Specjalistyczny Szpital Chorób Płuc i Gruźlicy



ul. Fałata 2
43-360 Bystra Śląska
tel.: Kliknij aby pokazać
fax: Kliknij aby pokazać
www.szpitalbystra.pl

Szpital mieści się w Bystrej Śl.


Lokalizacja



Wyświetl większą mapę

Grupa: Szpitale


Stronę odwiedzono: 78594 razy.
Ostatnia aktualizacja: 2011-06-17 15:24:05

Jesteś właścicielem obiektu/firmy? Chcesz zmienić dane - kliknij
Masz uwagi co do aktualności wpisu? Kliknij
Komentarze:


  

niezarejestrowany - gość 2014-08-30 23:08
Ciągle chyba pokutuje przeświadczenie, że zalogowanie się pod anonimowym nickiem daje poczucie anonimowości i bezkarności. Czy tak jest faktycznie?
niezarejestrowany - Joanna 2014-08-29 09:18
zgodzam się z opinią Diska , to wszystko prawda szpital nastawiony na zysk a nie skuteczne leczenie pacjeta do tego personel dziwnie zastraszony ,rozmowy tel.nagrywane co nie fajnie się kojarzy a sam bezpośredni kontakt z dyr. tego szpitala może skutecznie odstraszyć i zniechecić do leczenia się w tej placówce .Potrzebującym fachowej opieki odradzam ten szpital szukajcie innej specjalistycznej placówki w rejonie . Bardzo skrótowo bo wszystkich chorych sytuacji było zbyt wiele żeby tu opisywać.
niezarejestrowany - Diska 2014-06-24 22:40
Szpital Pulmunologiczny w Bystrej Śląskiej okiem córki pacjenta - KU PRZESTRODZE.
Ojciec chorował na raka płuc z przerzutami, zmarł.
Całość od rozpoznania do końca trwała 3mc.

Opiszę moje "wrażenia", które pozostaną w mojej pamięci do końca życia. Jedni polecają ten szpital,a jedni twierdzą że to umieralnia.
Oczywiście wszystko zależy od oddziału, na który się trafi. Jeśli rak jest operacyjny, na pewno są duże szanse na ...2 lata życia,
natomiast jeśli delikwent trafia na oddział 1, to dzisiaj wiem że jest to koniec. I nie jest to nadużycie - na "1" co drugi dzień ktoś umiera.
Zresztą, wchodząc na oddział wisi duża kartka z instruktażem dotyczącym odbioru zwłok.

Z pełną odpowiedzialności opiszę szpital i warunki jakie tam panują ku przestrodze innych.

ODDZIAŁ: Oddział w całkiem niezłym stanie jak na stary szpital, sanitariaty czyste. Obiady bardzo skromne, ale to jak wszędzie.
Na korytarzu jest automat z kawą, miejsce do poczytania gazety, świetlica do spędzenia ostatnich
chwil z rodziną. Wokół budynku jest ładny park, jest gdzie zaparkować. Pod tym kątem nie jest źle.
W pobliżu szpitala jest kilka sklepów i kiosk z gazetami. Co mnie zdziwiło na początku, w tym oddziale można wszystko, absolutnie wszystko. Nie trzeba zakładać obuwia ochronnego, nie obowiązuje okienko odwiedzinowe, można siedzieć z pacjentem od wczesnego świtu do późnej nocy, można nawet przyjść z psem do pacjenta w odwiedziny.Sam ordynator dr Pawlak przychodzi z psem na oddział w weekendy. Pacjenci wychodzą sobą na papieroska przed budynek, a ci w lepszej formie "na jednego" do pobliskiego baru.Generalnie wszystkie chwyty dozwolone.

Oczywiście w kilku miejscach wisi informacja, że nie wolno palić. Szkoda tylko, że nikt tego nie przestrzega.
Popiół i smród z papierosów jest wszędzie, a co za tym idzie permanentny przeciąg (świetna sprawa dla ludzi chorych na płuca).
Popiół jest w kabinach prysznicowych (brodziki to popilniczki), popiół pływa w wc, palą pacjenci w oknach, przed budynkiem,
za budynkiem. Palą pracownicy w szatni, palą też lekarze, pielęgniarki i salowe. Ordynator przechadza się po oddziale z e-papierosem, jako cholera wie - promocja zdrowia. Pacjenci też dostają zgodę na e-papierosa jeśli ktoś lubi. No limits.

Po zwróceniu uwagi pielęgniarce, z prośbą o jakąkolwiek reakcję, że kiedy człowiek chory na płuca bierze prysznic
w lutym, to kopcenie w oknie otwartym na oścież nie jest wskazane - pielęgniarka odszczekuje "a co ja temu człowiekowi
przed śmiercią będę zabraniać ostatniej przyjemności".
Jedna wielka śmierdząca palarnia przy pełnej aprobacie personelu.
Co więcej, lekarze wiedzą że pacjencji "jedynki" są skazani na śmierć, wiec niektórzy już nawet mówią rodzinie, żeby nie zabraniali
palenia pacjentowi /ojcu,mężowi,matce/ bo to i tak już nic nie zmieni.
Tylko do cholery czemu inni mają cierpieć?!

Lekarze:
Ordynator dr Pawlak jest najbardziej bezpośredni i wali prosto z mostu jak jest. Informowanie rodziny pacjenta o zbliżającej
się śmierci traktuje jak rozmowę o czymś najzwyklejszym na świecie. Pewnie zdążył przywyknąć, ale dla rodziny to zawsze będzie straszny cios. Dr Chalecki ma dni lepsze i gorsze, jest tak zabiegany że dopołudnia lepiej się do niego nie odzywać bo można zostać potraktowany jak student pierwszego roku. Jeśli ma czas, wszytsko grzecznie wytłumaczy. Nie daje nadziei, ale nie mówi też wprost że to koniec. Niby człowiek się domyśla, ale jeszcze się w nim tli nadzieja. Nie wiem co jest gorsze.
Dr Chalecki ignoruje też wiele symptomów choroby, które zgłasza pacjent - dzisiaj wiem, że to jest na zasadzie, że zmarłemu i kadzidło nie pomoże. Nomen omen. Nie mniej jednak dopóki pacjent żyje, to takie traktowanie jest to chamskie i niegrzeczne.

Odnośnie kwalifikacji kadry nie mogę się jednoznacznie wypowiedzieć bo nie jestem lekarzem.
Ojcu dwa razy wykonano bronchoskopie, dwa razy wykonaną ją źle z wielkim stresem dla ojca.
Ojciec był pokrwawiony i zmasakrowany. Ostatecznie na histopatologii napisano "prawdopodobnie" rak taki i taki.
Na to "prawdopodobnie" ojciec dostał chemie, która zamiast tego raka zmniejszyć, doprowadziła go do rozpadu
i w jednej chwili cały organizm został zajęty nowotworem.
Nie chcę nikogo obwiniać, ale na pewno podanie chemii (złej lub za mocnej) przyśpieszyło śmierć.
Dzisiaj mając taką wiedzę jaką mam odnośnie nowotworów, wiem że przy tak zaawansowanym stadium nowotworu
leczenie cytostatykami tylko przyśpiesza śmierć bo zabija to ostatni zdrowego ciała.
Dlaczego lekarze zatem próbują nieudolnie leczyć ? a no dlatego, że leczenie takie delikwenta chemią i naświetleniami
to ok 24tyś które mozna wyszarpać z NFZ. Zresztą dużo ludzi świadomych swojego stanu po prostu rezygnuje z leczenia,dzisiaj
już wiem dlaczego.

Dodam jeszcze, że zanim ojciec rozpoczął swoje pseudo-leczenie
to w szpitalu był równo 3tygodnie bo ciągle lekarze przesuwali terminy najpierw jednej bronchoskopii, później drugiej
a na koniec podanie chemii. Każdy dzień to przecież pieniążki z NFZ. A ludzi przez ten oddział przewijają się setki...
I wszytskie te historie są podobe. Próbując rozmawiac z lekarzami, że przecież rak
to walka z czasem, dr Chalecki sprowadzał mnie do pionu, że na tym etapie choroby, to jeden czy dwa tygodnie nic nie zmienią.
Zmieniłyby - choćby to, że ojciec czułby się lepiej ze świadomością że coś się dzieje, że się leczy, że działa,
a nie tylko czekać na zmiłowanie i dobrą wolę lekarza.

Pielęgniarki:
Święte, bezczelne krowy które mogą wszytko.
Wszytsko jest ok dopóki pacjent chodzi, za przeproszeniem zwymiotuje w kiblu, pospaceruje po korytarzu i wraca do łóżka.
Sam zje, sam się umyje i sam wyjdzie do wc. To jest świetna sprawa.Sytuacja się komplkuje, kiedy księzniczki muszą ruszyć tyłki i coś zrobić.Najgorsze są weekedny, kiedy jest tylko lekarz dyżurujący najczęsciej jakiś przypadkowy z innego oddziału,
to paniusie oglądają caly dzień w nakciapie tv, piją kawkę i nie robią dosłownie nic.Z tego co się dowiedziałam, jak były strajki pielęgniarek - Bystra najbardziej rozrabiala.Szkoda tylko, że ich roszczenia nia mają nic wspólnego z jakościa wykonywanej pracy.

Ojciec był ostatnie 3 tyg w szpitalu jako pacjent obłożnie chory. Nie został ani razu umyty przez personel. Na początku sama walczyłam, ale nie chciałam krępować ojca więc musiałam załatwiać prywatnie opiekunkę, która ojca kąpała, goliła i przebierała.
Nikt ojca nie nakarmił, pomijam juz fakt że jedzenie było podawane zimne i wielki foch był, kiedy grzecznie prosiłam
czy mogę ojcu podgrzać obiad w mikrofalówce. W ogóle to czy ojciec zjadł (albo raczej czy był w stanie sam zjeść i czy to co mu
podano było zjadliwe dla człowieka w jego stanie) nikogo nie interesowało. Salowa przywoziła, po pół godzinie odebrała
talerz pusty lub pełny bez żadnej kontroli personelu. Jakby rodzina nie dopilnowała jedzenia,
to pacjent osłabiony chorobą nowotworową szybciej zmarłby tam z głodu niż na raka.
Raz byłam świadkiem, jak pielęgniarka podała kobiecie obłożnie chorej dosłownie dwie łyżki zupy i powiedziała "najadłas się juz, prawda?" i poszła. Pielęgniraki zwracają się per "ty" do pacjentów. Nie mnie oceniać, ale człowiek w stanie agonalnym,zwłaszcza straszy chyba zasługuje na resztki szacunku??
Pielęgniarki nie przebierają pościeli - co jest bardzo męczące dla pacjenta z problemem nietrzymania moczu,
dopiero na wyraźne żądanie rodziny - pielęgniarka wymienia pościel z wielkim fochem. Nie wyrażają też zgody na dodatkową kaczkę
i pacjent leży sobie w łóżku w towarzystwie żółciutkiej śmierdzącej kaczuszki, dopóki ktoś z rodziny tego nie wyleje.

Pielęgniarki nie udzielają żadnych informacji, za każdym razem plantują do lekarzy, a jedli rodzina mocno naciska
mówią "a pani nie wie, że na raka się umiera?!"

Kolejna sytuacja - ojciec chciał iść do wc - poprosiłam o pomoc pielęgniarkę żeby ojca nie krępować - pielęgniarka
do mnie z "wielką buzią" że ona też ma kręgosłup i mam sama ojca podnosić z ubikacji, a poza tym ojciec ma chodzić na kaczkę
bo one (pielęgniarki) też mają kręgosłupy i ona wyraża zgodę na pomoc tylko na "dwie kupy dziennie".

Kolejna sytuacja - dostałam ochrzan od pielęgniarki - tej samej co akcja w wc - że opiekunka która przychodzi do ojca prywatnie
przeszkadza jej w wykonywaniu pracy! O zgrozo, bo jak ta kobieta myje ojca,
to ona nie może podpiąć kroplówki zgodnie z harmonogramem. Szkoda tylko, że ten jej harmonogram nie obejmuje
pomocy pacjentowi obłożenie choremu w czynnościach higienicznych i fizjologicznych rano.
Jeśli chodzi o podawanie lekarstw - stawiają choremu człowiekowi leki na półeczce i wychodzą. Nikt nie poda wody,
nikt nie dopilnuje czy pacjent je zażył. Ojciec raz próbował wziąć leki, ale nie miał siły (ani możliwości) ich zapić wodą
co się skończyło bólem żołądka, a drugi raz leki wypadły ojcu na podłogę i też nikt nie zwrócił na to uwagi dopóki
ja nie wpadłam z "reklamacją" do dyżurki wesolutkich koleżanek.
Ja oczywiście byłam tam postrzegana jako wróg numer jeden, który ciągle coś chce i ciągle ma jakieś uwagi.
Jedna z pielęgniarek stwierdziła nawet, że na tym oddziale to już mnie wszyscy znają, tyle nie to nie jest komplement.
Chamskie krowy które z niesieniem pomocy nie mają nic wspólnego.
Jedna pani pozwala sobie też na wulgarne żarty typu viagra w kroplówce itp - co kto lubi, dla mnie to jest nie do przyjęcia.

Jeśli chodzi o palenie - pełna aprobata. Tak jak pisałam powyżej, pielęgniarka mi mówi "a co ja mu będę przed śmiercią ostatnią
przyjemność odbierać", a że pety i popiół pływają w kiblu i brodziku, a co to komu przeszkadza skoro i tak wszyscy palą.
Przecież papieros w oknie jest ważniejszy niż mokry, goły pacjent pod prysznicem w lutym.
Zarówno pielęgniarki jak i salowe kopcą w szatni, kurtki i torby pacjentów capią na kilometr fajkami.
Nikt z tym nic nie robi, jeszcze personel wymienia się głupawymi uśmieszkami wchodząc i wychodząc z szatni
jakby na przekór tego całemu rakowi myśląc "bo przecież mnie to nie dotyczy".

Niestety nie mogę powiedzieć ani jednego dobrego słowa o pielęgniarkach na "jedynce".
Na pewno nie jest to personel z powołania, a to co robią nie ma nic wspólnego z pielęgnacją pacjentów.
Jedynie mogę pochwalić Panie Salowe, które mimo braku wykształcenia medycznego, mają wspaniałe podejście
do pacjentów i niosą pomoc w potrzebie.

Pielęgniarki podchodzą do pacjentów na zasadzie przecież i tak umrze, więc po co się wysilać.
Lekarze mają mnóstwo pracy, nie ogarniają czasowo tych setek ludzi przewijających się przez oddział
przez co chwilami są niegrzeczni i nie są w stanie poświęcić nawet 2minut na udzielenie rodzinie informacji
na którą się czeka z wielką nadzieją...... bo przecież nadzieja umiera ostatnia.

jeśli ktoś chce na priv: diska@gazeta.pl - opowiem więcej.
Ogólne - oddział śmierci.
niezarejestrowany - majka 2014-03-10 18:20
Przyjmuje profesor w każdą środę w Czestochowie.Najlepiej zadzwonic, do szpitala na pulmonologie do Bystrej i tam pielęgniarka udzieli informacji.
niezarejestrowany - doro 2014-02-09 11:25
mam pytanie czy ktoryś z lekarzy z Bystrej przyjmuje w jakimś terminie w Częstochowie?
niezarejestrowany - ELA 2013-12-29 19:27
Chce złożyć zyczeńia SZCZĘSLIWEGO NOWEGO ROKU Dr BRULINSKI to dzieki panu jestem z rodzina i jestem szczęsliwa
oraz całemu personelowi wszystkiego dorego z NOWYM ROKIEM
niezarejestrowany - Basia 2013-09-28 20:12
niepolecam odziału chorób płuc i grużlicy. wyłudzanie z NFZ pięniedzy chcieli mnie leczyć na grużlice,której niemam!!! Pani ordynator i lekarz przyznali się do tego,że z tego jest niezła kasa i dlatego tak robią. Gdybym niebyła na tyle inteligenta truli by mnie lekami na gruzlice ktorej niemam!!!!!!
niezarejestrowany - ewa 2013-09-19 18:56
dok Ryszard Chalecki to wspanialy specjalista widać ze wszystko robi dokładnie powinien być kierownikiem jest dobry specjaiista
niezarejestrowany - ela 2013-09-18 16:40
polecam lek med. Adama pawlaka
niezarejestrowany - H S W 2013-08-29 13:23
DR PAWLAK BYL PROWADZACYM LEK MOJEGO MEZALECZYL GO PRZEZ DWA LATA INNILEKARZE DAWALI MU 1
MIESIAC ZYCIA JESTEM ZADOWOLONA Z PODEJSCIA DOKTORA DO PACJETA DOKTOR NIE WZIOL ODE MNIE ANI GROSZA A DAL MU JESZCZE 2 LATA ZYCIA WIEM CO ZNACZY RAK PLUC Z PRZEZUTAMI I JESTEM WDZIECZNA ZA TROSKE I OPIEKE NAD MOIM MEZEM
niezarejestrowany - ala 2013-08-29 09:37
jestem zadowolona z leczenia mojego meza dr Pawlaka w innym szpitalu dawali mezowi miesiąc zycia a lek Pawlak dal mu dwalata dobrego zycia z rodzinaala
niezarejestrowany - ELA 2013-07-09 20:19
Jestem już 2 lata po operacji zawdzięczam życie Dr Brulinskiemu ,jest to
lekarz ktory dba o pacjenta i jego życie Bardzo Dziekuje Panie doktorze za tak wspaniała opiekę
Ż YCZE SAMYCH SUKCESÓW PANU i wszystkim będe Pana polecać
niezarejestrowany - Aleksandra 2013-07-07 15:02
Byłam pacjentką oddziału Pulmonologiczno-Alergologicznego w Bystrej na przełomie czerwca i lipca 2013r Jestem pełna podziwu dla całego personelu a szczególnie dla ordynatora Pana dr Kachel i lekarza prowadzącego Pani dr Jaworskiej oraz Pani dr.Lisieckiej Pierwszy raz spotkałam się z tak bezpośrednim i serdecznym podejściem do pacjenta . Ordynator jest niezwykle miłym człowiekiem i świetnym lekarzem. Udzielał wszelikich informaci o leczeniu i badaniu. Dzięki takiemu podejściu do pacenta moj pobyt w szpitalu był całkiem znośny mimo stresu związanego z badaniami oraz wynikami tych badań. Serdecznie dziękuję im za profesjonalizm i serdeczną opiekę. Dziękuję również personelowi średniemu za ich życzliwość,uśmiech i troskę o pacjenta.
niezarejestrowany - dziękuję za opiekę 2013-05-01 13:46
Dr Pawlak to znakomity specjalista i lekarz, najlepszy jakiego znam w swoim fachu. Ludzie kochani przecież oddział którego dr. Pawlak jest ordynatorem to miejsce w którym ludzie umierają dla tego, że rak płuc to najgorsze dziadostwo do wyleczenia o ile w ogóle da się go wyleczyć. Nie wziął ode mnie ani grosza, nie wiem o czym mówicie, a lekarzem jest najlepszym jakiego spotkałam. POLECAM
niezarejestrowany - wdzięczna pacjentka St 2013-03-16 12:21
Leżałam dość długo na oddziale torakochirurgii i nie mogę powiedzieć złego słowa o oddziale czy też o obsludze.Panie pielęgniarki bardzo miłe zawsze starają się pomóc.Jedna pani pielęgniarka jest MISTRZYNIĄ WENFLONÓW robi to prawie bezboleśnie i trwale.Lekarze też są SUPER a zwłaszcza pan ordynator .Jedyny mankament to wg mnie brak rehabilitanta na oddziale, pomógłby wielu osobom a szczególnie tym którzy długo leżą.
Pozdrawiam cały personel. Życzę samych sukcesów
niezarejestrowany - Jacek 2013-02-18 19:41
Oddział dra Pawlaka pozostawia wiele do życzenia. Nie rozumiem jakim cudem dr Pawlak dostał stanowisko ordynatora? Beznadziejny lekarz i człowiek. Dla niego nie liczy się życie człowieka tylko kasa, którą potrafi zgarniać nawet w obliczu śmierci pacjenta. To chyba najgorszy oddział w Bystrej. Powinien zniknąć gdyż potrafi tylko uśmiercać ludzi !!!!!
niezarejestrowany - Ira 2013-01-18 13:25
Jak coś nie wyjdzie, to nikt nie patrzy, czy to był stan nie do wyleczenia, tylko huzia na Józia. Moja kuzynka byłą w Bystrej parę lat temu. Stan był co najmniej tragiczny. Porobiły jej się jakieś bąble na płucach. Wszyscy zamarliśmy w oczekiwaniu, co to będzie. Kuzynka jest na rencie, ale żyje i czuje się bardzo dobrze. Nie zwalajmy całą winę na lekarzy, jeżeli się nie uda. Gdyby nie postępy w medycynie, leczylibyśmy się sposobami "do piekarnika na 10 zdrowasiek". Też nie jestem zachwycona wszystkimi lekarzami, ale nie tym, że nie siedzi przy łóżku mojego bliskiego. On takich osób ma SETKI, a my wymagamy, żeby był przy naszym. Trochę rozsądku.
niezarejestrowany - iwa-26 2012-10-05 22:23
mój tata po operacji płuca w 7-dmej dobie stracił przytomność zmarł w Bielsku na intensywnej terapi powiedziano nam że nigdy nie mieli pacjenta w tak ciężkim stanie został zarażony sepsą co można było wykryć zwykłym badaniem krwi lekaż wzioł łapówke nie małą i nawet nie raczył robić badań pielęgniarki niekompetentne nie zwróciły uwagi że miał duszności a co najlepsze po operacji chodził z rana po drenie nie zamknięta odebrali nam najbliższą osobę miał tylko58lat tyle przed nim jeszcze było ale kiedyś odpowiedzą za to przed Panem Bogiem ale ostrzegam wszystkich zastanówcie się my też myśleliśmy że najlepszy szpital ale to syf
niezarejestrowany - mirela 2012-10-02 23:38
Mąż był leczony na oddziale dra Pawlak. Jest to lekarz niekompetentny i nie mówiłprawdy o stanie zdrowia. powinien był skierować męża do kliniki, a nie podejmować się nieudolnego leczenia, które doprowadziło do śmierci. Mąż leżał w ciężkim stanie,a on przez cały dzień nie podszedł nawet do niego ,żeby zobaczyć wjakim jest stanie. Nie zlecił mu żadnej kroplówki ,chociaż był odwodniony, ani żadnych środków przeciw bólowych. Za to kasę potrafi przyjąć jeszcze w chwili zagrożenia życia.
niezarejestrowany - niezarejestrowany - 2012-09-21 17:46
ByŁam pacjentką oddziału Pulmonologiczno-Alergologicznego w Bystrej we wrzesniu 2012r. Jestem pełna podziwu dla całego personelu a szczególnie dla ordynatora dr.Kachla i lekarza prowadzącego lek. Jaworskiej .Pierwszy raz spotkałam się z tak bezpośrednim i serdecznym podejściem do pacjenta . Ordynator jest niezwykle miłym człowiekiem i Swietnym lekarzem. Udzielał wszelikich informaci o leczeniu i badaniu. Dzięki Niemu i lek.Jaworskiej moj pobyt w szpitalu był całkiem znośny/ mimo stresu związanego z wynikami badań/. Serdecznie dziękuję im za profesjonalizu i serdeczną opiekę. Dziękuję również siostrze oddziałowej Pani Konior oraz całemu personelowi. Małgorzata
niezarejestrowany - 9660 2012-08-22 20:43
Moja córka leżała na oddziale I jestem pełna podziwu dla lekarzy i pielęgniarek.Ich życzliwość,uśmiech,troska o pacjenta i ciepło jakie nam dawali było dla nas ogromnym wsparciem.Za wszystko bardzo dziękuję.Dziękuję także sanitariuszom karetki pogotowia oddz.IV którzy pomagali córce z wielką życzliwością.Pozdrawiam serdecznie.Takich ludzi i szpitali potrzeba nam więcej a ich trud powinien być doceniony. mama Ani.DZIĘKUJĘ:)
niezarejestrowany - niezarejestrowany - 2012-03-30 17:06
Witam. Ja leżałam na 2piętrze,IVC, na tyle długo, by móc wydać opinię. Co za wspaniale, ciepłe pielęgniarki. Miłe serdeczne oddane chorym. Wielkie ukłony również dla pielęgniarki oddziałowej, Co za elegancka Pani.Do tego życzliwa, potrafi w trudnych chwilach wesprzeć chorego. Troszczy się o pacjentów i swój personel. To oddziałowej zasługa, że tak czyściutko jest na oddziale, Wdzięczna pacjentka Janina z Bielska Białej.
niezarejestrowany - niezarejestrowany - 2011-12-27 19:46
SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZE PANU ORDYNATOROWI ORAZ CALEMU ZESPOŁOWI JESTEM PO OPERACI PŁUCA TO WAM ZAWDZIĘCZAM ZE ŻYJE OPIEKA WSPANIAŁA WSZYSTKIEGO DOBREGO ELA Z ZAGŁEBIA
niezarejestrowany - Pacjentka z Częstochowy 2011-08-30 19:46
JA lezałam na oddziale torakochirurgicznym który pozostawia wiele do życzenia. Noc z 26 na 27 sierpnia utkwi mi w pamięci chyba do końca zycia, byłam swiadkiem jak jeden z chorych poprosił o zastrzyk przeciwbólowy poniewaz cierpiał już od dłuzszego czasu.Niestety usłyszał tylko ..." proszę sobie przeczytac o której sa podawane przeciwbólowe, w tej chwili one nie przysługują Panu"... Nie byl to jedyny incydent tej nocy, wychodząc na korytarz jedna z Pań pielęgniarek niesamowicie krzyczała na pacjenta straszego wiekiem.
niezarejestrowany - zawiedziona 2011-08-23 08:57
Moja mama leży na trzecim pietrze.Pielęgniarki opryskliwe lekarze nie doinformowani.Najlepszy chyba dla nich pacjent to taki co o nic nie prosi i nie trzeba koło niego robić.mało tego, to rodzina niech odwala za nich robote.Atmosfera bardzo niesprzyjająca powrotowi do zdrowia.WSTYD!!!!!!!!!!!
Zobacz także

Tagi

szpital, choroby płuc, gruźlicy, leczenie, medycyna, opieka lekarska, lekarze, pacjenci






Katalog Firmy »
Turystyka
Gastronomia
Uroda i moda
Reklama, poligrafia
Usługi
Handel detaliczny i hurtowy
Budownictwo
Motoryzacja
Doradztwo, finanse, podatki
Komputery, internet
Kursy i edukacja
Nieruchomości
Śluby i wesela
Medycyna i zdrowie
Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic