Strażnicy miejscy nie mają dokąd odstawiać nietrzeźwych. Coraz częściej zdarza się, że w sobotnie noce muszą odwozić ich do domu, albo zostawiać pod opieką znajomych.

Ten informacje potwierdza dyrektor bielskiej Izby Iwona Kufel. - Od początku roku już 16 razy zabrakło miejsc w Izbie Wytrzeźwień. Ta tendencja nasiliła się w tym roku.

Najpierw wypełniają się miejsca przeznaczone dla mężczyzn. Jednak statystyki wskazują, że również kobiety coraz częściej spędzają noce w Izbie. W bielskiej Izbie Wytrzeżwień na amatorów zbyt dużej dawki alkoholu czeka 31 miejsc, w tym 6 damskich i 3 dla nieletnich. Pracownicy bielskiej placówki pamiętają rekordzistę, który w Izbie nocował 264 razy.

Źr. Radio Bielsko