Niedawno informowaliśmy o pojawieniu się na lokalnym rynku wydawniczym nowego albumu. "Bielsko-Biała mijają lata" traktuje o wielowymiarowości stolicy Beskidów, dając Czytelnikowi możliwość bliższego zapoznania się z pięknem Bielska i Białej i porównania dawnego i obecnego wyglądu zabytkowych miejsc. Szczególnie interesujący jest rozdział pt. Utracone piękno - znane tylko z fotografii, gdzie autorzy składają hołd miejscom, których wielu z nas nie było dane zobaczyć na własne oczy.

W albumie Bielsko-Biała mijają lata wydanym przez Agencję Reklamową Promix oglądamy wspaniałe ujęcia miasta u podnóży Beskidów, zarówno te historyczne, jak i współczesne. Wydawnictwo przybliża Czytelnikom historię i dzieje Małego Wiednia. Za atrakcyjny projekt graficzny odpowiada znany artysta Piotr Wisła, z kolei fascynujące opisy obiektów i miejsc zamieszczonych w albumie sporządziła historyk sztuki dr Ewa Janoszek. Autorzy zachęcają, by „czytać miasto jak księgę”, a pomóc ma w tym owo podzielone na pięć rozdziałów dzieło. Trzeba przyznać, szczegółowe opisy skłaniają do refleksji.

Trzeba dać mu się przeniknąć

- Cały ten pięcioksiąg łączy idea wizualnego przenikania się czasów w odniesieniu do tych samych przestrzeni. Zjawisko przenikania definiowało dzieje obu miast na pograniczu śląsko-małopolskim, gdzie współistnienie różnych narodowości, języków, wyznań określało ich tożsamość - czytamy we wstępie.

Skąd pomysł na tak obszerną publikację? - Była kwarantanna, a więc było odpowiednio dużo czasu. Materiały zbierałam przez lata przy okazji innych publikacji. Tak właśnie w konsultacji ze specjalistami powstał album, który cieszy się dużą popularnością - odpowiada Irena Swadźba, właścicielka Agencji Promix. - Aby dobrze przedstawić miasto, trzeba je znać, żyć w nim i dać mu się przeniknąć - tłumaczy.

Ostatni rozdział albumu upamiętnia miejsca i budowle już nieistniejące, niegdyś stanowiące nieodłączny element miejskiego pejzażu. To obiekty zburzone, zdewastowane, zastąpione innymi bądź po prostu zapomniane. Takie, które pamiętają wyłącznie najstarsi bielszczanie. Młodsi być może kojarzą je ze starych fotografii lub pocztówek albo słyszeli o nich od dziadków.

Odtworzenie synagogi byłoby możliwe

- Jedne z nich dość szybko zarastają nową zabudową, inne pozostają na długo tylko placem. Dla niektórych mieszkańców, mimo trwałej pustki będą wypełnionym miejscem w pamięci, kinem, do którego chodziło się w młodości, witrynami bazarów podzamcza. Dla innych miejsca te są odkryciem, reliktem czasów znanych tylko z opowieści rodzinnych, ze starych zdjęć, historycznych opisów. Utracone budynki nie zawsze były ofiarą wydarzeń wojennych, wiele z nich wyburzono wskutek decyzji powziętych w czasach pokoju, zaniedbań, przypadków - czytamy we wprowadzeniu do rozdziału.

Takimi miejscami bez wątpienia są synagogi w Bielsku i Białej. Nie jest tajemnicą, że dzisiejsze Bielsko-Białą przed wojną zamieszkiwała liczna społeczność żydowska. Niestety, obie synagogi, zarówno dwuwieżowa w Bielsku, jak i kopułowa w Białej zostały spalone we wrześniu 1939, a następnie wyburzone.

- Budowla bielska, z elewacją frontową od obecnej ul. Mickiewicza, wniesiona została w 1881 roku według wspólnego projektu wiedeńczyka Ludwika Schöne i bielskiego architekta Karola Korna. Natomiast synagoga w Białej była już samodzielnym dziełem Korna, ukończonym osiem lat po jej bielskiej poprzedniczce, stojąc na rogu obecnych ul. Krakowskiej i Kazimierza Wielkiego. Mimo iż budynki te nie zostały odbudowane, w przypadku bielskiej budowli odtworzenie jej byłoby możliwe, gdyż zachowała się jej wierna kopia na Węgrzech.

Obecnie w tym miejscu jest parking

Mało kto dziś pamięta o znajdującym się przed laty na placu Ratuszowym kinoteatrze „Wanda”. - Budynek o fantazyjnej, secesyjno-neobarokowej formie stojący niegdyś obok bialskiego ratusza był pierwszym kinoteatrem w Białej, otwartym uroczyście 12 października 1913 roku. By kino nie przesłaniało reprezentacyjnego ratusza, ustawiono go ukośnie względem jego północnej elewacji. Kinoteatr oferował 550 miejsc siedzących, oprócz tego widzowie mogli zasiąść w 14 lożach. Do projekcji filmów zakupiono oryginalny aparat Edisona, pozwalający wyświetlać pierwsze filmy dźwiękowe. W czasach powojennych kino nosiło nazwę „Wanda”, służąc do 1972 roku, kiedy zostało wyburzone. Decyzję tę uzasadniano wówczas złym stanem technicznym budowli, która nie posiadając solidnych fundamentów nie nadawała się do remontu. Obecnie w tym miejscu jest parking.

Dzięki albumowi podziwiamy w pełnej krasie nieodżałowany przez wielu bielszczan Wysoki Trotuar, czyli tzw. bazary zamkowe. Decyzja o ich wyburzeniu do dziś wywołuje ożywione dyskusje, nierzadko słychać również głosy dopominające się ich odtworzenia.

- Obiekt składający się z ciągu kilkunastu sklepów i lokali usługowych powstał w 1899 po rozebraniu dawnego zamkowego muru obronnego pamiętającego jeszcze XVI stulecie. W jego miejsce zbudowano nowy mur oporowy stanowiący wzmocnienie skarpy pod wschodnią elewacją zamku. Do tego muru dobudowano handlowy pasaż w formie szeregu arkadowo zamkniętych otworów okiennych i wejściowych. Na tarasie powstałym na dachu tego budynku odtworzono dawny książęcy ogród zwany „Zwingerem”. W 1974 roku, w związku planowaną budową szerokiej arterii w kierunku Szczyrku, większość zabudowy zlokalizowanej w pierzejach ulicy Zamkowej i Partyzantów została wyburzona.

Obiekt sentymentalnych wspomnień

Niektórzy Czytelnicy pamiętają czasy, gdy przez miasto można było przejechać tramwajem. Do dziś przy ul. Partyzantów zachował się jeden z budynków dawnej „Centrali Elektrycznej” zbudowanej w 1893 roku przez braci Schulz. Dwa lata później, w 1895 roku uruchomiono linię tramwajową biegnącą od dworca do Cygańskiego Lasu.

- Mimo iż jeździły tu tylko dwie linie, jednak historycznie i kulturowo wtopiły się w miejski pejzaż, stanowiąc nieodłączny sztafaż widoczny na wielu pocztówkach i fotografiach. Od 1895 roku można było przejechać przez całe miasto od dworca kolei do Cygańskiego Lasu. Drugą linię tramwaju poprowadzono dopiero w 1951 roku od dworca ulicą Piastowską do Aleksandrowic z końcową pętlą na Hulance. Komunikację tramwajową ostatecznie zlikwidowano w 1971 roku, kiedy to 30 kwietnia ostatni tramwaj zjechał do zajezdni. Wkrótce potem bielskie wagony tramwajowe trafiły do Łodzi.

Drewniana poczekalnia w Cygańskim Lesie przetrwała do 1976 roku, gdy została rozebrana. Dziś jest obiektem sentymentalnych wspomnień starszych mieszkańców Bielska-Białej.

Adam Kanik

Mamy konkurs dla Czytelników, w którym do wygrania są trzy egzemplarze albumu Bielsko-Biała mijają lata. Szczegóły TUTAJ.

Na zdjęciu tyułowym: Wysoki Trotuar