Do czasu oficjalnego spotkania klubu radnych PiS, które odbędzie się w przyszłym tygodniu, jego członkowie, jak zdradza nam jeden z nich, „okopują się na pozycjach”. - I czekamy, co z tego wszystkiego wyniknie - mówi radny Roman Matyja. - Ale i tak pierwszy ruch należy do pana Jarosława Klimaszewskiego.

Według słów naszego rozmówcy, powstały układ sił w Radzie (dziesięć mandatów dla PiS, cztery mandaty dla Niezależnych.BB, siedem mandatów dla KO, cztery mandaty dla KWW Jacka Krywulta) sprawia, że nowy prezydent już na starcie będzie się musiał wykazać politycznym sprytem.

- Jeśli chce rządzić konstruktywnie, musi mieć większość wśród radnych - tłumaczy Roman Matyja. - To oznacza, że do takiej przewagi brakuje mu dwóch głosów, bo oczywiste jest, że radni KWW Jacka Krywulta będą w koalicji z radnymi KO. Wątpliwe zatem, aby prezydentowi udało się przeciągnąć na swoją stronę dwóch radnych. Muszą zawiązać koalicję z radnymi Janusza Okrzesika. To wytrawny i ambitny polityk, więc będzie to uzależniał od możliwości realizacji programu wyborczego Niezaleznych.BB, ale też - co jest dla mnie oczywiste - od pozyskania funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej. A na to może się nie godzić były prezydent, który nadal ma swoje ambicje.

Wszystko zatem przed nami, mieszkańcami. Dla wyborców ważne jest, aby miasto nadal się rozwijało, a jednocześnie zmienił się styl rządzenia. Radny Matyja sądzi, że jest to możliwe.

- Pan Klimaszewski to otwarty na ludzi człowiek i z całą pewnością nie wejdzie w buty swojego poprzednika. O tym jestem przekonany. Sądzę też, że polityka miasta się zmieni, będzie to miasto bardziej demokratycznie zarządzane, bardziej nowoczesne. I to mnie cieszy jako mieszkańca i jako samorządowca, bo bardziej jestem nim niż członkiem mojej partii - przekonuje Roman Matyja.

KJ