Kontroler biletów zachował się zgodnie z procedurą, a dwie nastoletnie dziewczyny zajęte rozmową zapomniały skasować bilety trzymane w dłoniach. Takie wnioski płyną z ustaleń komisji MZK badającej sprawę kontroli biletów w autobusie linii nr 7, o której na sesji Rady Miejskiej mówił Janusz Buzek. Zdaniem wiceprezydenta Przemysława Kamińskiego, radny nie zweryfikował faktów, przez co ucierpiał dobry wizerunek przewoźnika i miasta.

- Dwie nastoletnie mieszkanki Bielska-Białej miały zostać upokorzone przez kontrolera biletów Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w trakcie jednego z kursów linii nr 7 - interpelował na październikowej sesji Rady Miejskiej radny Janusz Buzek. Jego zdaniem, mężczyzna doprowadził dzieci do płaczu podczas kontroli biletów w autobusie - pisaliśmy w relacji z obrad TUTAJ.

Monitoring kluczowym dowodem

Zdarzeniem opisanym w interpelacji radnego klubu PiS zajęła się komisja ds. skarg i odwołań powołana przez dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej. W pisemnej odpowiedzi na interpelację wiceprezydent miasta Przemysław Kamiński podkreśla, że ustalenia zespołu nie potwierdzają wersji przebiegu wydarzeń przedstawionych przez dwie nastolatki.

Jak czytamy w odpowiedzi, przebieg zdarzenia ustalony przez komisję głównie na podstawie zapisu z kamer monitoringu w autobusie wskazuje, że pasażerki spokojnie wsiadły do autobusu, trzymając bilety w dłoniach. Minęły kasownik zamontowany blisko drzwi, usiadły na wybranych miejscach z tyłu autobusu i zaczęły ze sobą rozmawiać, trzymając bilety w dłoniach.

Zajęte rozmową zapomniały skasować

- Pomimo tego, że dziewczyny siedziały naprzeciwko kolejnego kasownika znów nie skorzystały z możliwości skasowania swoich biletów. Kiedy podszedł do nich kontroler, okazały mu nieskasowane bilety, co było powodem rozpoczęcia przez niego procedury wystawienia wezwania do zapłaty, w treści którego musiał wpisać imię i nazwisko oraz adres pasażera podróżującego bez biletu.

- Kontroler wobec dziewczynki, która nie miała przy sobie żadnego dokumentu tożsamości mógł skorzystać z prawa wezwania policji lub Straży Miejskiej w celu ustalenia jej personaliów. Jednak nie chciał jej tym stresować, dlatego dał wiarę prawdziwości danych osobowych podawanych przez nią ustnie. Dziewczynki tłumaczyły, że zapomniały skasować bilety, bo były zajęte rozmową - czytamy.

Staranne szkolenie kontrolerów

Zdaniem wiceprezydenta Bielska-Białej, zapis z kamer monitoringu zainstalowanych w autobusie dowodzi, iż kontrola przebiegała rutynowo, zgodnie z procedurą oraz zaprzecza oskarżeniom, że kontroler „doprowadził dzieci do płaczu”, „prowadził swoje czynności w upokarzającej atmosferze”, a „jego zachowanie był na tyle oburzające, że inni pasażerowie zwracali mu uwagę”.

- Natomiast może być prawdą, że dziewczynki „wróciły do swoich domów wstrząśnięte i jeszcze przez wiele godzin przeżywały zdarzenie z autobusu”, jednak przyczyną tych negatywnych emocji nie było z pewnością zachowanie kontrolera, lecz raczej, to że bały się powiedzieć rodzicom o mandatach, które otrzymały bezsprzecznie z własnej winy - kwituje Przemysław Kamiński. Wiceprezydent zapewnia, że MZK z należytą staranności szkoli kontrolerów, a przebieg ich pracy jest rejestrowany przez kamery.

Bartłomiej Kawalec

Już po publikacji artykułu portal otrzymał oświadczenie radnego Janusza Buzka w tej sprawie, które zamieszczamy w całości.

Pragnę odnieść się do zarzutu, jakobym „nie zweryfikował faktów, przez co ucierpiał dobry wizerunek przewoźnika i miasta".

W pierwszej kolejności chcę podnieść, że w najbliższych dniach podejmę próbę zweryfikowania ustaleń komisji MZK, albowiem znacznie różnią się one od opisu zdarzenia zawartego w przesłanej do Rady Miejskiej skardze mieszkańca.

Jeżeli okaże się, że przebieg zdarzeń był taki, jak przedstawił to w odpowiedzi na moją interpelację Pan Wiceprezydent, mimo wszystko uznam, iż podjęte przeze mnie kroki były prawidłowe.

Po pierwsze, moim obowiązkiem było zareagowanie na otrzymaną skargę. Dotyczyła ona bowiem istotnej sprawy i nie była ona anonimowa, ale podpisana i zawierała dane pozwalające na identyfikację jej autora.

Ponadto w swojej skardze nie przesądzałem o prawdziwości zawartych w niej twierdzeń i znajdujące się w niej jednoznaczne twierdzenia były cytatami ze skargi, co zaznaczyłem pisząc wcześniej „Krótko streszczę jej treść".

Jeżeli chodzi o kwestię weryfikacji, to podjęte przeze mnie działania w postaci złożenia interpelacji miały właśnie na celu weryfikację zasadności tej skargi. Jakaś wcześniejsza, „nieoficjalna" weryfikacja z mojej strony mogłaby naruszać prawo mieszkańca do niezależnego rozpatrzenia jego skargi.

Fakt medialnego rozpowszechnienia mojej interpelacji wynika z tego, że zarówno posiedzenia Rady Miejskiej, jak i treść interpelacji są jawne, a tym samym dziennikarze mieli dostęp do mojej interpelacji.

Reasumując, uważam że podjęte przeze mnie działania były prawidłowe i miały na celu ochronę praw obywateli, a także dbanie o dobro MZK, albowiem jest to nasze wspólne dobro i każdy, w szczególności radny, powinien zwracać uwagę na możliwe nieprawidłowości.

Na koniec chciałbym wyrazić nadzieję, że formułowane pod moim adresem zarzuty nie są próbą ograniczenia praw radnych do weryfikowania działań podległych miastu jednostek.

Janusz Buzek