Po I wojnie światowej na terenach młodego państwa polskiego nasiliło się bezrobocie, którego największy wymiar odnotowano w latach 20 i 30. XX wieku, kiedy trwał światowy kryzys gospodarczy. W naszym rejonie najbardziej dotkliwie odczuli go mieszkańcy wsi Kozy. Kozianom pomagało wtedy finansowo Starostwo w Białej. Oprócz pieniędzy, przekazało też miejscowemu piekarzowi mąkę, z której wypiekał chleb i rozdawał najuboższym.

Nowo powstałe polskie państwo musiało borykać się z trudnościami gospodarczymi, których przyczyną były zniszczenia wojenne i zacofanie ekonomiczne na ziemiach opanowanych przez zaborców. Państwo było zadłużone i zależne od obcego kapitału. Wielkimi problemami młodego państwa były dewaluacja pieniądza, drożyzna i brak żywności. Ceny rosły, a płace malały.

Pomoc z Krakowa i Białej

Siła nabywcza pieniądza malała w tym czasie w szybkim tempie z dnia na dzień, a potem z godziny na godzinę. Za żywność płacono tysiącami, później milionami, a w końcu miliardami. W ówczesnej prasie możemy przeczytać wypowiedzi kozian na temat absurdów dużej inflacji: - Po wypłatę chodziło się z teczką lub dużą torbą, która cała napełniała się pieniędzmi, ale trzeba było natychmiast za nie coś kupić, bo nawet zanim doszło się do najbliższego sklepu, to już traciły swoją wartość.

Kozy były wtedy zamieszkałe głównie przez murarzy i cieślów, którzy pracowali przez większą część roku, żeby mieć za co wyżyć w zimie. W okresie bezrobocia, w 1932 co trzeci robotnik w wielkim i średnim przemyśle przetwórczym pracował tylko przez część tygodnia. Taka forma zatrudnienia była i tak korzystniejsza niż całkowita utrata pracy. Dlatego zarówno rząd, jak i organizacje robotnicze starały się oddziaływać na przedsiębiorców, aby zamiast redukcji części załogi, zmniejszali liczbę godzin pracy większej liczbie robotników.

W pomoc kozianom zaangażował się krakowski Biskupi Komitet Ratunkowy prowadzony przez Adama Sapiehę już od czasu I wojny światowej. Dzięki temu w 1924 miejscowy proboszcz ks. Franciszek Żak powołał podobny komitet w Kozach. W pierwszym roku działalności liczył on 16 osób i udzielił pomocy 367 mieszkańcom Kóz i Bujakowa. Najbardziej potrzebującym rozdawano zboże, mąkę, ziemniaki, chleb, a czasem nawet cukier i kawę.

Chleb rozdawał najuboższym

W ,,Gazecie Lwowskiej” z 1931 możemy przeczytać odezwę twórców komitetu: - Tragiczne skutki wojny jeszcze nie ustały. Gnębią nas następstwa powszechnego kryzysu gospodarczego. Szeregi bezrobotnych zwiększają się, a z nadchodzącą zimą zbliża się widmo głodu. Rejestry rządowe obejmują tylko tych, którzy pracę mieli i ją utracili. Nie ma w nich szeregu nędzarzy, którzy pracy nigdy nie dostali. Chcemy w naszym Komitecie stworzyć Sekcję Pomocy Bezrobotnym i Kuchnie dla potrzebujących przy parafiach każdej polskiej diecezji.

Z zachowanych dokumentów można się dowiedzieć, że darczyńcami byli mieszkańcy wsi. Głodującym pomagała także Ochotnicza Straż Pożarna, która zorganizowała charytatywną zabawę karnawałową. Komitet uzyskał również wsparcie Starostwa w Białej, które w 1932 wypłaciło ponad 20 tys. zł na pomoc bezrobotnym. Starostwo przekazywało także mąkę, z której miejscowy piekarz wypiekał chleb i rozdawał najuboższym.

Z lokalnej prasy wynika, że jeszcze jesienią 1933 roku koziański komitet zorganizował dożywianie dzieci. Nie wiadomo, kiedy zakończył swoją działalność, ale można przypuszczać, że stało się to najprawdopodobniej przed wybuchem kolejnej wojny.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Na zdjęciu: ul. Kościelna w Kozach w latach 20. ub. wieku, foto: poznajkozy.pl