W Bielsku-Białej gościł wczoraj Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta RP. Na spotkanie, które odbyło się w siedzibie Wyższej Szkole Finansów i Prawa, przybyły tłumy. Nam udało się porozmawiać z gościem uczelni na temat jego wizji prezydentury, a także ludzi, których spotyka jeżdżąc po Polsce oraz dialogu, jaki powinien łączyć nawet tych, którzy mają odmienne poglądy.

Z Szymonem Hołownią, kandydatem na prezydenta RP, rozmawia Katarzyna Górna-Oremus

Wizja prezydentury partycypacyjnej

Trasa, w którą Pan właśnie wyruszył, odbywa się pod hasłem #rozmowypolaków. Stawia Pan na dialog ponad podziałami. Czy to jest możliwe? Rozmowa bez względu na poglądy, gdzie priorytetetem jest dobro Polski?

- Myślę, że musimy zaakceptować, że mamy prawo do tego, by być różni, że mamy prawo się nie zgadzać, że niezgoda jest czymś naturalnym, że możemy się zgadzać na niezgodę. Że możemy mieszkać w jednym domu, mając różne opini, na temat aborcji, małżeństw jednopłciowych, ekonomii, skali podatkowej, wieku emerytalnego, energii z wiatru, i dalej możemy tu mieszkać, nadal możemy dyskutować. Moja wizja prezydentury jest partycypacyjna. Taka, która słucha ludzi nie tylko w czasie nadchodzącej kampanii wyborczej, ale taka, która w trakcie trwania kadencji rozmawia z ludźmi, pyta, powołuje panele obywatelskie, używa internetu, aby zapytać ludzi o zdanie. Bo obywatele mają do tego kompetencje. Są obszary, gdzie odwołałbym się do referendum, zwłaszcza te światopoglądowe. Chcę powołać lokalne biura kancelarii prezydenta. Nazywamy je biurami poselskimi plus. Będą nie tylko okienkami podawczymi, ale miejscem, w którym ludzie rzeczywiście będą mogli spotkać prezydenta minimum dwa razy w roku. Po drugie, będzie tam możliwość badania tętna lokalnej społeczności, a przez to szukanie rozwiązań problemów na szczeblu regionalnym i nie tylko. To cały czas bycie w ruchu. To rozmawianie. Wiem, że z rozmowy nie musi od razu wynikać kompromis, ale ona buduje relacje. Dziś potrzebujemy ich odnowienia. Podobnie jak więzi. Jeśli jest relacja, to jest także więź. To jest spójność społeczna, która jest dziś podstawą suwerenności państwa.

Bielsko-Biała znalazło się na trasie Pana kampanii prezydenckiej. Jest jedną z pierwszych miejscowości, które Pan odwiedza w roli kandydata. Czy to oznacza, że nasz region jest bliski Pana sercu?

- Bardzo lubię Bielsko-Białą. Mam tu wielu znajomych. Wspaniałych ludzi, którzy mieszkają na Podbeskidziu czy Żywiecczyźnie. Jak choćby Marcina i Jolę Sawickich, z którymi przed chwilą dosłownie rozmawiałem o ich pomysłach na edukację. To jest małżeństwo, które ma kilkanaście szkół. Zaczynali od przejęcia jednej z nich. Małej placówki w Koszarawie Bystrej i ten system doskonalili. Bielsko-Biała ma moim zdaniem dobry klimat. Jest tu coś takiego, co bardzo mnie pociąga, a ponieważ nasza pierwsza trasa, która prowadzi od Łodzi przez Częstochowę, to nie mogło zabraknąć także i miasta u podnóża Beskidów. Ta podróż, którą dzisiaj odbywam po województwie śląskim pokazuje wielką różnorodność. Mieści się w nim i Bielsko-Biała, i Częstochowa, Katowice, Rybnik, Cieszyn, Pszczyna. To jest taka Polska w Polsce. I cieszę się z tej inności. Cieszę się, że mogę jej dotknąć.

Przywrócenie ładu ustrojowego

Bielsko-Biała jest miastem z dobrą energią. Mamy akcje związane z pomocą dla drugiego człowieka, jak Zupa za Ratuszem, Jadłodzielnia. Mamy grupy, którym nie jest obcy los zwierząt, przyrody. Działa wiele organizacji pozarządowych. Jednak czymś, co martwi, jest zanieszczenie powietrza. Zmagamy się, podobnie jak inne miasta na południu Polski, ze smogiem. Czy znajdzie się na to remedium?

- Wiem, że przez wiele lat nic się u was w tym względzie nie działo. Teraz zaczyna się to zmieniać. Problem jakości powietrza, którym wszyscy oddychamy, uświadamiamy sobie także na płaszczyźnie ogólnopolskiej. Należy usprawnić narzędzia na poziomie gminnych programów, wojewódzkich czy to rządowego programu "Czyste powietrze". Należałoby udrożnić wreszcie system wymiany źródeł ciepła na taki, który będzie odpowiadał współczesnym standardom. Będę bardzo dużo mówił o tym w kampanii. Troska o nasze otoczenie, bo w nim żyjemy, troska o środowisko jest jedną z głównych osi moich działań. Już teraz zauważamy kryzys wodny. Co robimy z zatrzymywaniem wody, której w Polsce zaczyna być coraz mniej? Przecież woda to rolnictwo, energetyka, nie tylko nasze potrzeby higieniczne. To być albo nie być. Postaram się wskazać różne rozwiązania, które opracowałem wspólnie z ekspertami. Prezydent może oczekiwać od rządu działania w tym względzie. Może go odpytywać.

Troska o ekologię jest jednym z filarów Pana działalności, ale nie jedynym.

- Zależy mi na przywróceniu ładu ustrojowego, pewności w odniesieniu do Konstytucji, która jest najwyższym prawem RP. To pierwsze, co musi zrobić prezydent. Jeśli tego nie dokona, to trafi przed Trybunał Stanu. Drugą sprawą jest zdefiniowanie bezpieczeństwa Polski. To nie jest rozmowa o tym, których generałów należy mianować, a których nie. To jest rozmowa o cyberbezpieczeństwie. Co zrobić, kiedy ataki przychodzą z wewnątrz i są punktowe, a co jeśli przychodzą z zewnątrz i są masowe. To jest opowieść o bezpieczeństwie klimatycznym. To jest opowieść o bezpieczeństwie migracyjnym. To jest rola Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Czy ktoś dziś słyszał, czym zajmuje się BBN? Absolutnie podstawową sprawą jest zbudowanie rady BBN, czyli zaproszenie wszystkich sił politycznych w sejmie, a nie robienie z tego partyjnej przygody jednej frakcji. To także takie ułożenie relacji z zagranicą, w której głos Polski nie będzie głośny, ale będzie słuchany. Bo to, że jest głośny, to wcale nie znaczy, że jest słuchany. Na tę chwilę mamy sojusznika w Stanach Zjednoczonych, a także na Węgrzech, natomiast nasza relacja z Europą jest dużo słabsza niż była. Należy dążyć do tego, aby Polska odzyskała swoją silną pozycję.

I w końcu trzy kwestie, które są mi bardzo bliskie. Możemy budować Polskę solidarną, a więc taką, że hasło jeden za wszystkich, wszyscy za jednego nie jest opowieścią z bajki. Możemy to robić w gospodarce, w trosce o wykluczonych. Moja prezydentura będzie akcentować stwierdzenie, że wspólnota jest silna tak, jak najsłabszy w niej, a nie najsilniejszy. Drugi obszar to środowisko, o którym już rozmawialiśmy. Trzecie, to przywrócenie należnego miejsca w naszym myśleniu politycznym, w tym centralnej polityki, samorządności i działalności obywatelskiej. Samorząd to jedna z rzeczy, która w ciągu 30 lat udała się najbardziej. Nie można odbierać podmiotowości poprzez przycinanie dochodów, zlecanie kolejnych zadań bez finansowania. Będę wspierał organizacje pozarządowe, bo są one solą naszą obywatelskości.

„Mnie kręci zrobienie roboty“

Wielu się zastanawia, co się stanie z Fabryką Dobra, którą Pan przed laty założył? Czy straciła na impecie z chwilą podjęcia przez Pana decyzji o kandydowaniu?

- Dobra Fabryka ma się dobrze. Podobnie jak Fundacja Kasisi. Doszliśmy do takiego momentu, który jest bardzo dobry dla założyciela organizacji. Wychowałem następców, którzy świetnie sobie radzą. To działalność ratująca 40 tysięcy ludzi rocznie z trzynastu krajów świata. Fundacje zawsze będą bliskie mojego sercu, zawsze będę czuł się z nimi związany, zawsze będę odwiedzał naszych podopiecznych.

Jak sobie Pan radzi z krytyką, która jest nieodłącznym elementem działalności polityka?

- Mnie kręci zrobienie roboty. Polska jest w kryzysie konfliktu partyjnego, który niestety przekłada się na relacje we wspólnocie i potrzebuje odblokowania tej sytuacji, by Polska mogła się rozwijać i odpowiadać na konkretne wyzwania przyszłości. To jest realna praca. Jestem skoncentrowany, aby ją zrealizować. Mam konkretne cele, wiem, co chcę osiągnąć. Nie interesuje mnie formalizm. Bicie piany i szukanie czegoś, czego nie ma. Chcę dotrzeć do ludzi. Moimi potencjalnymi wyborcami są ci, których spotkam na swojej drodze. To oni są moim głównym punktem zainteresowania. A nie to, co powiedzą politolodzy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Katarzyna Górna-Oremus

O wizycie kandydata na prezydenta RP informowaliśmy w artykule Szymon Hołownia na prezydenta. W piątek przyjedzie do Bielska-Białej