Do portalu docierają informacje na temat taktyki obronnej, którą przyjmują touroperatorzy z Bielska-Białej i nie tylko, aby uniknąć bankructwa. Okazuje się, że niektórzy z nich przedkładają własny interes nad bezpieczeństwo podróżnych. Część biur nie chce bowiem zwracać środków klientom, którzy w obawie przed koronawirusem rezygnują z podróży. Wiele osób staje przed wyborem: albo wyjeżdżamy w ustalonym terminie, albo tracimy pieniądze.

Nieustannie od marca br. duża liczba skarg zgłaszanych Powiatowemu Rzecznikowi Konsumentów w Bielsku-Białej dotyczy wyjazdów zagranicznych. W ostatnich tygodniach ruch turystyczny w niektórych krajach został przywrócony, zatem touroperatorzy mogą już organizować wyjazdy, które do tej pory stały pod znakiem zapytania. Okazuje się jednak, że nie są już tak skłonni zwracać wpłaty klientom, którzy w sytuacji nadzwyczajnej chcą zrezygnować z usługi. Jest to problem ogólnopolski.

Ludzie obawiają się dalekich podróży

- Wielu konsumentów pyta, czy może odstąpić od umowy z touroparatorem, powołując się na koronawirusa. Ale jak tu się powoływać, skoro znoszone są obostrzenia i do wielu miejsc oficjalnie można już jechać? Zupełnie zrozumiałe jest, że ludzie nadal się obawiają, dlatego próbują rezygnować z wakacji. Takie sprawy są trudne do rozwiązania. W większości pewnie skończą się w sądach - tłumaczy portalowi Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Bielsku-Białej Irena Krzanowska.

Zrozumiałe jest również to, że biura podróży, szczególnie te mniejsze, za wszelką cenę starają się zminimalizować straty. Dlatego jeśli nie ma już zakazu lotów do danego kraju, to nie zamierzają odwoływać wyjazdu i zwracać klientom wpłaconych wcześniej kwot. Obecnie można już latać do większości państw europejskich (z wyjątkiem Szwecji i Czarnogóry) oraz Turcji, Tunezji i niektórych regionów Egiptu.

Rzadko klient otrzymuje zwrot pieniędzy

Znaczna część turystów chce uniknąć niedogodności związanych z wypełnianiem specjalnych druków i poddawaniem się badaniu na COVID-19. Nie wyobrażają sobie plażowania w reżimie sanitarnym bądź po prostu obawiają się podróży. Z tych powodów chcieliby ten trudny okres przeczekać. Niestety, często jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest utrata pieniędzy, gdyż touroperatorzy przy pomocy argumentów ekonomicznych próbują wymusić na klientach udział w wyjazdach w ustalonym terminie.

Jeśli konsument nie wyraża zgody, organizator imprezy nie zwraca środków, gdyż za przyczynę odstąpienia od umowy uznaje dobrowolną rezygnację klienta. Nad etyką tego typu postępowania można dyskutować. Owszem, zdarzają się i tacy, którzy „idą na rękę” i wydają vouchery na podróż o takiej samej wartości do wykorzystania w innym terminie. Często są to jednak dość krótkie terminy, zatem ostatecznie wszystko i tak odbywa się na warunkach touroperatora.

Jak informuje Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Bielsku-Białej, bardzo rzadko klient otrzymuje zwrot środków, aby mógł na spokojnie zaplanować wakacje po przeminięciu epidemii, np. w przyszłym roku. Wygląda więc na to, że w najbliższym czasie w sądach będzie zatrzęsienie spraw dotyczących turystyki.

Adam Kanik