Co trzeci bielski policjant jest na zwolnieniu lekarskim. To już prawdziwa epidemia, ale na ten moment ciągłość służby w KMP w Bielsku-Białej jest zachowana. Problem w tym, że „szczyt zachorowalności” wśród funkcjonariuszy ma nastąpić dopiero za kilka dni.

Szacuje się, że w województwie śląskim na zwolnieniu lekarskim może być nawet 40 proc. mundurowych. Jak słyszymy nieoficjalnie, „szczyt zachorowalności” policjantów ma wypaść za kilka dni - w niedzielę, 11 listopada. Wtedy w całym kraju obchodzone będą uroczystości z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Jak podaje rzecznik bielskiej policji podinsp. Elwira Jurasz, w Bielsku-Białej na zwolnieniach chorobowych jest nawet 1/3 policjantów, ale ciągłość służby jest zachowana. Masowe zwolnienia lekarskie to kolejny etap protestu policjantów, który trwa od wiosny. Funkcjonariusze domagają się m.in. podwyżek płac, odmrożenia waloryzacji wynagrodzeń, 100-proc. odpłatności za nadgodziny oraz pełnopłatnych zwolnień lekarskich za pierwszych 30 dni choroby.

Wczoraj list do policjantów wystosował komendant główny policji Jarosław Szymczak. Czytamy w nim, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zaproponowało funkcjonariuszom 562 zł podwyżki w 2019 roku, płatne zwolnienia lekarskie w pełnym wymiarze za pierwsze 30 dni choroby, zniesienie progu 55 lat życia do nabycia praw emerytalnych oraz płatne nadgodziny.

bak