Malowniczy świat tętniącego muzyką Nowego Jorku z początku XX wieku - na tym tle rozgrywa się autentyczna historia najgorszej śpiewaczki świata. Wczoraj wieczorem w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej odbyła się premiera ,,Boskiej” Petera Quiltera. W główną rolę wcieliła się znakomita Beata Olga Kowalska, aktorka znana m.in. z serialu ,,Ranczo”, która na co dzień występuje w teatrach muzycznych w Łodzi i Warszawie.

Tytułowa „Boska!” naprawdę nazywała się Florence Foster Jenkins. Była milionerką, której największym marzeniem stała się kariera śpiewaczki operowej. Pomimo braku talentu wokalnego i muzycznego, wytrwale dążyła do celu, dzięki czemu zyskała tytuł „najgorszej śpiewaczki świata”.

Miała szalony repertuar

Zupełnie jej to nie przeszkadzało, a nawet motywowało do występów z recitalami dla szerokiej publiczności w najsławniejszych salach koncertowych. Publiczność licznie gromadziła się na koncertach Florence, najczęściej po to, by witać jej występy entuzjastycznym śmiechem. Milionerka koncertowała dalej, uważając, że prześmiewcy po prostu jej zazdroszczą. Muzyka była jej największą miłością, dlatego nie żałowała pieniędzy dla początkujących artystów.

O tej postaci przez dziesięciolecia mało kto słyszał, dopóki dramat pt. „Boska” nie doczekał się premiery w Birmingham Rep Theatre, a w 2005 roku został entuzjastycznie przyjęty na londyńskim West Endzie. Sztuka została także zekranizowana przez reżysera Stephen Frearsa z boską Meryl Streep w roli głównej. W Polsce „Boska” pojawiła się m.in. w repertuarze warszawskiego Teatru Polonia (kreacja Krystyny Jandy). Ta refleksyjna, muzyczna opowieść jest więc nie lada wyzwaniem dla każdego, kto się nią zainteresuje.

- Miała szalony repertuar. Rzucała się na wykonawczo bardzo trudne arie, m.in. „Królowej nocy" z opery "Czarodziejski Flet" Mozarta, która jest zarezerwowana dla absolutnie najwybitniejszych sopranistek koloraturowych. Zabrzmi ona na scenie. Wybraliśmy najbardziej popisowe fragmenty repertuaru - mówi reżyser bielskiego przedstawienia Paweł Szkotak, twórca Teatru Biuro Podróży, reżyser kilkudziesięciu spektakli teatralnych (w tym ostatnio takich tytułów, jak „Eugeniusz Oniegin”, „Amadeusz”, „Opera za trzy grosze”).

Czasami nie wie, czy fałszuje

Na deskach Teatru Polskiego w rolę Florence wcieliła się znakomita Beata Olga Kowalska, aktorka znana m.in. z serialu ,,Ranczo”, która na co dzień występuje w teatrach muzycznych w Łodzi i Warszawie. Aktorka przyznaje, że spektakl był dla niej niełatwym wyzwaniem, bo sama dysponuje głosem altowym.

- Są takie momenty, że czasem już nie wiem, czy fałszuję, czy nie. Momentami myślę, że brzmię jednak za dobrze. Choć mam wyćwiczone konkretne momenty, to jednak jest tak, że trochę mnie ponosi. Florence nie miała żadnej techniki i słuchając jej, czuć było bolesność. Podejrzewam, że słuchając mnie, czasem też tak będzie - żartuje Beata Olga Kowalska.

Aktorka stworzyła zgrany duet z Grzegorzem Margasem jako akompaniującym jej pianistą, któremu nareszcie powierzono wiodącą rolę na deskach Teatru Polskiego. Oboje nie tylko tworzą szereg zabawnych scen, ale także potrafią umiejętnie przedstawić widzom złożoną psychologię bohaterów sztuki, nie mówiąc niczego wprost.

Wiele w życiu wycierpiała

Reżyser Paweł Szkotak umiejętnie poprowadził odtwórczynię tytułowej roli, aby ukazać złożoność osobowości Florence. Sztuka Quiltera nie jest przecież jedynie lekką farsą, ale opowieścią o kobiecie, która mimo, że wiele w życiu wycierpiała, postanawia zrealizować swoje nawet najbardziej szalone marzenie. Krytykom powtarzała: ,,Ludzie mogą mówić, że nie umiem śpiewać, ale nikt nigdy nie powie, że nie śpiewałam!”.

- Jej karierę można zinterpretować na dwa sposoby: że realizowała marzenia, ale też w sposób mniej dla niej życzliwy, jako efekt oddziaływania majątku - tłumaczy reżyser, a odtwórczyni głównej roli dodaje: - To nie jest tak, że "szła po trupach do celu". Dysponując pieniędzmi, może z nimi zrobić co chce. Jeśli dzięki nim spełni marzenia, to dlaczego nie?

W spektaklu Pawła Szkotaka uwagę widzów zwracają także umiejętna gra wodewilowych tancerzy, choreografia Iwony Runowskiej, kostiumy Anny Chadaj i scenografia Damiana Styrny.

Nowy cykl w nowym sezonie

„Boska” jest pierwszą premierą w Teatrze Polskim w nowym sezonie teatralnym. Dyrektor teatru, zapowiada, że będzie to sezon, w którym powstanie nowy cykl, ale nie zabraknie również spektakli realizowanych z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

- Zainaugurujemy nowy cykl, który nazwaliśmy „Polski Off-Road”. W nazwie pobrzmiewa, że będzie to teatr offowy, ale i błądzący po bezdrożach. Pierwsze będzie „Szaleństwo nocy letniej” Davida Greiga i Gordona McIntyre`a, w którym zagrają Oriana Soika i Mateusz Wojtasiński. W listopadzie wystawimy także „Gałązkę rozmarynu” Zygmunta Nowakowskiego. Koniec roku i zabawę sylwestrową uświetni powrót na scenę legendarnego „Maydaya” w zupełnie nowej obsadzie, a kolejny rok rozpoczniemy „Weselem” Stanisława Wyspiańskiego - mówi dyr. Witold Mazurkiewicz.

xxx

Z przykrością informuję Czytelników naszego portalu, że jest to ostatnia recenzja spektaklu Teatru Polskiego, którą napiszę w tym sezonie teatralnym z uwagi na nieelegancki sposób, w jaki zostałam potraktowana podczas premiery spektaklu pt. „Boska”. Przepraszam.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Joanna Gałuszka