Nie taki miał być początek rundy wiosennej w wykonaniu Podbeskidzia. „Górale” w dwóch spotkaniach nie zdobyli nawet jednego punktu i mocno zawiedli swoich kibiców. Wczoraj rozmowę z trenerem Krzysztofem Brede i dyrektorem Andrzejem Rybarskim odbył prezes klubu Bogdan Kłys. Sztab szkoleniowy rozmawiał indywidualne z piłkarzami i szuka przyczyn słabej postawy zespołu, który miał walczyć o awans do ekstraklasy piłkarskiej.

W drużynie najbardziej zawodzą dwaj dotychczasowi liderzy - łotewski napastnik Valerijs Sabala i kapitan Łukasz Sierpina, którzy jesienią razem zdobyli szesnaście bramek. Zawodnicy stracili formę strzelecką sprzed kilku tygodni, a na domiar złego kiepsko prezentuje się również blok defensywny. Wystarczy wspomnieć, że w dwóch spotkaniach „Górale” stracili aż sześć bramek. W tym momencie strata do drugiego miejsca w tabeli dającego awans do ekstraklasy wzrosła do jedenastu punktów.

Ciche marzenia o awansie

Po pierwszej porażce tej rundy, ze Stalą Mielec, gościem magazynu ligowego w Polsacie Sport był trener Krzysztof Brede. Na pytanie, czy jego zespół stać na awans do ekstraklasy, potwierdził, że taki cel przyświeca jego drużynie. - TSP to klub, który ma marzenia. Staramy się stworzyć - od właścicieli po prezesa, dyrektora - takie warunki, jakie panują w ekstraklasie. Stawiamy sobie małe cele, jakimi są zwycięstwa w każdym meczu, ale to oczywiście ma przynieść osiągnięcie tych wyższych celów - mówił.

Zaproszeni do studia eksperci wspomnieli o finansach klubu. W trakcie programu padło nawet stwierdzenie, że Podbeskidzie dysponuje największym budżetem w pierwszej lidze, który wynosić ma 11 mln zł. Krzysztof Brede na antenie nie komentował tych informacji. Wczoraj o stan kasy zapytaliśmy prezesa Podbeskidzia Bogdana Kłysa. - Nie dysponujemy tego typu kwotami. Budżet jest o ponad 30 proc. mniejszy - podkreśla Kłys.

W poniedziałek prezes „Górali” spotkał się z trenerem Brede i dyrektorem sportowym Andrzejem Rybarskim. Panowie rozmawiali o dwóch ostatnich meczach „Górali”. - Zarządzanie spółką sportową uczy dużej pokory. Obserwując zespół w trakcie przygotowań, na sparingach, będąc z grupą kilka dni na obozie w Turcji, byłem pełny optymizmu. Przyszedł mecz ze Stalą Mielec, a nasza gra nie wyglądała najlepiej. Jeszcze większym rozczarowaniem jest rezultat z walczącą „o życie” Wartą - przekonuje Bogdan Kłys.

Potrzeba meczu na przełamanie

Po drugiej porażce rundy, w Poznaniu, drużyna wróciła w środku nocy do Bielska-Białej. Mimo to w poniedziałek przed południem zespół trenował na boisku w Dankowicach. - Sztab szkoleniowy przeprowadził również indywidualne rozmowy z zawodnikami. Na jutro zaplanowano analizę spotkania z Wartą - dodaje prezes, który spotka się jeszcze z kapitanem Łukaszem Sierpiną.

- Ten zespół stać jest na to, żeby wygrywać. Widzę, jak drużyna przeżywa te porażki. Trener cały czas jest w klubie i wspólnie ze sztabem analizuje każdy fragment spotkania. Potrzebujemy jednego dobrego meczu, by się przełamać i wrócić na właściwy tor. Weźmy przykład trenera Michała Probierza w Cracovii albo Waldemara Fornalika w Piaście. Trochę trwało zanim wszystko odpaliło, a teraz zespoły te notują fantastyczną serię i pną się do góry w ekstraklasie - nie traci nadziei prezes Bogdan Kłys.

Bartłomiej Kawalec

Foto: Jakub Ziemianin/TSP