Jeśli były już jakieś skargi na urzędników miejskich, to w większości bezpodstawne. Tak wynika z ostatniego zestawienia zaprezentowanego przez Urząd Miejski w Bielsku-Białej.

Jeśli ktoś sądzi, że ratusz bombardowany jest skargami, to jest w błędzie. Z zestawienia zaprezentowanego przez Urząd Miejski w Bielsku-Białej wynika, że w czwartym kwartale ub. roku wpłynęło raptem osiem skarg na urzędników, o jedną mniej niż w ostatnim kwartale 2016.

Mieszkańcy skarżyli się na wydziały mienia gminnego oraz dochodów budżetowych, a poza tym na Urząd Stanu Cywilnego, spółkę SUEZ, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, jedno z miejskich przedszkoli i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. - Połowę skarg uznano za bezpodstawne - informuje Małgorzata Okruta, naczelnik wydziału organizacji i nadzoru UM w Bielsku-Białej.

Pozostałe skargi nadal są rozpatrywane. W przypadku jednej częściowo przyznano rację skarżącemu. W sumie w ciągu całego minionego roku do ratusza wpłynęło 28 skarg, z czego aż 21 uznanych zostało za bezpodstawne.

kk