Jeśli za przyjaciela masz psa lub kota albo papugę czy kanarka, lepiej nie nastawiaj się, że chcąc wynająć mieszkanie, szybko znajdziesz nowe lokum. Dla właścicieli lokali i agentów pośrednictwa nieruchomości zwierzęta to prawdziwe potwory.

- Jestem zainteresowany wynajmem mieszkania, chodzi o to dwupokojowe, oferta jest jeszcze aktualna?
- Tak, tak. A od kiedy?
- Od zaraz. Ale mam jedno pytanie: czy można z psem?
- Z psem?
- No tak. Z psem. Mam po prostu psa.
- Cóż… Pewnie szczeka?
- Zdarza się, jak to psu.
- Duży, mały?
- Mały. Właściwie całkiem mały.
- Rasowy? Bo wie pan, to jest raczej taki, można powiedzieć, ekskluzywny dom i…
- To pies rasy mieszanej.
- Czyli kundel? To raczej odpada. Z takim psem, to musi pan szukać w tzw. blokowiskach.
- Mówi pan poważnie? A kot mógłby być?
- Koty miauczą.
- A dzieci? Z dziećmi można?
- A ile tych dzieci? Zresztą, jak pan ma psa, kota i dzieci to raczej pan nie znajdzie chętnego na wynajęcie.
 
Ludzie się boją. Wie pan, dzieciaki niszczą, krzyczą, psy wyją, w dodatku w tym mieszkaniu jest drewniana podłoga i pies może ją pazurami porysować.
- A chodzić można po takim ekskluzywnym przybytku?
- Do widzenia, dziękuję.
 
Tak mniej więcej wyglądają rozmowy z agentami nieruchomości bądź większością osób oferujących mieszkania na wynajem w Bielsku-Białej. Żadnych dzieci i zwierząt. Nawiasem mówiąc, o to czy przypadkiem się nie upijam i nie wszczynam awantur domowych nikt się nie zapytał.
 
KJ