Kolejny rok z rzędu budżet Bielska-Białej zamknął się nadwyżką. W ub. roku do kasy miasta wpłynęło więcej pieniędzy niż z niej wydano. Kwota nie jest mała, bo wynosi blisko 49 mln zł. Problem w tym, że wpływ na taki stan rzeczy mają głównie niewykonane plany inwestycyjne.

Jak wynika ze sprawozdania z wykonania budżetu miasta, w 2017 roku dochody Bielska-Białej przekroczyły kwotę 1 019,2 mln zł (plan po zmianach zakładał dochody na poziomie 1 107,9 mln zł), a wydatki 970,4 mln zł  (plan - 1 161,5 mln zł). Według wstępnych danych, budżet zamknął się nadwyżką w kwocie ponad 48,8 mln zł (zaplanowano deficyt w kwocie 53,7 mln zł). Dzięki temu ostatecznie władze miasta nie zdecydowały się na uruchomienie zaplanowanego kredytu w kwocie 50 mln zł.

Nadwyżka budżetowa może cieszyć, ale ma również swoje bardzo negatywne strony. W minionym roku miasto nie zrealizowało nawet połowy planowanych wydatków majątkowych (w tym dziale wydatkowano 122,7 mln zł, co stanowi zaledwie w 42,2 proc. w stosunku do planu po zmianach w trakcie roku).

Czego nie udało się zrealizować w mieście w 2017 roku? Nie rozpoczęła się ani przebudowa ul. Cieszyńskiej, ani rozbudowa Krakowskiej i Żywieckiej. Nie doszło również do przetargu na rozbudowę Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego o pawilon diagnostyczno-łóżkowy wraz z nowym blokiem operacyjnym przy ul. Wyzwolenia. Opóźniona jest budowa tzw. Nowohałcnowskiej oraz parkingów przy ul. Kopernika i Lwowskiej/Krakowskiej.

bak