W Bielsku-Białej przybywa nowych wiat przystankowych, ale nadal straszą stare zadaszenia ustawione przed laty przez Fundację Rozwoju Miasta. Pan Marcin, czytelnik naszego portalu zauważył takie mało eleganckie sąsiedztwo na ul. 3 Maja, przed dworcem PKP. - Na jednym (przystanku) rosną już nawet małe drzewka. Wyglądają to fatalnie - podkreśla. Dlaczego służby miejskie nie dbają o wszystkie wiaty przystankowe?

Z pozoru sprawa jest prosta. Montujemy nowe wiaty, usuwamy stare. I tak też uważa pan Marcin. - Dla mnie jest to niepojęte, jak można było postawić nowe wiaty, nie załatwiając problemu tych starych? No chyba, że urzędnicy jak zwykle nie widzą problemu - podkreśla Czytelnik. Dlatego o elementach szpecących przystanek przy 3 Maja poinformował za pomocą działającego od 1 lutego portalu ZgłoszeniaBB.

Kuriozalne wyjaśnienie

Otrzymał taką odpowiedź: - Na przystanku autobusowym 3 Maja/Dworzec posadowione są cztery wiaty. Dwie z nich (nowe wiaty w kolorze beżowym) są własnością miasta i po przeprowadzonych oględzinach nie stwierdzono w nich usterek. Natomiast pozostałe wiaty są własnością Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej z siedzibą w Bielsku-Białej przy ul. Władysława Broniewskiego 60. Z tego powodu służby MZK odpowiedzialne za stan techniczny wiat przystankowych nie mogą przeprowadzić naprawy tych zadaszeń będących własnością prywatną.

Zdaniem Czytelnika wyjaśnienie jest kuriozalne: - Gdybym ja był szefem, to bym oczekiwał większego zaangażowania w rozwiązanie takiego problemu - podkreśla pan Marcin.

Tyle, że zaangażowanie zda się na niewiele, gdy sprawa dotyczy innego właściciela terenu. - Przystanki stoją na gruntach PKP. Więc to PKP powinny być adresatem tego pytania - tłumaczy Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego Ratusza. - W uzupełnieniu dodam, że nie wszystkie wiaty, które należały do fundacji zlokalizowane były na gruntach miejskich. W związku z tym jest możliwość, że na terenie miasta znajdują się jeszcze jakieś „fundacyjne” przystanki - dodaje rzecznik.

Miasto wypowiedziało umowę

Fundacja Rozwoju Miasta Bielska-Białej powstała w 1992 roku jako wyraz potrzeb miasta z inicjatywy sześciu fundatorów. W tamtych czasach istniało jeszcze województwo bielskie. Wśród fundatorów byli m.in. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych, Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej oraz Gmina Bielsko-Biała. Wówczas prezydentem Bielska-Białej był Krzysztof Jonkisz. W 1996 roku, gdy miastem rządził Zbigniew Leraczyk, gmina podpisała z fundacją umowę na budowę przynajmniej 100 obiektów przystankowych do 2000 roku. Przedstawiciele FRMBB mieli także konserwować wiaty.

Trzeba było dopiero zmiany prezydenta Bielska-Białej, by nieudany związek między gminą i fundacją mógł zostać rozwiązany. Jacek Krywult wydał wojnę FRMBB już na początku swojej pierwszej kadencji. Z końcem grudnia 2008 miasto wypowiedziało dokument podpisany osiem lat wcześniej. Poinformowało również fundację, że wiaty przeszły na własność Bielska-Białej i mają z nich zniknąć wszelkie urządzenia reklamowe, a także kioski. Ponieważ nie udało się tej sprawy rozwiązać polubownie, reprezentanci Ratusza wystąpili na drogę prawną.

W 2010 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej orzekł, że FRMBB ma dostosować się do warunków wypowiedzenia. Fundacja wniosła jednak apelację. Dopiero po uprawomocnieniu się wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach w 2011 roku FRMBB przystąpiła do demontażu ekspozerów i kiosków. Jednocześnie wciąż walczyła o swoje racje, m.in. domagając się zwrotu od miasta wartości wiat przystankowych. Pięć lat temu zarówno sąd okręgowy jak i apelacyjny stwierdziły, że nie ma ku temu podstaw.

Zwrot do miejskiej kasy

W 2008 fundacja przegrała inny proces z gminą. Zgodnie z zawartą ugodą, miała wpłacić 880 tys. zł do kasy Bielska-Białej. W 1996 roku na statutową działalność oddano jej bowiem aż siedem dużych terenów i dwa obiekty. W zamian została zobowiązana do działań na rzecz miasta i mieszkańców. Jednym z tych terenów był plac przy ul. Broniewskiego, gdzie miały powstać m.in. parking, pawilony handlowy, plac targowo-festynowy, postój taksówek, przystanki autobusów dalekobieżnych i MZK.

Oddana fundacji na siedzibę okazała kamienica przy ul. Barlickiego miała przejść gruntowny remont. W zamian za wydzierżawienie dużego placu u zbiegu Lipnickiej i Żywieckiej fundacja zobowiązała się wybudować nowe schronisko dla zwierząt. Przez kilkanaście lat nie wywiązała się z żadnego z obowiązków.

Na początku swojej pierwszej kadencji Jacek Krywult mówił: - Fundacja działa na wielkim majątku gminy i to my będziemy ją rozliczać. Zamierzamy też konsekwentnie egzekwować to, co nam się należy.

Portal próbował skontaktować się z Leszkiem Wasiakiem, prezesem FRMBB. Niestety, nie udało się.

Anna Szafrańska