Sfora agresywnych psów zagryzła młodą sarnę w Hałcnowie. Jak mówi mieszkanka posesji, na której doszło do zdarzenia, to kolejny taki przypadek w ostatnich tygodniach. Jej zdaniem, wszystkiemu winne są psy wypuszczane na noc przez właścicieli okolicznych gospodarstw.

Do ataku psów na stado saren doszło w nocy z 4 na 5 marca w Hałcnowie. Jak relacjonuje mieszkanka posesji, na której doszło do zdarzenia, po działce biegało ok. siedmiu psów. Agresywne zwierzęta przepłoszyli właściciele posesji, którym wydawało się, że wszystkie sarny zdołały uciec w kierunku lasu.

- Niestety, ranek miał dla nas niedobre wieści. Krwawe ślady na śniegu zaprowadziły nas na dół działki, gdzie leżała wykrwawiona sarna - relacjonuje pani Brygida.

Jej zdaniem, sceny niczym z horroru to efekt niefrasobliwości okolicznych gospodarzy, którzy wypuszczają psy na noc. - Psy, które pogryzły sarnę, nie były głodne. Świadczy o tym fakt, że po odgonieniu nie wróciły, aby ją zjeść - przekonuje mieszkanka Hałcnowa. Kobieta dodaje, że to już druga sarna zagryziona w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

- Przecież te psy to zagrożenie nie tylko dla saren - tłumaczy pani Brygida, która o sprawie zawiadomiła policję. Bielszczanka apeluje do sąsiadów. - Róbmy zdjęcia wolno biegających psów szczególnie nocą, pomoże to ustalić ich właściciela i ukrócić proceder wypuszczania psów na noc. Sprawie będziemy się przyglądać.

bak