W bielskim klubie Rudeboy wystąpiła w piątek grupa El Dupa wraz z Kazikiem Staszewskim. Koncert Doktora Yry i jego kompanów był jak zawsze pełen barwnych wydarzeń.
El Dupa uraczyła bielszczan doskonałym koncertem. Słuchacze odwdzięczyli się zespołowi rzęsistymi brawami. Na scenie nie zabrakło wszechobecnego alkoholu i wulgaryzmów. Tuż po koncercie udało nam się porozmawiać z liderem El Dupy, Doktorem Yry.
Drugi rok z rzędu występujecie w Bielsku-Białej. Jak wam się podoba w naszym mieście?
- Jedne z najlepszych koncertów w Polsce są zawsze w Bielsku-Białej. Czujecie nasz klimat i zawsze się wspólnie dobrze bawimy.
Nie wydaje się wam czasami, że niektóre elementy waszej improwizacji mogą kogoś obrazić? Czy macie to w głębokim poważaniu?
- Jeżeli ktoś ma się obrazić, to wychodzi. Proste? A to, że jest to improwizacja, to słusznie zauważyłeś. Nasze występy, to tak do końca nie są koncerty. Nie mamy żadnej set-listy, absolutnie improwizujemy. Wiemy, że koncert się zacznie, ale jak będzie przebiegał i się zakończy, do końca sami tego nie wiemy.
El Dupa szykuje nowy album?
- Raczej, tak. Na 100 proc. zagramy teraz płytę koncertową, bo najlepiej sprawdzamy się właśnie na koncertach. Wytwórnia SP Records też nalega, abyśmy nagrali nowy krążek. Więc w najbliższym czasie coś spłodzimy.
Czy możemy liczyć, że w nieodległej perspektywie znowu zawitacie do stolicy Podbeskidzia?
- Kurde, no mam nadzieję. Gdy będziemy robić „koncertówkę”, to odwiedzimy najlepsze miejsca w Polsce, w tym Bielsko-Białą.
xxx
Wygląda na to, że i Kazik Staszewski polubił występy w Bielsku-Białej. 19 lutego „Kazelot” z zespołem KNŻ znowu pojawią się w klubie Rudeboy, a 2 maja wystąpi dla nas legendarna grupa Kult.
pH |