Forum Bielsko.Biala.pl

Miasto tworzą ludzie

Brzydkie zachowanie Jezusa w stosunku do faryzeuszy...

Tematy niekoniecznie zwiazane z naszym miastem - także towarzyskie.

Postprzez miro » poniedziałek, 26 mar 2007, 00:57

Barth napisał(a):btw - tylko się przekomarzam. :P

LOL BY the way, me too :)

No harm done ;)
Ostatnio edytowano wtorek, 27 mar 2007, 07:38 przez miro, łącznie edytowano 1 raz
Honest differences of views and honest debate are not disunity. They are the vital process of policy-making among free men.
miro
użytkownik
 
Posty: 3057
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez olek » poniedziałek, 26 mar 2007, 18:55

Barth,
wyrazenie "honest appreciation" bylo raczej skierowane do Miro, ktory ceni "honesty" ("honest differences of views and honest debate...).

By the way, zwrot "mosci diable" bardzo przypadl mi do gustu, za malo jest w dyskusjach ludzi, ktorzy pelnia role "advocatus diaboli".
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez miro » wtorek, 27 mar 2007, 07:38

Obrazek
Ostatnio edytowano wtorek, 27 mar 2007, 14:14 przez miro, łącznie edytowano 1 raz
Honest differences of views and honest debate are not disunity. They are the vital process of policy-making among free men.
miro
użytkownik
 
Posty: 3057
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez olek » wtorek, 27 mar 2007, 18:45

Miro,
Time waits for nobody...
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez olek » wtorek, 27 mar 2007, 19:16

No to Miro, pierwszy zgadne przeslanie Twych wspanialych efektow specjalnych: czekaja na mnie jakoby meki piekielne, pod dyrekcja niejakiego Belzebuba.

Ale, jak juz napisalem wczesniej w tym watku, uwazam, ze 'nie nalezy sie niczego obawiac, gdyz Jezus, w swej wspanialomyslnosci dal nam pewna swobode w tym zakresie: "Każdemu, kto powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone..." (Łuk. 12:10)'

A propos Diabla, nachodzi mnie taka mysl: "co robil Diabel, gdy Bog wcielil sie w Jezusa? Czyzby proznowal? Czy Bog ma monopol na wcielanie sie?
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez Barth » środa, 28 mar 2007, 04:42

Swoboda swobodą - watpienie wątpieniem. Stary i nowy testament mało mówią o diable więc trudno powiedzieć coś co nie byłoby gdybaniem i było poparte cytatem.
Barth
użytkownik
 
Posty: 459
Na forum od: 10 lis 2006, 16:32

Postprzez miro » środa, 28 mar 2007, 07:40

Olek, moje posty opieraja sie na zasadach moralnych nie religijnych. Pewnie, ze bede bronic sie i moja wiare przed atakami, ale w sumie, to mi zwisa w co ludzie sobie wierza, moga i w samego Rokite, czy Borute, naprawde nie dbam o to.
W co i w jaki sposob wierze jest moja osobista sprawa i nie mam zamiaru tego przywileju odbierac innym. Sadze, ze skoro czujesz sie zagubiony ostatnio w sprawach wiary powinienes podyskutowac na te tematy z odpowiednio wyedukowana osoba ( jak w medycynie), nie forumowiczem J Doe. Nie jest bledem zadawac pytania, ale u dentysty nie lecza na raka. Jesli uwazasz, ze wiara katolicka Ci nie odpowiada, to sprobuj cos innego, ale nie plywaj po szerokich wodach sam.

Naprwde jestes sympatyczny gosciem, ale ostatnio troche zagubiony :)
Honest differences of views and honest debate are not disunity. They are the vital process of policy-making among free men.
miro
użytkownik
 
Posty: 3057
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez olek » środa, 28 mar 2007, 18:20

miro, dzieki za moralne wsparcie i slowa otuchy, przy zalozeniu, ze jestem zagubiony.
Z tym, ze nie czuje sie az tak bardzo zagubiony. Mam samopoczucie dosc pogodne. A nawet gdyby... Czasem lepiej byc troche zagubionym, ale zywic jakas nadzieje, podobnie jak sie mowi "lepiej z madrym stracic, niz z glupim zyskac".
No wiec wole byc zagubiony i tymczasowo tracic, ale w towarzystwie madrego, trzezwego rozsadku..., niz byc pewnym swojej drogi, ale w towarzystwie bezmyslnego powtarzania i imitowania utartych schematow.
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez sanctus » środa, 28 mar 2007, 18:54

olek napisał(a):Grzesku,
ewangelista, ten czy inny, to swiadek, ktorego zadaniem jest napisanie jak rzeczywiscie bylo, cos na ksztalt bezosobowej i neutralnej kamery, tak jak swiadek sklada zeznania przed sadem. Bez uwypuklania "tego o co mu ewangeliscie chodzi". Swiadek to nie adwokat. Zreszta sw. Lukasz zobowiazal sie do rzetelnosci we wstepnym liscie do Teofila.

No własnie, lubisz być ścisły, więc nie sugeruj, że Łukasz był świadkiem. Był raczej historykiem. Czas napisania ewangelii św. Łukasza nie jest do końca jasny. Według niektórych są to lata 61-63, według innych ewangelia została napisana po roku 70. Mało prawdopodobne, by Łukasz znał osobiście Jezusa, lub choćby go widział. W dodatku był towarzyszem apostoła Pawła, który również nie spotkał Jezusa, gdy ten żył na Ziemi.
POLSKA SŁOWIAŃSKA, NIE WATYKAŃSKA!!
Avatar użytkownika
sanctus
użytkownik
 
Posty: 206
Na forum od: 27 mar 2007, 22:43

Postprzez olek » środa, 28 mar 2007, 19:32

Masz rzeczywiscie racje, sanktus, nie byl on naocznym swiadkiem, lecz pisal jako historyk, a z zawodu byl lekarzem. W "liscie do Teofila" pisal, ze opiera sie na relacjach wielu naocznych swiadkow.
Ale sa tez chyba swiadkowie nienaoczni, ktorzy przekazuja naoczne swiadectwo innych, jak na przyklad dziennikarze.
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez olek » piątek, 30 mar 2007, 18:11

Chcialbym zwrocic uwage na jeszcze inne dziwne zachowanie sie Jezusa, o ktorym przeczytalem ostatnio, a ktore potwierdzaloby moja wczesniejsza opinie: "byl On postacia tragiczna. Niby, ze byl Bogiem, a jednak jego los zalezal, jak mowil, od tego co zostalo wczesniej zapisane. Poddal sie "woli Ojca", ktory napisal jakoby wczesniej scenariusz."
A takze: "Mozna i znalezc i inne sprzecznosci."

Otoz, po Swietej Wieczerzy, kazal z powrotem apostolom wydobyc "pieniadze, worki i miecze", z powrotem stac sie "grzesznikami", poniewaz w jakims miejscu Biblii bylo napisane, ze On Jezus zostanie policzony posrod grzesznikow czy zgrupowany razem z grzesznikami. Kiedy apostolowie pokazali mu, ze maja tylko dwa miecze, odpowiedzial "To powinno wystarczyc". Bardzo mozliwe, ze Piotr, ktory nazajutrz odcial ucho Rzymianowi, posluzyl sie wlasnie jednym z tych wydobytych z lamusa mieczy. Niestety, czyn Piotra zostal uznany za karygodny, w slowach: "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Sprzecznosc...

Zachowanie sie Jezusa bylo naginaniem sie, na sile, do jakiegos przeszlego tekstu biblijnego, jakiegos proroctwa, owym "pojsciem sladem swego losu". Zeby proroctwo moglo sie spelnic, robil tak a tak, z uszczerbkiem dla wlasnego zdrowia i zycia. Wedlug mnie byla w tym co najmniej odrobina szalenstwa, zatraty trzezwego rozumowania, wejscie na niebezpieczna droge utraty kontaktu z rzeczywistoscia...
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez Barth » sobota, 31 mar 2007, 17:57

Jak już wcześniej zauważyłem - w przypadku braku cytatów nie ma sensu mówić o dyskusji - tylko o gdybaniu.
Barth
użytkownik
 
Posty: 459
Na forum od: 10 lis 2006, 16:32

Postprzez olek » sobota, 31 mar 2007, 21:11

"I rzekł do nich: Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów? Oni odpowiedzieli: Niczego. Mówił dalej: Lecz teraz kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz. Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu. Oni rzekli: Panie, tu są dwa miecze. Odpowiedział im: Wystarczy." (wg sw. Lukasza)

Komentarz: Mozliwe, ze sa jakies proroctwa, ktore zdaja sie przewidywac sytuacje jakiegos czlowieka i pasowac jak ulal do jego obecnej sytuacji, ale trzeba do nich podchodzic ostroznie, i nie odnosic ich do siebie, bo to moze byc pulapka majaczenia interpretacyjnego. Czlowiek, a zwlaszcza Bog, powinien byc wolny i umiec wylamac sie spod narzucajacego sie proroctwa albo wewnetrznego glosu, ktore zapowiadaja czyjes zatracenie. Na przyklad osoby chorujace na schizofrenie, nawet gdy slysza nakaz, pochodzacy jak im sie zdaje "od wewnatrz", a mowiacy: "Zabij go!", powinny sie przed takimi glosami z zaswiatow bronic, i nawet sprzeciwiac...
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Postprzez Barth » niedziela, 1 kwi 2007, 01:40

Zakładając że Jezus wiedział że umrze ukrzyżowany - to nie jest to aż takie znowu prorocze: po prostu przygotowywuje uczniów do przyszłej roli i podróży. Biorąc pod uwagę że Łukasz spisuje to post factum i pewnie z innego pośredniego źródła - to mógł dodać cos co potem wydawało się oczywiste. Co do złoczyńców - ukrzyżowanie było standardową karą wymierzaną im przez rzymian - najczęściej właśnie na przestępcach gdyż to im (rzymianom) podlegało pilnowanie porządku. W innych przypadkach kiedy wyrok wydawał Sanhedryn stosowano ukamienowanie.

Co do wyłamywania się - jeśli zakładamy że jest bogiem to dla czego ma się wyłamywać ze swego własnego planu? Nielogiczne. Prowadzić życie, nauczać, przygotowywać uczniów na ten dzień a potem nic... zmiana planu. W końcu Bóg nie musiał tworzyć niczego skoro wiedział że zezrą mu te jabłka i potem będą się non stop stawiać.
Jeśli założymy że był człowiekiem - to nie mamy powodu do dyskusji.
Co do schizofreników - gdyby chory był w stanie sobie sam pomóc to nie trzeba by było lekarzy. Nie rozumiesz na czym polega bycie chorym na schizofrenię.
Barth
użytkownik
 
Posty: 459
Na forum od: 10 lis 2006, 16:32

Postprzez olek » niedziela, 1 kwi 2007, 17:40

"Co do wyłamywania się - jeśli zakładamy że jest bogiem to dla czego ma się wyłamywać ze swego własnego planu?", napisal Barth.

Nie byl to wlasny plan Jezusa. Opieral sie na rzekomym planie "swego Ojca", planie, ktory mu sie narzucal, ze wzgledu na posluszenstwo wobec Ojca. Jeszcze ostatniej nocy, przed poddaniem sie, mowil, mniej wiecej w Ogrojcu: "Ojcze, odsun ode mnie ten kielich (przeznaczenia, goryczy), ale jesli jesli sie upierasz, to sie z bolem serca zgodze i wytrzymam te meke, bo to Twoja wola decyduje".
Ciekawe, jaki glos uslyszal Jezus w odpowiedzi. "Idz, musisz to zrobic!" albo "Musisz umrzec!"

Bardzo podejrzany wydaje mi sie ten rzekomy plan "Ojca". Ojcem nie mogl byc Yahve: gdyz Yahve nie zdecydowal sie, by Abraham zlozyl mu swego jedynego syna, Izaaka w ofierze calopalnej. Czyzby mial wydac na pozarcie teraz swego jedynego wlasnego Syna i naklaniac Go do tego? Swiadczyloby to o niestalosci Boga w pogladach.
olek
użytkownik
 
Posty: 2588
Na forum od: 1 wrz 2006, 07:00

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Pogaduszki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości