Czarne chmury zawisły nad bielską kardiochirurgią. Istnieje obawa, że oddział kardiochirurgii Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Bielsku-Białej (PAKS) wypadnie z projektowanej sieci szpitali. A tylko placówki ujęte w „sieci” mogą liczyć na rządowe gwarancje finansowania.

Czy bielska kardiochirurgia ma szanse przetrwać poza „siecią”? Można mieć wątpliwości. Plany Ministerstwa Zdrowia przewidują bowiem, że kontrakty dla placówek spoza „sieci” stanowić będą zaledwie kilkanaście procent obecnego budżetu. A i o te środki te trzeba będzie walczyć w konkursach.

Liczy się każda chwila

Zresztą, bielski oddział kardiochirurgiczny już obecnie musi ograniczać działalność. Powodem jest brak pieniędzy. Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) do dziś nie zapłacił PAKS-owi ponad 1,6 mln zł za wykonane w ubiegłym roku zabiegi. Zapowiedź NFZ, że w tym roku w ogóle nie będzie płacić „nadwykonań” pogłębiła tylko marazm. Efekty są już widoczne m.in. w postaci rosnącej kolejki oczekujących na wszczepienie bypassów.

 - W ubiegłym roku przeprowadziliśmy 1280 operacji serca - wylicza prof. Andrzej Bochenek, współzałożyciel Polsko-Amerykańskich Klinik Serca. - W tym roku prawdopodobnie będziemy mogli przeprowadzić nie więcej niż 900 takich zabiegów. W zeszłym roku wykonywaliśmy cztery operacje dziennie, w tym roku tylko trzy. W nagłych przypadkach operowaliśmy także w soboty i niedziele, obecnie musieliśmy z nich zrezygnować - ubolewa światowej sławy kardiochirurg.

Prawdziwą katastrofą byłoby jednak znalezienie się bielskiej kardiochirurgii poza siecią szpitali. Oznaczałoby to drastyczne ograniczenie dostępu do profesjonalnej opieki w tym zakresie nie tylko dla bielszczan, ale dla kilkuset tysięcy mieszkańców dawnego województwa bielskiego. Najbliższe ośrodki tego typu znajdują się bowiem w Zabrzu i Katowicach Ochojcu. Tam też trafialiby pacjenci z naszego regionu zarówno na planową koronarografię, jaki i z ostrymi zawałami serca. Sprawa może być na wagę życia. Znana w kardiologii zasada „złotej godziny” mówi, że w przypadku zawału liczy się każda chwila.

Lobbing za… życiem

Problemem zajęli się  już parlamentarzyści z naszego regionu. Jako pierwsza głos zabrała poseł Mirosława Nykiel (PO), która w ub. tygodniu złożyła w tej sprawie interpelację. Posłanka pyta m.in, czy ministerstwo zdrowia rozpatrzy włączenie PAKS do sieci szpitali. Na razie nie ma oficjalnej odpowiedzi resortu. Minister Konstanty Radziwiłł odniósł się jednak do sprawy na posiedzeniu jednej z sejmowych komisji sugerując, że posłanka występuje w charakterze… lobbystki prywatnej jednostki. Niestety, ta kuriozalna wypowiedź nie wróży nic dobrego…

Problemem zainteresował się także Stanisław Szwed, poseł PiS i wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. W piśmie do śląskiego oddziału NFZ, podkreślając „wagę funkcjonowania Polsko-Amerykańskich Klinik Serca dla społeczeństwa Podbeskidzia”, poprosił o „zwiększenie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu kardiochirurgia-hospitalizacja do poziomu realnych potrzeb chorych”. Poprosił także o poinformowanie go o podjętych w tej sprawie decyzjach.

Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca dysponują w naszym regionie dwoma ośrodkami: w Ustroniu i Bielsku-Białej. W tym drugim, oprócz oddziału kardiologii interwencyjnej, jest oddział kardiochirurgiczny. Zespół ponad 90 osób pełni w nim 24-godzinny dyżur. Po operacji pacjenci są kierowani bezpośrednio na szybką i bezpłatną rehabilitację kardiologiczną do oddziału szpitalno-uzdrowiskowego w Ustroniu. Kardiochirurgia w Bielsku-Białej według Krajowego Rejestru Operacji Kardiochirurgicznych (KROK) osiąga jedne z najlepszych wyników w kraju.

Maciej Chrobak