Rozmowa z Grzegorzem Pudą, wiceministrem inwestycji i rozwoju

Od kilku miesięcy jest Pan wiceministrem inwestycji i rozwoju. Co panu podlega? Czym się pan zajmuje w resorcie?

- Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju to resort dużych przedsięwzięć. Odpowiadam w nim za programy infrastrukturalne, zajmuję się największym w historii UE programem wspieranym ze środków polityki spójności - Infrastruktura i Środowisko z budżetem w wysokości 32 mld euro. Dzięki niemu dbamy o ochronę środowiska, budujemy drogi, rozwijamy kolej, inwestujemy w kulturę, zdrowie i naukę. To ogromne projekty wymagające zarówno odpowiedniego wkładu finansowego, jak również efektywnego kierowania.

Fundusze europejskie to ważny zastrzyk dla inwestycji - jaki jest to procent w skali kraju? Więcej budujemy ze środków UE czy ze środków krajowych?

- Fundusze unijne są wciąż ważnym źródłem finansowania inwestycji, ale ich udział się zmniejsza. Jeszcze kilka lat temu mniej więcej połowa inwestycji publicznych była finansowana pieniędzy europejskich, teraz jest to około 30 proc. Coraz więcej pieniędzy na ważne projekty jesteśmy w stanie zapewnić z budżetu państwa. To pokazuje sprawność w zarządzaniu finansami publicznymi. Proszę spojrzeć na twarde dane. W 2015 dochody budżetu wyniosły 289 mld zł. Zaledwie trzy lata później, w 2018, było to już 380 mld zł. Dzięki dodatkowym pieniądzom jesteśmy w stanie finansować nowe programy rozwojowe. Przykład - finansowany całkowicie z polskich pieniędzy Fundusz Dróg Samorządowych, z którego na drogi lokalne do 2028 roku trafi 36 mld zł. Kolejny przykład - program Mosty dla Regionów. Sam kilka dni temu wręczałem pozytywną opinię Ministra Inwestycji i Rozwoju dotyczącą dofinansowania z tego programu dla dokumentacji budowy mostu w Porąbce w powiecie bielskim. Oczywiście, to wszystko nie oznacza, że pieniędzy europejskich nie potrzebujemy. Wciąż mamy do nadrobienia sporo zaległości rozwojowych.

Opozycja straszy Polaków, że Komisja Europejska może zablokować fundusze. Jest się czego bać?

- Dobrym prawem opozycji jest krytykować, wskazywać mankamenty, ale akurat w tej sprawie trafili kulą w płot. Jesteśmy jednym z liderów wykorzystania funduszy unijnych. Zainwestowaliśmy już prawie trzy czwarte pieniędzy UE na lata 2014-2020, a rozliczyliśmy z Komisją Europejską już prawie jedną trzecią. Czas na to mamy do 2023 roku. A przypomnę, że gdy obejmowaliśmy władzę w połowie listopada 2015, wciąż nierozliczone było 30 mld zł. Mieliśmy półtora miesiąca, żeby je uratować, bo ostateczny termin upływał pod koniec grudnia. Udało się m.in. dzięki świetnej współpracy z Komisją Europejską. Akcja trwała właściwie do sylwestrowej nocy.

Jak te cztery lata można określić w kontekście inwestycji? Co udało się przede wszystkim?

- To były bardzo dobre cztery lata dla całej Polski, w tym dla Śląska. Zrealizowaliśmy wiele ważnych inwestycji. Kilka przykładów z mojej działki. W lipcu wybrany został wykonawca ostatniego odcinka autostrady A1 z Tuszyna do Częstochowy. Kilka dni temu podpisaliśmy umowę o dofinansowanie budowy odcinka S1 Pyrzowice-Podwarpie. Wiem, że w najbliższych tygodniach GDDKiA planuje ogłosić przetargi na budowę S1 pomiędzy Mysłowicami i Bielskiem-Białą. Tę inwestycję rząd chce dofinansować środkami unijnymi. Uruchomiliśmy też specjalne działanie - Pakiet dla Średnich Miast, z którego mogą korzystać takie miasta, jak Pszczyna czy Bielsko-Biała. Jest też warty 55 mld zł Program dla Śląska, z którego finansujemy np. walkę ze smogiem.

Nie podlega Panu Program Mieszkanie plus, zatem nie musi pan mówić o rzeczach, które idą jak po grudzie.

- Nie zgodzę się z opinią, że Program Mieszkanie Plus idzie jak po grudzie. Wszyscy spodziewają się wbitych łopat i dźwigów pracujących na budowach, ale proszę zauważyć, że proces budowlany w Polsce trwa nawet pięć lat. W tej chwili w realizacji mamy kilkadziesiąt tysięcy mieszkań, a w przygotowaniu 120 tys. Poza tym Mieszkanie Plus to nie tylko budowy. Uruchomiliśmy np. program dopłat do czynszów. Uwłaszczyliśmy 2,5 mln użytkowników wieczystych, którzy stali się właścicielami gruntów pod mieszkaniami. Rozkręciliśmy też rynek mieszkaniowy. W ub. roku liczba oddawanych mieszkań była w Polsce rekordowa. Powstało ich 185 tys., a w tym roku idziemy na kolejny rekord. Może ich powstać nawet. 200 tys.

Dla posła pierwszej kadencji awans na ministra to duży skok. Co Pana najbardziej zaskoczyło w tej funkcji?

- To duża zmiana i wyzwanie, bo do zadań poselskich doszło tak naprawdę bieżące zarządzanie wycinkiem działalności państwa. Ta praca daje sporą satysfakcję, bo widzę, że dzięki temu co robi ministerstwo, Polska naprawdę się zmienia.

Zmienia się spojrzenie na politykę z perspektywy gabinetu wiceministra?

- W gabinecie wiceministra odchodzi się od roli posła na rzecz orędownika konkretnych działań i pomysłów. Optyka faktycznie nieco się zmienia, ale doświadczenie poselskie bardzo się przydaje.

Ma Pan wgląd w to co czeka nasz region? Na co możemy liczyć? Jakie są najważniejsze projekty? Jest coś o co Pan szczególnie teraz walczy?

- Śląsk jest dla rządu oczkiem w głowie. Dowodem na to jest Program dla Śląska. To największe przedsięwzięcie polityki regionalnej, 55 mld zł na najważniejsze inwestycje. Jeśli mówimy o Bielsku-Białej, to kluczową kwestią jest od dawna wyczekiwany fragment drogi S69 mający łączyć Bielsko-Białą z Mysłowicami, czyli odcinek od charakterystycznego zakrętu na obwodnicy miasta aż do węzła Kosztowy. Oznacza to również, że zostanie przebudowany bardzo niebezpieczny zakręt na wspomnianej obwodnicy.

Czy coś jeszcze?

- W ramach ministerialnej współpracy jesteśmy na ostatniej prostej przed podpisaniem umowy na wykonanie obwodnicy Węgierskiej Górki

Od kiedy pamiętam inwestycja ta jest obiecywana. Czy to są kolejne przedwyborcze obietnice?

- W żadnym wypadku - to jest kwestia kilku tygodni, a może nawet dni. Przetarg jest już rozstrzygnięty, a lada moment zostanie podpisana umowa z wykonawcą i ruszą prace.

Inwestycje drogowe to nie wszystko. Muszę tutaj jeszcze wspomnieć o tym co się udało, jak kompleksowy remont Bielskiego Centrum Kultury wraz z dobudową balkonu i powiększeniem widowni, remont budynku Studia Filmów Rysunkowych czy też nowy budynek siedziby Komendy Miejskiej Policji.

Mogę również zdradzić, że niedługo do „Programu Dla Śląska” zostanie wpisane Jezioro Żywieckie. Otworzy to możliwość jego odmulenia oraz zagospodarowania brzegów. Potrzebujemy na to ok. 200 mln zł. To są naprawdę duże pieniądze, ale też wielka szansa dla naszego regionu. Mamy przepiękne jezioro wśród gór. Najwyższy czas, aby wykorzystać jego potencjał.

Zrobił Pan błyskawiczną karierę. W ciągu czterech lat awansował Pan z pozycji radnego na wiceministra dysponującego pieniędzmi w wysokości blisko 1/3 budżetu państwa, czyli 1/3 wszystkich państwowych pieniędzy. Jak to się Panu udało osiągnąć? Jaki jest na to przepis?

- Recepta jest prosta. Wystarczy być bliżej ludzi.

Artykuł sponsorowany