Takiemu klubowi się nie odmawia


2016-09-08, 07:00  |  komentarzy (44)

- Mam nadzieję, że w ciągu roku, a nie za dziesięć lat, wrócimy do Ekstraklasy. Potem celem będzie walka w pucharach europejskich. Mam nadzieję długo uczestniczyć w życiu Podbeskidzia.

Z Tomaszem Mikołajko, prezesem TS Podbeskidzie rozmawia Agnieszka Ściera.

Jak zostaje się prezesem klubu piłkarskiego w wieku 35 lat?

 - Myślę, że trudniej jest odpowiedzieć na to pytanie niż zostać prezesem (śmiech). Wszystko zaczęło się pod koniec grudnia ub. roku. Otrzymałem od właściciela klubu telefon z propozycją objęcia tego stanowiska. Chwila na przemyślenie była krótka…

Aktywista od początku

Jak odebrał pan tę propozycję?

 - Bardzo ciepło. Po pierwsze, propozycja niesamowita, bo to klub, któremu zawsze kibicuję i z którym praktycznie od zawsze byłem związany, a po drugie - trudna, bo zdawałem sobie sprawę z wyzwań, jakie na mnie czekają, w jakim momencie będę klub przejmował. Miałem też świadomość tego, co tracę. Bo pracowałem w Gliwicach, w klubie, który skończył na drugim miejscu w tabeli. Ale takim propozycjom się nie odmawia i tak się to stało. To ogromna satysfakcja, że dostrzeżono moją pracę. Cieszy mnie, że ktoś to zauważył i docenił. Wiadomo, że z moją decyzją wiąże się duże ryzyko, jednak takich propozycji nie ma się zbyt często, takich klubów jak Podbeskidzie, na takim poziomie, także nie jest wiele. Poza tym jest to klub mojego miasta, w którym się urodziłem, to idealne połączenie.

Ale oprócz sentymentu do klubu trzeba mieć także przygotowanie.

 - Ukończyłem Akademię Ekonomiczną w Krakowie na kierunku zarządzanie i marketing, specjalizacja marketing sportowy. To był praktycznie jeden z pierwszych roczników z tą specjalizacją. Niestety, tylko jeden przedmiot związany był ze sportem, reszta to ogólny marketing. Ale ja już jako student aktywnie włączyłem się w działalność AZS-u uczelnianego i krakowskiego, potem działałem w ogólnopolskim, zdobywając wiedzę w praktyce.

Czyli aktywista od samego początku.

 - Właśnie. Na drugim roku zostałem prezesem AZS Akademii Ekonomicznej, a na trzecim wiceprezesem AZS Kraków, co dało mi możliwość doświadczenia na własnej skórze tego, czego chciałem się nauczyć. Próbowałem już od początku sztuki zarządzania klubem sportowym, jeszcze wtedy akademickim. Zarządzałem budżetami, organizowałem wyjazdy, obozy. Nawiązywałem kontakty ze sponsorami. Od razu praktyka i możliwość poznania ludzi, z którymi do dziś utrzymuję kontakty. Także staż w Wiśle Kraków dał mi sporo doświadczenia i ostatecznie napisałem pracę magisterską ukierunkowaną na sport, o temacie „Potencjał kwalifikacyjny pracownika działu marketingu w klubie sportowym”. Sprawdzałem, jakie atuty trzeba mieć, jakie cechy, żeby być marketingowcem w klubie piłkarskim.

Wiedziałem, że będzie ciężko

Sprawdza się to w praktyce?

 - Oceniam nowych pracowników pod tym kątem. Sprawdza  się to różnie, ale coś w tym jest. Kiedy studiowałem, marketing sportowy nie był jeszcze modny. Dlatego pracowało w zawodzie wiele osób przypadkowych. Często dyrektor klubu był marketingowcem, co było fikcją, bo nie da się tych funkcji połączyć. Bywało i tak, że duża firma - udziałowiec lub sponsor - wprowadzała swojego marketingowca wywodzącego się zazwyczaj z branży informatycznej lub budowlanej, który miał trochę inne podejście do sportu. Generalnie moja praca magisterska pokazała braki w klubach piłkarskich. Przez to kilka klubów mnie nie lubiło (uśmiech), a kilka zaoferowało pracę. Dostrzegły korzyści z takiego podejścia do marketingu  sportowego.

Ale nie zawsze działał pan w branży sportowej.

 - Po studiach podjąłem pracę w Podbeskidziu najpierw jako steward. Zajmowałem się sprzedażą biletów, organizacją meczów, wieszaniem reklam na stadionie. Potem trafiłem do Ruchu Chorzów. Jednak trudna sytuacja finansowa klubu skłoniła mnie do powrotu do Bielska-Białej i podjęcia pracy w hotelarstwie. To trwało przez pięć lat. Otwierałem SPA Jawor Hotel w Jaworzu. Byłem wtedy kierownikiem działu marketingu. Równocześnie w weekendy pracowałem dla Podbeskidzia, ale po jakimś czasie już nie dało się tego łączyć i na stałe zatrudniłem się w Podbeskidziu, zacząłem budować dział marketingu.

Spadek drużyny Podbeskidzia z Ekstraklasy to trudny czas dla zawodników i dla klubu. Kiedy obejmował pan stanowisko prezesa, klub był jeszcze w Ekstraklasie. Teraz więcej energii trzeba będzie zużyć na pozyskanie sponsorów.

 - Ja sobie nieraz powtarzam, że trzeba zrobić dwa kroki  w tył, żeby jeden był do przodu. Tak jak w przypadku Piasta. Spadek z Ekstraklasy nawet w pewnym sensie mu pomógł, bo można było pewne sprawy unormować, wyczyścić, wypracować nową formułę pracy, dzięki czemu udało się do Ekstraklasy wrócić. Oczywiście, to nie reguła, bo nie zawsze się wraca. Wchodząc do Podbeskidzia, zdawałem sobie sprawę z sytuacji. Drużyna była na końcu tabeli, narastał problem ze sponsorami, do tego napięte stosunki z mediami i brak strategii marketingowej. Wiedziałem, że będzie ciężko. Fajnie, że w ciągu kilku ostatnich spotkań udało się dać kibicom trochę nadziei. Trzeba zakasać rękawy i walczyć. Ja się nie poddaję. Teraz faktycznie trudniej jest z finansowaniem, bo nie będąc w Ekstraklasie, nie mamy choćby transmisji w Canal+. Trzeba tę lukę wypełnić. Ale Bielsko-Biała jest miastem ciekawym, kibice chcą wspierać nas, chcą sponsorować. Tak że sponsorów przybywa, nawet po spadku podpisaliśmy kolejne umowy sponsoringowe z kolejnymi partnerami. Są sponsorzy, którzy angażują się na dobre i na złe.

Nie oglądam transmisji

Ma pan jeszcze czas dla siebie?

 - Niewiele (śmiech). Wracam do domu, telefon za telefonem, skrzynka elektroniczna zapełniona. Bywam też na treningach i meczach. Muszę być na bieżąco. Staram się monitorować sytuację na boisku takim zarządczym okiem gospodarza.

Wygląda to trochę na ręczne sterowanie. Nie ma pan zaufania do trenera?

 - Oczywiście, mam do niego zaufanie. Ale też chcę mieć swój ogląd. Często rozmawiamy, dyskutujemy o wydarzeniach, on ma swój pogląd, ja mam swój. Potrafi mnie przekonać do swojego zdania. Trener widzi wszystko z punktu widzenia murawy, a ja widzę z pozycji zarządzania. Staram się być otwarty na sugestie nie tylko trenera, ale także osób ze mną pracujących. Po drugie, ja też tym żyję, lubię zobaczyć, jak to wygląda, jak chłopaki trenują, czy wszystko jest w porządku, czy mają dobre boisko. To może są detale, ale dla mnie ważne.

Jeśli ma pan już trochę tego wolnego czasu, to jak go pan spędza?

 - Z rodziną, z przyjaciółmi - i raczej staramy się wtedy choć przez chwilę pobyć z dala od piłki. Na przykład nie oglądam meczów transmitowanych w telewizji. Telewizja nie pokazuje całości. Z perspektywy trybuny widać, jak ustawiona jest drużyna, jaka jest strategia. W telewizji nie widać całościowego schematu działań, widać w zasadzie jedynie efekty. Brakuje też emocji, których doświadczają kibice na trybunach. Jeśli chcę obejrzeć jakiś mecz, to po prostu na niego jadę. Tak że w domu poza meczami kadry narodowej nie oglądamy nic innego. Jeśli mam trochę czasu tylko dla siebie, staram się zapomnieć o piłce, nieco odpocząć od niej. Z synami gram w tenisa, siatkówkę.

Klub bardzo medialny

Można pana spotkać w Bielsku-Białej gdzieś w ogródku letnim na rynku?

 - Można, można. Jestem normalnym człowiekiem i chętnie spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi w bielskich kawiarniach i restauracjach. Przemieszczamy się też po Bielsku-Białej, oglądamy je sobie, bo to wspaniałe miasto. Chętnie też odwiedzamy okolice Jaworza, Brennej, Szczyrku, Wisły. Takie miejsca w miarę blisko, ale z dala od zgiełku centrum miasta.

Podbeskidzie ma swoich na dobre i na złe kibiców, ale żeby zapełnić trybuny nowego stadionu, trzeba czegoś więcej niż lojalność grupy zapaleńców. Jak zachęcić mieszkańców Bielska-Białej do tego, aby przychodzili na mecze?

 - Od momentu, kiedy objąłem klub, od lutego, udało się nam na czterech meczach mieć komplet na trybunach, co pokazało, że nie tyle sam wynik sportowy jest tak istotny, ile dobra opinia o klubie i kilka fajnych akcji, które stworzyliśmy wspólnie dla naszych partnerów i kibiców. Ale nie ma co ukrywać, że jednak najważniejszym czynnikiem, który zachęci do kibicowania, jest wynik sportowy. Jeżeli więc będziemy walczyli o wyższe cele i lepszą pozycję, to będzie nam łatwiej kibiców pozyskać. Ważny element to działania skierowane do dzieciaków - głównie w przedszkolach - które dają impuls rodzicom, żeby iść na mecz. To sprawdziło się w Piaście i widać, że sprawdza się u nas. Otwieramy programy pod kątem szkolenia dzieciaków. Na zajęcia mogą przyjść już trzylatki i bawić się piłką. Do tego prowadzimy ciekawe programy dla szkół, w których szkoły rywalizują poprzez intensywność chodzenia na mecze. Dzięki temu szkoły promują Podbeskidzie u siebie, a do tego walczą też o elementy, których wycenić się nie da, np. przyjazd zawodników do szkoły albo wspólną sesję zdjęciową z zawodnikami plus akcje typu: autokar dla dzieciaków na wycieczkę szkolną czy sprzęt sportowy do sali gimnastycznej. Staramy się angażować w to przedsięwzięcie dyrektorów szkół i nauczycieli, żeby widzieli w tym także swoje korzyści. To fajna promocja, tym bardziej że Podbeskidzie to klub bardzo medialny i szkoły dzięki temu także siebie promują. Bywało, że na mecze przychodziło po dwa, dwa i pół tysiąca dzieciaków - i to pokazało potencjał, jaki drzemie w tej grupie. Dalej działa to na zasadzie domina. Dzieci wracają do domu zaaferowane i same ciągną rodziców na kolejne mecze. Ja to też po sobie zauważyłem, że kiedy sam chciałem iść na mecz, zwykle był kłopot w rodzinie. Kolejny mecz, kolejny weekend osobno. Dzieciaki i żonę zabieram więc ze sobą i jest to nasze rodzinne, miłe spędzanie wspólne czasu.

Mecze w Polsce kojarzą się bardziej z burdami kiboli niż rodzinną zabawą. Jak zmienić ten niekorzystny obraz, zachęcić rodziny, aby przychodziły na mecze, przekonać, że to fun, zabawa, miłe spędzenie czasu z bliskimi i przyjaciółmi?

 - Bezpieczeństwo na stadionach bardzo się poprawiło dzięki temu, że stadiony są nowoczesne. Są bardziej dopasowane do współczesnych realiów, są bezpieczne, świadczą wiele usług. Bo to nie jest tylko sam mecz, ale i cała otoczka. Każdy coś tu dla siebie znajdzie. VIP ma miejsca ciekawsze, wygodniejsze, lepszy podjazd, parking i catering, spotyka tu partnerów biznesowych. Kibice „ultrasi” mają swoje miejsca, sektory szkolne także są wydzielone, rodziny z dziećmi są w innym miejscu. Przygotowywane są dodatkowe eventy. Dla dzieci m.in. malowanie buziek, prezenty, gadżety piłkarskie. Do tego są też punkty cateringowe. Można z rodziną i przyjaciółmi przyjść nawet dwie godziny wcześniej, spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu w piknikowej atmosferze, po meczu także nie trzeba się spieszyć. Praktycznie pół dnia można spędzić na stadionie w miłej atmosferze. Ważne jest też, że kultura kibicowania się zmienia. Z roku na rok kibice stają się bardziej żywiołowi, ale mniej agresywni, traktują piłkę nożną jako sport narodowy, rodzinny. Przykład idzie z góry, teraz, w przeciwieństwie do lat poprzednich, kadrowicze pokazują swoje żony, dzieci. Rodziny towarzyszą im na zgrupowaniach i meczach. Wszyscy razem kibicują. A w Podbeskidziu mamy jeszcze o tyle fajnie, że ten klub zawsze był bezpiecznym klubem, nigdy nie było kłopotów z kibicami. Dalej tego kłopotu nie ma i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Szkoda, że niektóre media żyją tylko tematami o awanturach kiboli, gdy na co dzień nic się nie dzieje. Mamy kilka tysięcy spotkań rocznie, a rozdmuchiwane są dwa, trzy incydenty.

Ekstraklasa w ciągu roku?

Gdzie będzie pan za dziesięć lat?

 - Sport jest na tyle ciekawy, że każdy dzień jest inny i nie można go przewidzieć. Mam nadzieję, że w ciągu roku, a nie za dziesięć lat, wrócimy do Ekstraklasy. Większość naszych działań jest skupione właśnie na tym. Potem celem będzie walka w pucharach europejskich. Mam nadzieję długo uczestniczyć w życiu Podbeskidzia.

Trzy najważniejsze sprawy w pana życiu?

 - Na pewno rodzina - mimo że nie zawsze mam dla niej czas, to ona stoi na pierwszym miejscu. Druga to satysfakcja z dobrze wykonanej roboty. Lubię, kiedy ludzie mówią mi: „Tomek, to fajnie wyglądało, fajnie wyszło”. Trzecie, co leży mi na sercu, to aby Podbeskidzie wróciło do Ekstraklasy, bo to jest klub, któremu zawsze kibicowałem i kibicuję. Niezależnie od tego, jaką będę pełnił funkcję w przyszłości, będę kibicem tego klubu i chciałbym, żeby ten klub zawsze dążył do tego, żeby być najlepszym w Polsce.

Tego życzę i dziękuję za rozmowę.

 - Dziękuję bardzo.

Rozmawiała: Agnieszka Ściera (2BStyle)

Foto: TS Podbeskidzie

Artykuł wyświetlono 8775 razy
Najnowsze artykuły:
2017-07-26
U nas latem śniegu nie będzie
W Bielsku-Białej w dającej się przewidzieć przyszłości w bikini czy spodenkach kąpielowych raczej na nartach nie pojeździmy. Ani na Szyndzielni, ani na Dębowcu śniegu w lecie nie będzie, bo - jak słyszymy - jest to ekonomicznie nieopłacalne.
więcej
2017-07-26
Pożar na stacji paliw
Wczoraj wieczorem na stacji benzynowej przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej stanął w ogniu samochód osobowy. Pożar zaczął gasić właściciel pojazdu wraz z obsługą obiektu. Wezwano straż pożarną. Z terenu stacji ewakuowano dziesięć osób.
więcej
2017-07-26
Zawieszenie protestu przed sądem - foto
W czasie wczorajszej manifestacji przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej ogłoszono zawieszenie protestu. Organizatorzy akcji uważają, że dwa weta prezydenta Andrzeja Dudy są ich sukcesem, ale z powodu braku trzeciego nadal będą obserwować działania rządu.
więcej
Komentarze:


  

niezarejestrowany - hahha 2016-09-16 14:09
On chyba miał na myśli Barceloną mówiać ze takiemu klubowi się nie odmawia...
niezarejestrowany - das 2016-09-11 00:37
Polska liga, kto widzi ... żyga. Poziom gry polskiej ligi niebawem w lidze mistrzów zobaczymy. I te patałachy zarabiają niebotyczne pieniądze za to że odbiegają od europy o kilkanaście lat. Piłkarze w Polsce za późno zaczynają kariery, za szybko stają się gwiazdami i niestety ale więszkości brakuje myślenia bo jak się widzi to co oni grają w extraklasie albo w niższych ligach to ma się wrażenie że chłopcy mali na boisku szkolnym więcej myślą grając w piłkę. To jest jakaś niekończąca się opowieść o PZPNie. Wiecznie te same twarze od lat, a piłkarze zadomowiają się w klubach i organizują jakieś grupy wzajemnej adoracji. Efektem tego jest to że potem widzimy takie TSP co raz wygrywa z silniejszym i raz przegrywa z dużo słabszym. Z resztą każdy zespół w tej lidze czy wyższej tak ma. To dowód na to że trenerzy nie mają zielonego pojęcia o tym co robią a piłkarze, nie licząc im braku umiejętności, których się im nie chciało uczyć i tak na boisku kompletnie nie myślą. I tak od lat w koło to samo. Czasem się trafi taki LEWY i tyle.
niezarejestrowany - Porter 2016-09-09 19:23
Co taka cisza przed meczem ze Zniczem? Wszyscy boimy się kolejnej porażki? Ja nie ukrywam, że obstawiam Znicz i remis, chciałbym być optymistą ale nie dam rady po tym co widziałem na meczu z gieksą.
niezarejestrowany - CL 12 2016-09-09 15:26
DO Potter:
Dopiero co połknęli z Rekordu Sz. Szymańskiego i już go wzorcowo marnują, a Ty jeszcze Kubicę, chcesz im dać zmarnować? Czy przez 5 lat w ekstraklapie tsp wypromowało/sprzedało z zyskiem chociaż JEDNEGO, słownie JEDNEGO zawodnika? O własnych wychowankach lepiej nie mówić, bo tu dominuje zdecydowana "kupa śmiechu", ze zdecydowaną przewagą ... "kupy". Nawet na Szczepaniaku nie potrafili zarobić. Całe szczęście, że Szymański jest tylko wypożyczony , ale ma już 20 lat, a czas płynie nieubłaganie, także ten marnowany w "dwójce" upadłego, niedoszłego "miszcza"
niezarejestrowany - Potter 2016-09-08 23:53
Ciekawym piłkarzem w Rekordzie jest też Mateusz Kubica. Chłopak był na testach w Zagłębiu Lubin, ale chyba nic z tego nie wyszło.... Więc czemu TSP nie mogło by się zainteresować tym chłopakiem
niezarejestrowany - holiday 2016-09-08 21:24
@tspfan - cytat: ...."Kogoś kto jest blisko drużyny chyba logiczne, że nie moge napisać kto to"
Czyli z całą pewnością nie rozmawiałeś z trenerem bo ten Pan jest bardzo daleko od drużyny :-)
niezarejestrowany - psikuta 2016-09-08 21:20
jakie burdy na stadionach w jakim on świecie żyje
tspfan 2016-09-08 21:03
@SAMAEL66 Ok dzięki
SAMAEL66 2016-09-08 20:43
włączał się często do akcji grając w Rekordzie ale nie dam sobie ręki uciąć że czasem nie był on nominalnie defensywnym pomocnikiem. Jest tam jeszcze ze dwóch zawodników którzy sobie by poradzili w I lidze, ale więcej Szymura by nie puścił z klubu. Obiło mi się o uszy że Szymura nie to że liczy na awans ale nie byłoby to dla niego żadnym zaskoczeniem ani problemem ta II liga.
tspfan 2016-09-08 20:16
@Kkk Kogoś kto jest blisko drużyny chyba logiczne, że nie moge napisać kto to
@SAMAEL 66 Spokojnie trenował tylko dzień z drużyną i grał w rezerwach tylko dlatego, żeby utrzymać rytm meczowy(moim zdaniem). Mam nadzieję, że bedzie w 18 meczowej na Znicza, a lepiej by nawet było gdyby dostał szanse od 1 minuty moim zdaniem. Samael, a nie wiesz dokłądnie na jakiej pozycji on występuje? Bardziej ofensywny czy defensywny?
niezarejestrowany - Kkk 2016-09-08 19:21
@tspfan a kogo z klubu pytałeś o opinie tutaj wyrażane? Tajemnica? Może sciemniasz, że pytales? Słuchając głosów z klubu i porównując je z tymi tutaj, naprawdę za upadłych na głowę prędzej należałoby uznać jaśnie pracowników klubu, utrzymywanych w większości za kasę publiczną...
SAMAEL66 2016-09-08 18:40
Ja natomiast nie rozumiem zesłanie (bo tak to trzeba nazwać) Szymona Szymańskiego do rezerw. On ma się ogrywać z pierwszym zespołem z nie z rezerwami. On już jest w cyklu meczowym, wystąpił we wszystkich III ligowych spotkaniach Rekordu. Daje się jednak młodych z dwójki dla których w tamtym sezonie III liga była za mocna do pierwszego zespołu. Nie mówię by ich blokować ale gdzie to ma sens.
niezarejestrowany - holiday 2016-09-08 17:44
Zapomniałem dodać o doświadczeniu Pana trenera DD skoro na GKS wystawił nam jako defensywnego pomocnika od pierwszej minuty Darka Kołodzieja (pełny szacunek za poprzednie sezony), to było super posunięcie, tylko ja jako laik rzemiosła piłkarskiego wogóle tego nie zrozumiałem :-)
niezarejestrowany - holiday 2016-09-08 17:40
@tspfan - dzięki za "fachową" odpowiedź na moje poprzednie pytanie. Po przeczytaniu jej tylko się uśmiechnąłem bo jeżeli twierdzisz, że sezon jest długi, a drużyna musi się zgrać to jesteś człowiekiem, który wszystko widzi w różowych kolorach. Powtórzę to co już tu nieraz napisałem. Można przegrać mecz (były takie mecze przegrane po których na stojąco wraz z innymi kibicami brawami dziękowałem piłkarzom za grę), ale przez 90 minut na boisku chcę widzieć wolę walki, jakikolwiek pomysł na grę nie mówiąc już o oddaniu dla tego klubu i kibiców!!!! A co widzę ostatnio???? Kompletny chaos na boisku w wykonaniu kilku gości, którzy nasz klub traktują jako epizod w miernej karierze, o miejscu do dojenia kasy już nie wspomnę bo inni już na to zwrócili uwagę. Kim w tym klubie jest Pan trener skoro dopiero w meczu z GKS na ławce zostawił Ferugę, dalej trzyma się bezproduktywnego Chmiela, nie widzi żenującego braku zaangażowania Magiery itp. Ja tylko jako zwykły kibic już po meczu z Wigrami stwierdziłem, że z tymi kopaczami w tym sezonie nic dobrego nas nie czeka. W wspomnianym meczu z GKS wiesz kiedy nasze grajki starały się o większe zaangażowanie na boisku? Odpowiem Ci jak ja to widziałem. Dopiero po drugiej straconej bramce, gwizdach z trybun i gdy wspomniany już nasz drogi trener usiadł zrezygnowany na ławce. Po co nam trener z licencją UEFA PRO skoro jak do tej pory twierdzi, że wszyscy "parkują autobus" w polu karnym, że mamy pecha bo tracimy bramkę po stałym fragmencie w ostatniej minucie meczu i tak dalej. Wszyscy w koło są winni (włącznie z kibicami bo gwiżdżą) tylko ten Pan jest ok. A czym nas ograł GKS???? Prostotą, czyli zaangażowanie w mecz na 200%, pressingiem i szybkością. Po prostu już chyba każdy inny trener I ligi wie, że Pan DD wymaga od naszych grajków gry od tyłu, tysięcy podań w szerz boiska, setek do swojego bramkarza i ogólnie "tiki taki" :-) Efekty myśli trenerskiej tego Pana możemy podziwiać i nic tylko klaskać.
Powtórzę: mogą przegrać bo nie da się wszystkiego wygrywać, ale ja chcę widzieć jakikolwiek pomysł ( o stylu nie wspomnę) na grę i przede wszystkim serducho na boisku!!!!
Co do tego czy ktoś to czyta z klubu czy nie, napiszę krótko: mam to w nosie. Natomiast przy braku 3 punktów w Pruszkowie i braku zaangażowania w meczu z Zagłębiem będę gwizdał i machał białą chusteczką trenerowi czy mu się to podoba czy nie. On w tym klubie jest kilka miesięcy, ja z tym klubem prawie 20 lat!!!!
Tobie natomiast @tspfan życzę abyś się doczekał, aż ten zespól się zgra :-)
niezarejestrowany - KrakKomorowice 2016-09-08 16:56
@tsp fan, chyba odróżniają hejt od rzeczowych wypowiedzi. Czasami każdego poniosą emocje ale dużo tutaj też mądrych, troskliwych wypowiedzi i warto aby w Klubie się czasami wsłuchano w głosy kibiców. Oczywiście za decyzje odpowiadają trener i prezes i podejmą je odpowiedzialnie, zgodnie z własną wiedzą.
tspfan 2016-09-08 16:30
@KrakKomorowice Kiedy zaczynałem tutaj pisać na forum spytałem się w pewnym momencie jednego z pracowników klub co sądzi o piszących tutaj(bo była fala hejtów już nie pamiętam za co) to powiedział mi, że większość tych ludzi chyba upadło na głowe czy coś w tym stylu tylko bardziej obraźliwie, nie wiem co tu wcześniej ludzie pisali, ale te komentarze nie są brane na poważnie tak jak na 90minut gdzie każdy po prostu może się zalogować i specjalnie coś napisać, żeby podburzyć innych ludzi.
niezarejestrowany - KrakKomorowice 2016-09-08 16:08
@tsp fan, no to teraz ostro pojechałeś po nich! Czyli jest im wszystko jedno co myślą i czują Kibice, którzy wypowiadają sie w trosce o dobro Klubu, sponsorują etaty działaczom i zarządowi kupując bilety i płacąc podatki będące głównymi źródłami utrzymania TSP? Skoro tak jest to wszystkie te PRowe akcje Klubu są jedną wielką ściemą, a kibice są potrzebni tylko i wyłącznie jak owieczki do strzyżenia żeby kilkudziesięciu panów i kilka pań żyli jak pączki w maśle niczym się nie przejmując.
niezarejestrowany - kkk 2016-09-08 16:07
tspfan to nawiedzony gość. można pisać, argumentować, ale wszystko jak grochem o ścianę
niezarejestrowany - Kkk 2016-09-08 15:28
@tspfan włącznie z Tobą...
tspfan 2016-09-08 14:24
@Kkk Nikt raczej nie czyta nawet tych wpisów.
niezarejestrowany - Kkk 2016-09-08 13:02
@tspfan nie muszą się przejmować wpisami na tym forum, nam wystarczy, że się dowiedzą co o tym piłkarskim dziadostwie myślimy.
niezarejestrowany - Kubs 2016-09-08 12:06
"...trzeba zrobić dwa kroki w tył, żeby jeden był do przodu." CO???????????????
tspfan 2016-09-08 11:26
@holiday
Drużyna musi się zgrać, a sezon jest długi, nowi zawodnicy przyzli także 31 sierpnia i mam nadzieję, że już na Znicza będą w podstawowym składzie bądź w kadrze meczowej, teraz trener ma zawodników(napastników), jeżeli w następnych 2 meczach zdobędziemy 1 punkt to trzeba będzie zwolnić już trenera, chyba, że drużyna przegra mega pechowo, to trzeba dać mu jeszcze szanse, liga będzie wyrównana, także Górnik w pewnym momencie zacznie wygrywać, więc nie obawiałbym się, że przeciwnicy na odjadą w tabeli.
niezarejestrowany - Kibic 2016-09-08 11:21
@holiday- idealnie w punkt!
niezarejestrowany - LPD 2016-09-08 11:07
"- Mam nadzieję, że w ciągu roku, a nie za dziesięć lat, wrócimy do Ekstraklasy. Potem celem będzie walka w pucharach europejskich."

Aż się zachłysnąłem gdy to przeczytałem. Panie Prezesie nie każdy jest Zagłębiem Lubin (spadek/powrót/puchary) czy Ruchem Chorzów z końca lat osiemdziesiątych (88/89 - gdy jako beniaminek zrobili mistrza). Nie te pieniądze, nie ci ludzie (Lubin) i inne czasy (w porównaniu z Ruchem). Czy Pan nie widzi jaki piach gra dowodzona przez Pana drużyna?! Czy Pan już jak trener, który w dzisiejszym Dz. Zachodnim twierdzi, że z Chojniczanką zagraliśmy super mecz, buja w obłokach?

Do Pańskich słów rozpoczynających powyższą rozmowę najbardziej pasuje powiedzenie Wojciecha Manna - "jak się ktoś nadzieje to potem są rozczarowania".
Katalog Firmy »
Turystyka
Gastronomia
Uroda i moda
Reklama, poligrafia
Usługi
Handel detaliczny i hurtowy
Budownictwo
Motoryzacja
Doradztwo, finanse, podatki
Komputery, internet
Kursy i edukacja
Nieruchomości
Śluby i wesela
Medycyna i zdrowie
Przemysł i produkcja
Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic