Pisk hamującej deskorolki od dwóch lat przeszkadza im w korzystaniu z ogrodu, a w ciepłe dni przy uchylonych oknach słyszalny jest nawet w domu. Mieszkańcy posesji sąsiadujących ze skateparkiem na Bulwarach Straceńskich mają dość życia w ciągłym hałasie. Dlatego wystosowali pismo do prezydenta Bielska-Białej, by ekranem akustycznym oddzielić część rekreacyjną dzielnicy od mieszkaniowej. Na razie urzędnicy ustawili tabliczkę, by ze skateparku… nie korzystać w nocy.

Dwa lata temu na Bulwarach Straceńskich powstał skatepark. - Od tej pory hałas powstający podczas jazdy na deskorolkach skutecznie uniemożliwia nam korzystanie z ogrodu za domem, a przy otwartych oknach przedostaje się również do budynku. Myśleliśmy, że z czasem uda nam się przywyknąć do nowych hałasów, ale niestety są one niesamowicie uciążliwe i trudne do zaakceptowania. Najgorsze są dźwięki deskorolki uderzającej o beton oraz pisk hamowania deskorolką - mówi nasz Czytelnik.

Za blisko zabudowań?

Mieszkaniec ul. Jaśminowej opowiada, że w sezonie letnim skatepark funkcjonuje siedem dni w tygodniu od wczesnych godzin porannych do późnych godzin nocnych. - Sytuacja jest po prostu nie do wytrzymania. Nie możemy wypocząć po pracy i musimy uciekać z własnego ogrodu, aby uwolnić się od hałasu ze skateparku. Sąsiedzi z okolicznych domów mają podobne odczucia - relacjonuje.

Dlatego w lipcu bielszczanin zwrócił się w tej sprawie do władz Bielska-Białej. W piśmie pytał m.in. o to, jaka była procedura przebudowy Bulwarów Straceńskich i dlaczego skatepark nie został umieszczony w tej części terenów rekreacyjnych, gdzie w sąsiedztwie nie występuje zabudowa jednorodzinna (zdaniem mieszkańca dzielnicy, skatepark powinien znajdować się 500 metrów od zabudowań). Czytelnik zasugerował zadaszenie lub oddzielenie obiektu od terenów mieszkalnych ekranem akustycznym.

Jeszcze w sierpniu na pismo odpowiedział wiceprezydent Lubomir Zawierucha, który poinformował, że lokalizacja skateparku wynika z „uwarunkowań funkcjonalno-przestrzennych i podyktowana została ograniczeniami z zabudową odziemnej infrastruktury technicznej i naziemnej”. Chodziło też o to, aby ochronić jak największą liczbę drzew. - Część Bulwarów, gdzie w sąsiedztwie nie ma budynków, nie spełnia powyższych wymogów oraz jednocześnie wymogu wolnej przestrzeni - czytamy.

Zakaz jazdy w nocy

Zastępca prezydenta miasta nie odniósł się do pomysłu zadaszenia obiektu lub oddzielenia go od domów ekranem akustycznym, ale na terenie skateparku pojawiła się wkrótce tabliczka, by nie korzystać z niego w godzinach obowiązywania ciszy nocnej. - Ponadto miasto zleci przeprowadzenie badań poziomu hałasu i uciążliwości w obrębie terenu nieruchomości, które jednocześnie określą poziom problemu i na tej podstawie podjęte zostaną dalsze decyzje - zapewnił Lubomir Zawierucha.

Działania podjęte przez urzędników nie zadowoliły naszego Czytelnika. - Nie jestem przeciwny skateparkowi czy innym obiektom sportowo-rekreacyjnym na Bulwarach Straceńskich. Bardzo dobrze, że powstały i oby jak najwięcej mieszkańców miało z nich pożytek. Jednak w tym przypadku urzędnicy powinni odpowiedzieć za swój błąd i jak najszybciej go naprawić - przekonuje sąsiad skateparku, który czeka na wykonanie pomiarów hałasu. Te najprawdopodobniej przeprowadzone zostaną dopiero na wiosnę przyszłego roku.

Bartłomiej Kawalec