- Teatr to dla mnie bystra rzeka, która się zmienia, niosąc nowych twórców i formy. Jednocześnie musimy pamiętać o naszej klasie i artyzmie. Na pewno będzie inaczej, ale z uwzględnieniem tego, że teatr ma swoją misję. Mamy obowiązek ryzykować artystycznie, ale i odpowiadać na potrzeby naszych widzów, w tym mieszkańców miasta, którzy przychodzą do nas całymi rodzinami - mówi nowy dyrektor „Banialuki”.

Z Jackiem Popławskim, dyrektorem Teatru Lalek Banialuka rozmawia Agnieszka Pollak-Olszowska

Zna się Pan na kierowaniu teatrem?

- Zawodowo stałem się częścią teatru jako aktor, a następnie reżyser. Cały okres mojej pracy to scena i premiery. Spotkałem na swojej drodze wspaniałych ludzi, jak Pert Nosalek, czy Marcin Jarnuszkiewicz. Trzy lata temu wziąłem udział w konkursie na dyrektora teatru ,,Maska” w Rzeszowie i udało mi się go wygrać. Od tego zaczęła się moja kolejna zawodowa droga.

Sentyment do placu Chrobrego

Czuje się Pan związany z Bielskiem-Białą?

- Jestem bardzo związany z tym miastem, chociaż los posłał mnie w różne rejony Polski. Jako aktor podążałem za pracą, ale to tutaj się urodziłem i wychowałem w okolicach starówki. Mam sentyment do placu Chrobrego, na którym się często bawiłem. Jestem przywiązany również do teatru ,,Banialuka”, bo już w dzieciństwie, kiedy pracowali tu moi rodzice, poznałem go od kulis. Teraz jako dyrektor z ciekawością odkrywam, jak bardzo zmieniła się przestrzeń tego budynku.

Pana poprzedniczka przygotowała wiele nagradzanych spektakli oraz festiwali teatralnych. Czy będzie Pan chciał kontynuować jej wizję teatru lalkowego, czy zaproponuje Pan widzom coś innego?

- Myślę, że premiery, dobór artystów i tematyki najlepiej to zweryfikują. Chciałbym uniknąć wrażenia umuzealnienia teatru , czyli myślenia, że musi on być taki, jak w moim dzieciństwie. Teatr to dla mnie bystra rzeka, która się zmienia, niosąc nowych twórców i formy. Jednocześnie musimy pamiętać o naszej klasie i artyzmie. Na pewno będzie inaczej, ale z uwzględnieniem tego, że teatr ma swoją misję. Mamy obowiązek ryzykować artystycznie, ale i odpowiadać na potrzeby naszych widzów, w tym mieszkańców miasta, którzy przychodzą do nas całymi rodzinami.

Nowa sztuka dla najmłodszych

Proszę opowiedzieć o planowanych premierach w nowym sezonie teatralnym.

- Sezon otworzyliśmy premierą ,,Robinsona”. Jest to spektakl dla dzieci w wieku szkolnym na motywach utworu D. Defoe. Reżyser tego spektaklu i jednocześnie współautor scenariusza i scenografii Marek Zákostelecký znalazł sposób, by widz utożsamiał się z bohaterem. Punktem wyjścia jest sytuacja choroby. Jeśli coś nam dolega, to stajemy się samotni na innej, jakiejś własnej wyspie. Dużą rolę w tej sztuce odgrywa muzyka. Nie jest to spektakl przegadany, została zachowana równowaga między ciszą, dźwiękiem a słowem. Ta sztuka dostarczy widzowi wielu tematów do przemyśleń, jak uwięzienie, poczucie samotności, ale i kojąca rola przyrody w naszym życiu. Moim zdaniem, reżyser tej opowieści znalazł klucz do serca widzów, jednocześnie nie gubiąc ducha klasyki literackiej.

Z kolei pod koniec listopada tradycyjnie planujemy nową sztukę dla najmłodszych widzów. Będzie to prapremiera adaptacji współczesnej książki Doroty Kassjanowicz pt. ,,Jestem Aki”. Jest to bardzo ciekawa powieść o procesie poznawania świata przez dziecko (małego owada, bo rzecz dzieje się w krainie owadów), jego doświadczeniach, na które rodzice pozwalają mu się otworzyć. Chcielibyśmy zaprosić autorkę tej książki do współpracy. Jako artyści teatru lalkowego musimy pamiętać, że obecnie rodzice są bardziej świadomi i dlatego bardziej wymagający wobec kultury, którą oferuje się ich dzieciom. Dlatego obok tematów klasycznych chcemy proponować również współczesne i przede wszystkim wartościowe prapremiery.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Agnieszka Morcinek