Emocje w Bielsko-BIAŁEJ klatce


2017-02-01, 09:41  |  komentarzy (0)

Niedawno pisaliśmy, że sporty rakietowe, w tym squash pozytywnie wpływają na naszą kondycję fizyczną i psychiczną. Dzisiaj przyjrzymy się bielskiemu squashowi, sięgając do jego historii i rozgrywek ligowych, które cieszą się rosnącym zainteresowaniem, a w ostatnich trzech latach zaowocowały największą i najlepiej zorganizowaną ligą w kraju. Jak do tego doszło ?

Z Wacławem Staszkiewiczem, ikoną bielskiego squasha, rozmawia Maciej Kliś*

Z Wackiem znamy się od lat. To on trochę „na siłę” wyciągnął mnie na pierwszy turniej do Zakopanego, do hotelu Belweder. Ledwo co rozpocząłem grę w squasha, a tu słyszę od niego: - Jedziemy razem na turniej! - Nigdzie nie jadę, ledwo co zacząłem grać - odparłem. - Nie nauczyłem się jeszcze wielu rzeczy, słabo kontroluję piłkę. Nie, nie jadę.

- Jedziesz, jedziesz - zobaczysz, będzie fajnie - zapewnił Wacek i… było fajnie. Piękny hotel, korty, zawodnicy…ale strasznie nerwowo, ponieważ nie umiałem zapanować nad emocjami podczas gry z nieznajomymi. Wróciłem zawiedziony wynikami, ale tak zmotywowany, że od razu znalazłem się w Czechach na treningach u Pavla Sladecka (późniejszego mistrza Czech), który w Zakopanem zrobił na mnie niesamowite wrażenie.

Do ligi w bielskim i jedynym wtedy klubie Relax zapisałem się po tym, jak na malutkim korcie w Żywcu wygrałem ze wszystkimi, który tam grali. Do bardzo hermetycznego środowiska ówczesnej bielskiej ligi wprowadzał mnie Maciej Kondziołka - koordynator ligi liczącej kilka grup, która z zaciekawieniem, ale i pewną nieufnością witała nowych graczy. Było nas kilkunastu, czasem trochę ponad dwadzieścia osób.

 - To były czasy - mówi Wacek. - Nie wiedzieliśmy za bardzo jak grać, a już na pewno, jak poprawnie przekazywać informacje na temat squasha. Metodyka była wtedy tabu. Używaliśmy śmieszących nas dzisiaj zagrań, dziwnej taktyki. Wszystko po to, by cokolwiek wygrać. Później powstała Modelarnia. Nowoczesny, jak na 2008 rok klub z czterema kortami przejął szybko klientów starego Relaxu i próbował zbudować swoją ligę. Było kilka prób, ale w dłuższej perspektywie Modelarnia okazała się mało atrakcyjna dla najlepszych grających i szybko straciła na prestiżu. Dopiero po przejęciu klubu w 2014 roku w tym samym obiekcie o zmienionej już nazwie na Enjoy Squash&Fitness powstała Volvo Squash League.

Co się wtedy zmieniło?

 - Przede wszystkim zagrali wszyscy z bielskiej czołówki. Wprowadzono czytelne zasady i regulamin, nad którym sporo czasu spędził Bartosz Gil. Do tego częste zmiany w kolejkach, nowi zawodnicy przyjezdni, ciekawe nagrody, zaangażowanie sponsorów, bardzo dobrej jakości koszulki i duża, uroczysta impreza na zakończenie każdego sezonu.

I to wystarczyło?

 - Nie śmiej się, bo wiesz, ile Was to pracy kosztowało, a i tak co roku wprowadzacie ciekawsze rozwiązania. Zaakceptowało je ponad 120 osób biorących czynny, powtarzam czynny udział w lidze. Jest to zaufanie, ale także Wasze zobowiązanie.

Tak, teraz przed nami system informatyczny do obsługi ligi i aplikacja z ciekawymi funkcjami. A Ty dlaczego grasz w tej lidze? Co Ciebie motywuje najbardziej?

 - Mam 40 lat, rodzinę, pracę, ale ciągle znajduję czas na przygotowanie się do meczów ligowych. Lubię rywalizację. Na trudne mecze czekam czasami kilka dni i zastanawiam się, jak zagra przeciwnik, czy będę wyspany, przygotowany. Jak zagram, gdy np. mojego synka boli w nocy ząb, a na dziewiątą rano umówiłem się na trudny mecz. Dla kogoś z zewnątrz to może być nie do końca zrozumiałe, ale gwarantuję, że gdy już spróbuje, to trudno przestać. Sam wiesz, że mamy osoby, które zawieszają grę na jakiś czas, nawet w wysokich grupach, ale później wracają i kiedy z nimi rozmawiam, to sprowadza się do jednego: Volvo Squash League daje im przede wszystkim motywację, żeby próbować wygrywać, próbować nawet wtedy, gdy jest ciężko. Ja czuję dokładnie to samo, biorąc udział w tych całorocznych rozgrywkach.

W Twoim wypadku, to nie tylko próby. Wygrałeś dwa sezony 2014/2015 i 2015/2016. Co planujesz w tym rozdaniu?

 - Planuję, że z Tobą nie przegram (śmiech).

Dobrze, to do zobaczenia na korcie!

*Maciej Kliś jest właścicielem Enjoy Squash&Fitness, organizatorem Mistrzostw Świata Juniorów w Bielsku-Białej 2016.

Do Volvo Squash League można zapisać się na stronie klubu.

Artykuł sponsorowany

Na zdjęciu od lewej: Maciej Kliś, Wacław Staszkiewicz, Bartosz Gil.

Artykuł wyświetlono 2405 razy
Najnowsze artykuły:
2017-08-19
Podbeskidzie chce umorzenia długu
TS Podbeskidzie od ponad roku nie reguluje zobowiązań wobec Bielsko-Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Dlatego spółka wystąpiła do prezydenta miasta z wnioskiem o umorzenie należności, uzasadniając to „ważnym interesem publicznym”.
więcej
2017-08-19
Synoptycy ostrzegają przed ulewami
Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych IMGW-PIB Oddział w Krakowie ostrzega o możliwości wystąpienia dziś i jutro na obszarze Beskidu Śląskiego i Żywieckiego intensywnych opadów deszczu.
więcej
2017-08-19
Zagraniczne wojaże bielskich piękności - foto
Utytułowana reprezentacja agencji modelek Grabowska Models wykorzystuje nagrody w tegorocznych konkursach piękności i podróżuje po Europie. Ich uroda robi wrażenie wszędzie tam, dokąd pojadą. Na adres portalu panie nadsyłają zdjęcia z wakacji.
więcej
Komentarze:
Aby dodać komentarz, musisz być zalogowanym użytkownikiem.

  
Zaloguj się






(brak komentarzy)
Katalog Firmy »
Turystyka
Gastronomia
Uroda i moda
Reklama, poligrafia
Usługi
Handel detaliczny i hurtowy
Budownictwo
Motoryzacja
Doradztwo, finanse, podatki
Komputery, internet
Kursy i edukacja
Nieruchomości
Śluby i wesela
Medycyna i zdrowie
Przemysł i produkcja
Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic