W sąsiednich Czechach szaleje grypa. Czy bielszczanie mają się czego obawiać? Zdaniem dyrektora bielskiego sanepidu, w Bielsku-Białej, jak i powiecie nie ma, jak na razie, powodów do niepokoju. Natomiast epidemiolog przekonuje, że jedynym ratunkiem jest przyjęcie szczepionki przeciwgrypowej, ale liczba Polaków, którzy przyjęli szczepienia dramatycznie spada.

- To, że w okresie jesienno-zimowym zwiększa się zachorowalność na grypę nie jest żadnym zaskoczeniem ani ewenementem - mówi Jarosław Rutkiewicz, dyrektor Państwowej Powiatowej Inspekcji Sanitarnej w Bielsku-Białej. - Oczywiście, mieszkańcy naszego powiatu, jak i samego miasta zapadają na grypę, ale nie są to liczby, które mogłyby nas niepokoić.

Mróz konserwuje wirusy

Jak tłumaczy dyrektor Rutkiewicz, do celów statystycznych i analiz wykorzystuje się tzw. dzienny współczynnik zachorowalności: - I tak w ostatnim tygodniu stycznia wynosił on czterdzieści, a tydzień wcześniej pięćdziesiąt. Z tego wniosek, że przynajmniej w ostatniej dekadzie stycznia liczba zachorowań na grypę malała w naszym regionie.

Fakt, że w Czechach ogłoszono w ostatnich dniach stan epidemii na grypę nie musi oznaczać, że w terenach przygranicznych wzrośnie nagle liczba zachorowań. - Na to wpływ ma wiele czynników - uspokaja nasz rozmówca, dodając jednocześnie, że jednym z nich może być, niestety chłód, który obecnie zapanował. - Zimno, mróz, powodują, że wirusy grypy konserwują się i w każdej chwili mogą zaatakować organizm o obniżonej odporności.

Dlatego należy się odpowiednio ubierać i dbać o to, by się nie przeziębiać. - A także odpowiednio odżywiać - przypomina Jarosław Rutkiewicz. - Dieta ma duży wpływ na poziom odporności naszego organizmu.

Sposoby na grypę

Jedynym skutecznym sposobem, gdy już choroba nas dopadnie, jest wizyta u lekarza i to nie podlega dyskusji. Można jednak pomóc fachowej medycynie, stosując takie metody, jak wygrzanie organizmu oraz spożywanie czosnku, miodu czy herbaty z rumiankiem, imbirem albo lipą, która ma właściwości rozgrzewające i napotne.

Co jednak zrobić, aby nie zachorować? - Przed zachorowaniem i powikłaniami grypowymi można się obronić - zapewnia dr Paweł Grzesiowski, epidemiolog z Instytutu Profilaktyki Zakażeń. - Jedynym ratunkiem jest przyjęcie szczepionki przeciwgrypowej.

Niestety, jak przekonuje nasz rozmówca, Polacy nie chcą się szczepić. W ostatnich latach liczba osób, która przyjęła szczepienia spadła z 15 proc. populacji do zaledwie 3 proc. - To dramatycznie mało - mówi dr Grzesiowski. - Wynika to z niewiedzy społeczeństwa o tym, jak groźna jest grypa i z kampanii nieufności wobec samych szczepionek. Efekty bywają tragiczne.

Następstwem grypy mogą być ciężkie zapalenia płuc połączone z niewydolnością samodzielnego oddychania i tzw. nadkażenia bakteryjne, które sieją spustoszenie u cukrzyków czy chorych na astmę.

kk