Minionej nocy dyżurny Straży Miejskiej otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że na ławce na placu Chrobrego w Bielsku-Białej śpi mężczyzna, który jest częściowo obnażony. Interweniował patrol Straży Miejskiej.

Do zdarzenia doszło wczoraj ok. godz. 22.40. W toku czynności okazało się, że 46-latek jest dobrze znany stróżom prawa. - Bywa, że do Ośrodka Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym zabieramy go dwa razy dziennie. Za każdym razem po wytrzeźwieniu rozmawia z nim psycholog, ale rozmowy nic nie dają. Wystarczy, że spotka kogoś znajomego, coś wypije i sytuacja się powtarza… - tłumaczył strażnik. - Problem w tym, że nie ma jakiegoś rozwiązania systemowego. Dopóki ktoś nie jest ubezwłasnowolniony, to samodzielnie decyduje o swoim życiu i często nawet pomocy nie przyjmuje.

Chwilę po odjeździe radiowozu Straży Miejskiej na popularnym Pigalu pojawił się mężczyzna w średnim wieku: - Proszę pana, co tu się stało? - Mężczyzna spał na ławce, ale zapomniał ubrać spodnie, został zabrany przez patrol Straży Miejskiej. Przybysz ze zrozumieniem kiwa głową. - Grubo - kwituje i zaczyna opowiadać. - Dziś „dziubłem” coś, ale jeszcze jakieś piwko wypiję. Później pójdę spać, nie zgarną mnie. Jak stoję z jakimiś oszołomami, którzy na okrągło drą japę, bo są pijani, to wtedy jest „przypał”, mogę wylądować w izbie wytrzeźwień. Bo ktoś zadzwoni po policję, że się drą. A jak jestem sam, na przykład tak, jak teraz, to z panem potrafię rozmawiać z wielką kulturą. A „dwójkę” chyba mam, znaczy się dwa promile. Straż Miejska pojechała, nikt się do mnie nie przyczepił. Jak jestem pijany, to jestem jeszcze bardziej spokojny niż na trzeźwo. Nienawidzę izby wytrzeźwień. Tam są twarde łóżka i twarde materace. Dostaje się prześcieradło i koc. Nocka kosztuje 295 zł. Na tym mężczyzna kończy rozmowę, a na pożegnanie podaje rękę: - Proszę pana, niech pan uważa na siebie.

W Bielsku-Białej jest co najmniej kilkanaście osób regularnie dowożonych do Ośrodka Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym. - To nie jest tak, że wystarczy być wypitym i wtedy trafi się do tzw. izby wytrzeźwień. Muszą zachodzić przesłanki, a mianowicie: jeżeli osoba nietrzeźwa zagraża swojemu życiu lub zdrowiu; jeżeli sieje zgorszenie, jeżeli zagraża życiu lub zdrowiu innych osób. W takich przypadkach ustalamy, czy nietrzeźwego można przekazać pod opiekę rodziny. Jeżeli tak, to ustalamy adres i zawozimy. Tam spisujemy stosowny protokół. Jeżeli osoba nietrzeźwa nie ma rodziny, to wtedy jest zawożona do OPPA - informuje strażnik.

Bywają dni, gdy w OPPA zajęte są wszystkie miejsca. W takim przypadku osoba nietrzeźwa jest przekazywana policji, a następnie trafia do specjalnych pomieszczeń dla osób zatrzymanych.

Tekst i foto: Mirosław Jamro