Po blisko trzech miesiącach od wprowadzenia nowych przepisów dotyczących okresowych przeglądów technicznych pojazdów pewne jest jedno - skończyło się kombinowanie kierowców i wędrówka po stacjach diagnostycznych, a zaczęły pytania.

Według nowych przepisów, które obowiązują od listopada ub. roku, za przegląd techniczny płacimy „z góry”, niezależnie od wyników kontroli samochodu i decyzji diagnosty. Każda wizyta w stacji diagnostycznej odnotowana zostaje w centralnej ewidencji pojazdów. Nowości zaowocowały zmianą zachowania kierowców.

Częściej odwiedzają stacje

- Z moich obserwacji wynika, że właściciele pojazdów, gdy nie przejdą badania technicznego, nie szukają już innych, mniej wymagających diagnostów, a udają się po prostu do serwisu albo warsztatu i usuwają usterki, które nie pozwoliły im wcześniej pozytywnie przejść przeglądu - wyjaśnia diagnosta Paweł Tejchman z Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów „Bosmal”.

Zmiany są więc pozytywne, bo przecież chodzi o to, aby po drogach jeździły pojazdy sprawne technicznie. Kierowcy zatem mniej kombinują, ale też zaczynają coraz częściej odwiedzać stacje diagnostyczne przed właściwym badaniem pojazdu, chcąc dowiedzieć się, czy jakaś konkretna usterka dyskwalifikuje ich pojazd w przeglądzie.

Dużo więcej pytań

- Opłata z góry sprawia, że właściciele pojazdów przychodzą i pytają, czy np. brak oświetlenia tablicy rejestracyjnej to powód, że nie przejdą badania technicznego. Wymieniają też inne prawdopodobne usterki - mówi pan Dariusz ze stacji „Radnet”. - A prawda jest taka, że żaden diagnostyk nie wyda wiążącej opinii zanim pojazd nie wjedzie i nie przejdzie badań. Wystarczy sobie uświadomić, że takie badania trwają 20-40 minut.

O tym, co przekreśla, a co nie, badanie techniczne, stanowią przepisy ustawy. Dzielą one usterki techniczne na trzy działy: drobne, istotne i stwarzające zagrożenie. Dość powiedzieć, że przepalona żarówka oświetlająca tablicę rejestracyjną jest już wystarczającym powodem, aby diagnosta nie wbił nam w dowodzie pieczątki z pozytywną opinią. Chyba, że na miejscu usterkę usuniemy.

kk