Dwa zastępy straży pożarnej z JRG1, policję oraz pogotowie ratunkowe wysłano po otrzymaniu zgłoszenia, z którego wynikało, iż 84-letnia kobieta nie jest w stanie samodzielnie otworzyć drzwi do mieszkania przy ul. Grota-Roweckiego w Bielsku-Białej.

Służby ratunkowe powiadomił pan Piotr. Mężczyzna słyszał, że lokatorka jest w domu, jednak kobieta nie otwierała drzwi.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 13.02. Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania strażacy podjęli decyzję, aby do mieszkania wejść przez drzwi balkonowe. Gdy ratownicy wraz z policją weszli do mieszkania, okazało się, iż staruszka od ponad doby jest zatrzaśnięta w łazience, drzwi wyważono.

- Zamek się popsuł, w kółko się obraca - tłumaczyli ratownicy. - Mieszkam tu sama, po co miałabym się zamykać w łazience? - ripostowała starsza pani. - Poszłam po coś do łazienki, a gdy chciałam wyjść, to już się nie dało. - Odwiedza mnie Piotr, dusza człowiek…

W toku czynności ustalono, iż kobieta nie wymaga udzielenia pomocy medycznej, jest kontaktowa, a w dodatku wesoła. - Koniecznie musi pani coś zjeść - zasugerowali ratownicy.

- Sprawdziliśmy panią w naszych systemach, nie jest pani poszukiwana - powiedział pół żartem, pół serio interweniujący policjant. - Przy drzwiach do mieszkania odpadło kawałek ściany, ktoś będzie musiał naprawić - poinformował lokatorkę. - Dobrze, że nie całe piętro - skwitowała z uśmiechem starsza pani, kończąc dialog z mundurowymi.

Tym razem wspólna akcja służb ratowniczych zakończyła się szczęśliwie i z humorem. - Wskazane jest, aby osoby w podeszłym wieku ktoś w miarę regularnie odwiedzał. To nie kosztuje aż tak wiele wysiłku, a może uratować czyjeś życie i zdrowie - podkreślali policjanci.

Tekst i foto: Mirosław Jamro