 W połowie marca przyszłego roku ma zostać oficjalnie otwarta hala widowiskowo-sportowa pod Szyndzielnią. Dziś zastanawiamy się, jakie imprezy są w stanie zapełnić trybuny tego obiektu. Pytamy także bielszczan, jak powinna wyglądać inauguracja działalności hali. Na sportowo czy bardziej artystycznie?
Jak na razie, prace na budowie przebiegają zgodnie z harmonogramem. Obiekt stoi już w stanie surowym i teraz rozpoczynają się prace wykończeniowe. Wydaje się, że nawet ewentualna sroga zima nie przeszkodzi wykonawcy w dotrzymaniu terminu. Wnętrze budowli jest już ogrzewane, co usprawnia komfort i tempo robót. Wokół samego budynku też praca wre. Gotowe są już parkingi, a wokół trwają roboty porządkowe.
Obiektem będzie rządził BBOSiR. Gdy w przetargu wybierano projekt, niektórzy malkontenci kręcili nosem, sugerując zbyt małą pojemność trybun. Według nich, powinny one zmieścić więcej widzów niż 3 tys. podczas wydarzeń sportowych oraz 4,5 tys. w trakcie innych widowisk.
- Celowo nie budowaliśmy hali na 15-20 tys. osób. W naszym mieście trudno byłoby zapełnić tak dużą widownię – powiedział nam naczelnik wydziału kultury fizycznej i turystyki Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej Ryszard Radwan. - Poza tym w Polsce powstało niedawno kilka hal o wielkich gabarytach, w tym w Łodzi i Bydgoszczy. Stanowiłyby one dla naszego obiektu dużą konkurencję w organizowaniu większych imprez. Mniejszy projekt jest bardziej funkcjonalny dla miasta.
Jakich więc wydarzeń sportowych możemy spodziewać się u stóp Szyndzielni? Bielscy działacze sportowi chcą, aby odbywający się dotąd w Szczyrku Turniej Nadziei Olimpijskich w judo przenieść właśnie do Bielska-Białej. Każdego roku na tę prestiżową imprezę zjeżdżają najbardziej perspektywiczni judocy z całego świata. W naszym mieście działają także kluby sportów walki, jak Atemi czy Gwardia. Występy zawodników z tych klubów z pewnością ściągnęłyby na trybuny wielu miejscowych kibiców.
Powstanie nowej hali będzie też okazją do organizacji gal pięściarstwa, które już kilkakrotnie gościły w naszym mieście. Teraz miałyby okazję odbywać się przy licznej publice i w nowoczesnym obiekcie. Poza tym, w stolicy Podbeskidzia działa prężnie sekcja akrobatyki sportowej. Jest to bez wątpienia widowiskowa dyscyplina sportu. Dlatego o frekwencję na pokazach nie trzeba się martwić.
Ale na pełną widownię pozwolić sobie mogą tylko nieliczni bielscy sportowcy. Do tego grona należą siatkarki BKS Aluprof, które na własnym parkiecie rozgrywają emocjonujące mecze z wymagającymi rywalkami krajowymi i zagranicznymi. Sukcesy reprezentacji narodowej i klubów na arenie międzynarodowej sprzyjają jeszcze większej popularyzacji tej dyscypliny sportu.
- Zdajemy sobie sprawę, że BKS będzie korzystał z własnej sali. Jeśli chodzi jednak o ważniejsze mecze ligowe, spotkania Ligi Mistrzyń czy Pucharu Polski, to jesteśmy przekonani, że w trosce o kibiców powinny odbywać się pod Szyndzielnią. W tej kwestii będziemy jeszcze rozmawiać z władzami klubu - zapewnia Radwan.
Drugi siatkarski klub w naszym mieście, BBTS Bielsko-Biała jak na razie rywalizuje na poziomie 1. ligi. Ale siatkarska ekstraklasa mężczyzn staje się jedną z najpotężniejszych lig świata i kto wie, czy w perspektywie 2-3 sezonów do elity nie dołączą właśnie bielszczanie. Jest to jednak wróżenie z fusów, bo na dziś siatkarzom Przemysława Michalczyka wystarcza hala przy ulicy Bratków.
W naszej analizie nie sposób pominąć piłki nożnej w wydaniu halowym. Futsalowcy Rekordu pojawili się w ekstraklasie po dłuższej przerwie, ale wygląda na to, że zadomowili się w niej na dobre. Sport ten zyskuje coraz większe uznanie w Bielsku-Białej. Dowodem były pękające w szwach trybuny obiektu w Cygańskim Lesie podczas klasyku z Clearexem Chorzów.
Do stolicy Podbeskidzia chętnie przyjeżdżają trenować drużyny narodowe w różnych kategoriach wiekowych i właśnie w nowej hali mogłyby rozgrywać swoje spotkania międzypaństwowe lub kontrolne. Nie zapominajmy o zimowej „bezczynności” futbolistów z zielonych muraw. Gdy śnieg za oknem, można organizować liczne turnieje na poziomie regionalnym bądź na skalę krajową na wzór poznańskiego Remes Cup.
W nowym obiekcie będzie można zainstalować lodowisko. Urządzenia do wytwarzania lodu zostaną przeniesione z hali przy ulicy Filarowej, gdzie odbywał się Zimowy Olimpijski Festiwal Młodzieży. Dzięki nim bielszczanie będą mogli oglądać tak mało popularne w naszym mieście dyscypliny sportu, jak curling i łyżwiarstwo figurowe. Ryszard Radwan nie wyklucza, że urządzenia do produkcji lodu zostaną przeniesione do mającej powstać obok hali targowej. Miejscowe lodowisko byłoby dostępne dla wszystkich mieszkańców.
Hala pod Szyndzielnią została tak skonstruowana, aby mogły odbywać się w niej zawody w skoku o tyczce. Są także pomysły, aby w tym miejscu rozgrywać decydujące mecze Bielskiej Ligi Koszykówki czy Bielskiej Ligi Futsalu.
Obok widowisk sportowych, w hali organizowane będą koncerty artystów, których sprowadza Bielskie Centrum Kultury. A jakim wydarzeniami bielszczanie chcieliby zainaugurować działalność nowego obiektu? Czekamy na propozycje naszych czytelników.
Czytaj też:
Paweł Hetnał |