Czterokondygnacyjne budynki mieszkalne o wysokości nawet szesnastu metrów nie powstaną wzdłuż rzeki w Wapienicy. Na ostatniej sesji Rada Miejska Bielska-Białej nie przyjęła planu przestrzennego dla rejonu ulic Biwakowej i Kopytko. - Blok przy rzece to dla mnie skandal. Zaburzy układ architektoniczny - nie ukrywał emocji radny Roman Matyja, który na sesji kilkakrotnie zabierał głos w tej sprawie.

W programie wrześniowego posiedzenia Rady Miejskiej pojawił się projekt uchwały w sprawie miejscowego planu przestrzennego dla obszaru o powierzchni ponad 50 arów w Wapienicy. Teren objęty planem stanowi własność stowarzyszenia oraz bielskiej gminy. - Celem opracowania projektu planu jest umożliwienie dojazdu do istniejących budynków (…) oraz umożliwienie realizacji (…) funkcji mieszkaniowej wielorodzinnej - czytamy w uzasadnieniu uchwały.

Cztery kondygnacje nad rzeką?

Od początku debaty sceptycznie o projekcie wypowiadał się radny Roman Matyja. - Powierzchnia zabudowy budynków sięga 60 proc. całego terenu. Maksymalna wysokość budynków - 16 metrów. To jest pięć i pół kondygnacji, a minimum pięć. Mieszkałem w czteropiętrowym bloku o wysokość 12 metrów. Ilość miejsc parkingowych 1,3, a stosujemy od 1,5 do 2. Wokół tego terenu są budynki jednorodzinne. Ne wiem, ale wydaje mi się, że nie ma tam żadnej wysokiej zabudowy - podkreślał radny PiS.

Jego zdaniem, ustalenia planu są zgodne ze studium zagospodarowania przestrzennego, przy czym obszar objętym projektem jest predysponowany do funkcji turystyczno-rekreacyjnej. - Teren położony jest w rejonie rzeki Wapienica. Blok przy rzece to dla mnie skandal. Tym razem nie dam się wprowadzić w maliny - grzmiał Roman Matyja.

Zaburzenie ładu architektonicznego

Radny przypomniał, że był przeciwnikiem zabudowy wysokiej i wielorodzinnej na terenach rekreacyjnych. - Wzdłuż rzeki Wapienica będzie trakt spacerowo-wypoczynkowy. To [plan przestrzenny - red.] nie trzyma się żadnej logiki. Zaburzy ewidentnie układ architektoniczny i system zabudowy. To jest następny wyłom. Mamy wyłom Gościnnej, zabudowa szeregowa i deweloperska, Dolina Jeżynowa i teraz jest Wapienica. Tak być nie może. Mój zdecydowany głos na nie - przekonywał radny.

Z argumentami radnego polemizował wiceprezydent Przemysław Kamiński. - To jest 60 proc. tego małego terenu, na którym będzie dopuszczona zabudowa. Większa część działki jest w terenie zielonym [patrz załącznik - red.]. Jeżeli chodzi o kwestię zabudowy wielorodzinnej wzdłuż rzeki, to chciałem zauważyć, że tam co kawałek jest zabudowa tego typu i do tej pory nikogo tego typu sprawy nie dziwiły - odpierał urzędnik.

Radny: to jest biznes

Głos w dyskusji zabrał również przedstawiciel Biura Rozwoju Miasta, które przygotowało projekt planu przestrzennego. - Przychylono się do pozytywnego rozpatrzenia wniosku ze względu na ocenę, że jest zgodny ze studium w ramach strefy mieszkalnictwa. Istotnym argumentem jest to, że większość dużej działki jest położona w terenie zieleni. Wysokość, no tutaj kierowano się przesłanką wartości ekonomicznej przestrzeni. Jest ona odpowiednia do przeznaczenia zabudowy wielorodzinnej.

- To, że inwestor czy wnioskodawca chce zabudowy wielorodzinnej, to jest oczywiste, bo to jest biznes - ripostował Roman Matyja. - Panie prezydencie, ja w takim biznesie brał udziału nie będę. Jestem odpowiedzialny przed wyborcami. Co prawda nie jestem z tamtego terenu, ale po ostatnich sprawach dotyczących Doliny Gościnnej i Jeżynowej (…) koniec tego typu zabudowy w mieście.

xxx

Głos w dyskusji zabierali jeszcze radni PiS Przemysław Drabek, Konrad Łoś i Piotr Ryszka. Ostatecznie projekt planu przestrzennego dla ul. Biwakowej nie został przyjęty. Za podjęciem uchwały głosowało dziewięciu radnych, tyle samo było przeciwnych, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Bartłomiej Kawalec