Przychodzi taki moment, a przynajmniej dla każdego z nas powinien przyjść, kiedy zastanawiamy się nad polisą na życie. Słyszymy  o zdarzeniach losowych przytrafiających się w naszym bliższym i dalszym otoczeniu. Właśnie wtedy powinna towarzyszyć nam refleksja. Co się stanie, gdy zachoruję? Co się stanie, gdy przytrafi się to komuś z moich bliskich? Jak wtedy będzie wyglądał nasz domowy budżet?

Połowa sukcesu, jeśli pojawiają się w naszych głowach takie pytania. Zajęci budowaniem dorobku swojego życia, codziennymi sprawami, czasem zapominamy albo nie chcemy pamiętać o rzeczach najważniejszych. Bo przecież taka powinna być dla nas chęć zapewnienia ochrony dóbr najcenniejszych, jak nasze zdrowie, czy najdroższych, jak nasze domowe finanse.

Jeśli już pojawi się pytanie o ochronę, to jest szansa na to, że dojdziemy do kolejnego pytania. Brzmi ono: „czy posiadam polisę na życie?”. Jeśli tak, to warto się jej przyjrzeć, bo może to być tzw. polisa z pracy, która oprócz tego, że jest jest tania, niekoniecznie musi być dla nas rozwiązaniem kompleksowym. Powinna raczej być punktem wyjścia do zapewnienia sobie i swoim bliskim pełnej ochrony na wypadek niespodziewanych zdarzeń.

Jeśli nie ma polisy na życie, chociaż się nad nią zastanawiamy, to pojawiają się kolejne pytania. Jaka powinna ona być i jak ją wybrać? Oto kilka porad, które - mam nadzieję - ułatwią decyzję. Pogrupowaliśmy je w odpowiedziach na najczęściej pojawiające się pytania i wątpliwości. Miłej lektury i właściwych decyzji!

Polisa na życie - jak wybrać najlepszą dla siebie?

Najlepiej, do czego gorąco zachęcam, spotkać się ze specjalistą. Tyleż mitów o agentach ubezpieczeniowych, co sympatii politycznych w społeczeństwie. Na szczęście, większość z nich to właśnie wyłącznie mity. Jesteśmy po to, aby pomóc w wyborze i doradzić. Potrafimy przeanalizować potrzeby klientów, potrafimy też dobrać odpowiednie rozwiązanie.

Gdybym miała odpowiedzieć jednym zdaniem na pytanie o najlepszą polisę, to powiedziałabym, że powinna ona pochodzić od wiarygodnego ubezpieczyciela, działającego od dziesiątek lat na całym świecie i powinna być dopasowana nie tylko do moich potrzeb, ale i zdolności. Nie jest dla mnie odpowiednia polisa z wąskim zakresem zdarzeń i wieloma wyłączeniami, nie jest również w orbicie moich zainteresowań polisa, której składka jest ponad moje finansowe siły.

Jak nigdzie, tak i tutaj powinna rządzić wyborem zasada złotego środka. Jeśli ma to być polisa na życie na wypadek śmierci, to niech działa na wypadek takich zdarzeń. Jeśli ma mnie wspomóc finansowo na wypadek choroby, to niech jej zakres, czyli liczba chorób, w razie których otrzymam wsparcie będzie jak najszerszy. Jeśli celem takiej polisy jest zgromadzenie kapitału, to niech to będzie na np. przynajmniej taki kapitał, jaki wpłacę i np. możliwe premie od zysków, ale z ryzykiem po stronie ubezpieczyciela, a nie moim.

A co w razie choroby?

Właśnie, to powinna być nasza główna troska. Zazwyczaj żyjemy w poczuciu bezpłatnej i powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej, tymczasem według szacunków wydajemy rocznie na zdrowie aż ok. 40 mld zł. To ponad 1 tys. zł rocznie w przeliczeniu na każdego Polaka, bez względu na wiek i płeć. Oznacza to mniej więcej tyle, że rzeczywistość weryfikuje mit bezpłatnego leczenia. Nawet jeśli mamy wykupione pakiety prywatnej opieki zdrowotnej, to okazuje się, że wszystko inne kosztuje. Leki, rehabilitacja, dojazdy, zmiany w funkcjonowaniu rodziny, dodatkowa opieka, itd.

Na dodatek, tzw. chorobowe to mniej niż nasza pensja i niekoniecznie będziemy je dostawać przez wiele miesięcy, co w przypadku poważnych zachorowań oznacza nadwyrężenie naszego domowego budżetu czy wręcz jego katastrofę… Jeszcze gorzej może to wyglądać w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą. Bo powiedzmy sobie szczerze, kto płaci składkę inną niż minimalna, określona przepisami? W razie choroby nasze świadczenie będzie również z tych minimalnych…

Co zatem robić? Pomyśleć nad polisą, która zapewni nam wymierne wsparcie finansowe w razie choroby. Pomoże pokryć wydatki związane z leczeniem i - na przykład - przemeblowaniem naszego życia czy załata dziurę finansową w naszym domowym budżecie. Powiedzmy sobie od razu szczerze. Taka polisa nie musi wcale kosztować majątku. A przy okazji, skoro chronimy swoje ukochane auto na wypadek obtarć, stłuczek, itp., to czemu mamy nie chronić samych siebie?

„C” jak cena

Niespodzianka, czy nie, ale cena polisy na życie, czyli jej składka może być dobrana w taki sposób, że spokojnie będzie nas stać na jej płacenie i kontynuację ochrony. Przy okazji warto zauważyć, że ryzyko chorób czy śmierci jest z reguły mniejsze, kiedy jesteśmy młodzi. A ponieważ to właśnie ryzyko kosztuje, oznacza to, że polisa na życie powinna nam towarzyszyć od młodych lat. Będzie wtedy kosztowała po prostu mniej. Wysokość składki zależy od wielu czynników, bo w końcu przedmiotem ubezpieczenia jest zdrowie czy życie ubezpieczonego, czyli człowieka. Ten zaś różni się od wszystkich pozostałych ludzi. O cenie można i warto rozmawiać razem z zakresem ubezpieczenia.

„Z” jak zakres, czyli od czego mam polisę?

W idealnym świecie moja polisa na życie powinna mnie chronić przed każdym możliwym zdarzeniem, a suma ubezpieczenia powinna sięgać kwot z wieloma cyframi. Warto sobie zdać sprawę z tego, że polisa powinna być pomocą, a nie ciężarem, dlatego pomoc specjalisty w określeniu zakresu ochrony i składki, którą zapłacimy może być bezcenna.

Jeśli sami zaczynamy przygodę z ubezpieczeniami na życie, to warto również sprawdzić, przed czym chroni nas nasza polisa i kiedy nie działa. To ostatnie, nazywane popularnie wyłączeniami, może być dla nas źródłem niespodzianek. Porządni ubezpieczyciele takich wyłączeń w swoich polisach powinni mieć możliwie jak najmniej. I nie dajmy sobie wmówić, że lektura OWU (ogólne warunki ubezpieczenia) to mordęga z małym drukiem. Nie dzisiaj. Język staje się coraz prostszy, a treść logiczna. Zresztą, jak zawsze, warto zasięgnąć porady profesjonalisty, bo w końcu po to jesteśmy dla naszych klientów.

Polisa na dożycie

Odejdźmy na moment od chorób i innych przykrych zdarzeń, bo rozmowa o nich łatwą nie jest. Czasem słyszymy o polisie na dożycie. Nie wchodząc w szczegóły, ponieważ wolę upraszczać świat ubezpieczeń niż go komplikować, jest polisą, która mówi, że po upływie określonego czasu przysługuje nam wypłata środków zgromadzonych na rachunku polisy.

Tutaj dochodzimy do drugiego podstawowego celu polis na życie - zapewniania sobie środków finansowych na przyszłe cele. Doczekało się to nawet wdzięcznej nazwy w postaci profilaktyki finansowej. Bo w końcu lepiej pomyśleć wcześniej i gromadzić nawet mniejsze kwoty, a dłużej niż większe, z obciążeniem i chcąc nadrobić stracony czas. Ten przyszły cel możemy określać różnie, o czym za moment.

„D”, jak dziecko

To dzieciom przychylilibyśmy najchętniej nieba. Również finansowego. Pomóc nam może w tym polisa na życie, która pozwoli nam na gromadzenie środków finansowych z myślą o przyszłych potrzebach dzieci. Tak, możemy zabezpieczyć finansową przyszłość dzieci przynajmniej w całości. Bo przecież ich potrzeby finansowe wraz z upływem lat będą rosły, a nie malały. Studia, samochód, ślub, własny biznes, podróże, to wszystko kosztuje. A przecież my sami wiecznie młodzi nie będziemy, zaś z emerytur może być trudno utrzymać się nam samym, o pomocy dzieciom nie wspominając…

„P”, jak przedsiębiorca

W Polsce funkcjonuje przynajmniej kilka milionów osób prowadzących własną działalność gospodarczą. Naturalną jej konsekwencją powinna być refleksja nad ochroną ubezpieczeniową. Bo przecież taki jednoosobowy przedsiębiorca nie ma etatu, nikt za niego nie opłaci składek na ubezpieczenie społeczne, nikt poza nim samym nie sfinansuje świadczenia chorobowego. Wręcz konieczna jest rozmowa o ubezpieczeniu na życie, bo ryzyko kłopotów finansowych w razie choroby czy zdarzenia losowego jest ogromne.

Jednoosobowi przedsiębiorcy nie tylko mogą, ale powinni zadbać o ochronę finansową dla siebie i swoich najbliższych. Taka sama refleksja powinna towarzyszyć im przy okazji myślenia o swojej przyszłej emeryturze…, bo nadzieja na godne życie wyłącznie dzięki niej może okazać się bardzo płonna.

Kiedy zacząć?

JAK NAJWCZEŚNIEJ. Nie ma innej odpowiedzi na pytanie o moment, w którym powinniśmy pomyśleć o ubezpieczeniu na życie dla siebie i dla swoich bliskich. Pierwsza praca, narodziny dziecka, początek własnej działalności gospodarczej - to doskonałe momenty na rozmowę o ubezpieczeniach na życie. W czym ja bardzo chętnie pomogę, nie narzucając rozwiązań, ale rzeczowo doradzając. Zapraszam do kontaktu!

Anna Gola

Anna Gola - Dyrektor Projektu
tel. +48 500 500 600
mail Anna.Gola@pru-konsultant.pl

Artykuł sponsorowany