Na bielskim os. Rosta paliło się 15 arów traw i krzewów. Mocny wiatr szybko rozprzestrzeniał ogień w kierunku zabudowań przy ul. Chłopickiego i Krausa. Do tragedii nie doszło dzięki policjantowi, który w czasie obchodu dzielnicy znalazł się na miejscu zdarzenia.

Do pożaru doszło w miniony czwartek tuż po godz. 12.00. Mł. asp. Arkadiusz Gniadek, dzielnicowy z komisariatu IV, w czasie obchodu dzielnicy zauważył kłęby dymu unoszące się na nieużytkach rolnych. Paliło się 15 arów łąk, a mocny wiatr w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniał żywioł w kierunku pobliskich zabudowań.

Dzielnicowy nie zastanawiał się ani przez chwilę i sam przystąpił do gaszenia ognia. W międzyczasie wezwał na miejsce straż pożarną. Natychmiastowa reakcja policjanta zapobiegła tragedii. Strażacy w samą porę ugasili pożar, niwelując zagrożenie. Szalejący żywioł nie zdążył na szczęście zająć pobliskich zabudowań.

Policja przypomina, że wypalanie traw jest zabronione na podstawie kodeksu wykroczeń, który przewiduje za to karę grzywny do 5 tys. zł. Wypalanie traw, które skończy się pożarem okolicznych zabudowań zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach jest zagrożone karą więzienia do lat 10.

bb

Foto: PSP