Do odkładania pieniędzy podchodzimy raczej sceptycznie. Zamiast oszczędzać na wypadek niespodziewanego, wolimy gromadzić nowe rzeczy. Równie lekko podchodzimy do kwestii zdrowia. Mimo, że większość z nas uważa je za bardzo ważne, to na deklaracjach się kończy.

W razie czego są przecież odprowadzane miesiąc w miesiąc składki, które dają gwarancję kompleksowej opieki. Niestety, kiedy dopada nas poważna choroba, system może przestać działać jak należy i serwuje twarde zderzenie z rzeczywistością. No ale w końcu jesteśmy urodzonymi prokrastynatorami… KIM!?!? A tak, to nasza narodowa cecha. Co mam zrobić dziś, zrobię pojutrze, będę miała dwa dni wolne… nie jest tak? To pokuśmy się o chwilę refleksji nad prokrastynacją (z łaciny: uporczywe odkładanie ważnych rzeczy na później).

Słońce, woda, wiatr, plaża, jezioro, las… idą wakacje, a z nimi przychodzi - a przynajmniej powinien - lepszy nastrój. No, chyba, że przerażają (i przerastają…) nas zbliżające się wakacyjne wydatki. Ale nie, przecież nie, w końcu za wczasy zapłaciliśmy już w marcu, ubranie i sprzęt na wakacje skompletowane, auto naprawione (bo na cenę paliwa nic nie poradzimy), polisa turystyczna też kupiona, przez internet, bo szybko. Ale, ale… zaraz, zaraz. Właśnie, polisa. Tylko turystyczna na wakacje? Dziecko wyjeżdża później na obóz, my na działkę, będzie wolne. Tylko za granicę, w sierpniu, potrzebna polisa. Czyli mamy.

No nie, nie mamy. W natłoku codziennych zajęć - prawdziwym albo rzekomym, którym się usprawiedliwiamy - nie znajdujemy czasu na to, żeby pomyśleć o zabezpieczeniu siebie i swojej rodziny. Najlepiej podwójnym - z myślą o niespodziewanym zdarzeniu i z myślą o środkach finansowych kiedyś, w przyszłości, na emeryturze, kiedy będą nam potrzebne.

Wakacje i choroba? Nie, to się razem nie trzyma kupy. Ale… co, jeśli nasze kłopoty ze zdrowiem mają źródło w wakacyjnych szaleństwach? To może jednak porozmawiajmy o kosztach? Próżno szukać choroby, w której chorzy nie byliby zmuszeni do oczekiwania na zabieg lub spotkanie ze specjalistą. Zmarnowany czas może sprawić, że chorzy już nigdy nie wrócą do pełnej sprawności.

 

Żyjemy mitem powszechnej i bezpłatnej służby zdrowia. Kto z nas nie zna tego obrazka? Przychodnia i długie kolejki od porannych godzin? Do kogo? Praktycznie do każdego specjalisty. Lekarza rodzinnego, okulisty, kardiologa czy ortopedy. Niemal każdy spotkał się z sytuacją, w której musiał oczekiwać wyjątkowo długo na wizytę. Nie mam dobrej wiadomości - z wiekiem konieczność spotkań z lekarzem będzie coraz większa, a na krótsze kolejki raczej się nie zanosi. Pomyślmy, co może to oznaczać dla naszego życia rodzinnego i zawodowego.

 

Czy stać nas na tracenie czasu na gonitwę za bezpłatnymi świadczeniami? A co, jeśli wizyty u kolejnych specjalistów i leczenie zaczynają kolidować z naszą pracą albo prowadzoną działalnością gospodarczą? Na rehabilitację, której szybkość jest kluczowa dla odzyskania sprawności, możemy czekać miesiącami. Za świadczenie prywatne, które można zrealizować już w 4-5 dni, zapłacimy… a właśnie, ile? Setki czy tysiące złotych jako efekt wakacyjnych urazów?

 

Koszty terapii w przypadku chorób przewlekłych, nawet niezwiązanych z wakacjami, mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Prawda jest jednak taka, że gdy chodzi o zdrowie, to jesteśmy w stanie zapłacić właściwie każde pieniądze, żeby szybciej dostać się do specjalisty, przeprowadzić operację miesiąc wcześniej lub kupić nierefundowany lek. O ile oczywiście mamy na to wystarczające środki, z czym nie jest już tak różowo w przypadku często chorujących seniorów.

 

Myśl o tym, że w przypadku nagłej poważnej choroby czeka nas długie oczekiwanie na świadczenie lub konieczność zapłacenia gigantycznych sum wielu osobom spędza sen z powiek. Tym bardziej, że w związku ze stresem i niezdrowym stylem życia na choroby do niedawna jeszcze kojarzone z wiekiem starczym chorują coraz młodsze osoby.

Wyjściem z sytuacji może być ubezpieczenie zdrowotne. Ryzyka zachorowań rosną, do czego przyczynia się m.in. cywilizacja. Wybierając ubezpieczenie na wypadek poważnego zachorowania, należy szczególnie przyjrzeć się ofercie i wybrać takie, jakie zapewnia wypłacenie świadczenia w przypadku jak największej liczby chorób. Na rynku są oferty pozwalające na ubezpieczenie się na wypadek aż kilkudziesięciu chorób, które najczęściej dotykają Polaków.

A do tego - co nie, nie zrujnuje nas finansowo - może pomyśleć o odłożeniu stałej sumy, co miesiąc, nawet niewielkiej, ale zawsze, na poczet przyszłych wydatków swoich czy dzieci. Bo to nie tak bardzo wysokość kwoty buduje nam przyszłe oszczędności, ale konsekwencja w jej odkładaniu.

To co? Zapraszam do kontaktu jeszcze przed wyjazdem pod palmy czy wyprawieniem dziecka na obóz. Nie ma co zwlekać, nie bez powodu Polacy twierdzą w sondażach, że chcieliby skorzystać z darmowej porady profesjonalnego agenta ubezpieczeniowego.

Anna Gola - Dyrektor Projektu
tel. +48 500 500 600
mail: Anna.Gola@pru-konsultant.pl
Formularz

Artykuł sponsorowany