Na przebudowywanym odcinku ul. Cieszyńskiej zdemontowano wiaty przystankowe, ale zastępczych nie ustawiono. W słotne dni pasażerowie mokną na deszczu w oczekiwaniu na autobus i tak niestety pozostanie do końca prowadzonych robót ziemnych.

- Współczuję pasażerom komunikacji miejskiej, zwłaszcza teraz, kiedy jest taka pogoda i mogę tylko przeprosić za te niedogodności, ale inaczej nie da się tego zorganizować - tłumaczy kierownik robót na ul. Cieszyńskiej, Wojciech Dąbrowski.

Stare wiaty przystankowe zdemontowano z powodu prac ziemnych. W zastępstwie nie postawiono tymczasowych. Ograniczono się jedynie do znaków informujących, że w danym miejscu zatrzymuje się autobus MZK. - To też jest tylko czasowe rozwiązanie, bo przystanki będą przenoszone, co jest to uzależnione od miejsca, w którym ekipy budowlane akurat wykonują prace - dodaje kierownik. - Dlatego nie da się zamontować nic tymczasowego.

Jak się okazuje, problem polega na tym, że tzw. sieci okołodrogowe, czyli kable energetyczne, ciepłownicze, telekomunikacyjne, itd. położone są często nie tak, jak wskazują mapy geodezyjne. Drogowcy są więc zaskakiwani i niemal codziennie muszą zmieniać plany robót.

- Nie możemy więc ustawić tymczasowych wiat przystankowych, bo jeśli to zrobimy dzisiaj, jutro może się okazać, że trzeba je demontować - wyjaśnia nasz rozmówca.

KJ