Sześć zastępów straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia zadymienia na klatce schodowej bloku przy ul. Komorowickiej w Bielsku-Białej, lecz trzy zastępy zawrócono. Lokator mieszkania zapomniał o pozostawionych na kuchence powidłach śliwkowych.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 20.26. - Zostaliśmy wezwani do zadymienia w budynku wielorodzinnym. Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że w mieszkaniu nikogo nie ma, a na pozostawionej bez dozoru kuchence przypaliły się powidła. Sytuacja została opanowana przez sąsiada poszkodowanych - powiedział nam dh. Lucjan Klos, strażak-ratownik, dowódca sekcji OSP Komorowice Krakowskie. Na miejsce zdarzenia dotarły trzy zastępy straży pożarnej, gdyz trzy zawrócono po otrzymaniu informacji, że sytuacja jest opanowana.

- Zadzwoniła siostra, która powiedziała, że w mieszkaniu jest pożar. Jadąc do domu, zastanawiałem się, co się mogło wydarzyć i czego mogę użyć do gaszenia pożaru. Nie wiedziałem ani kto jest w domu, ani co zastanę na miejscu. Mogło być groźnie, na szczęście skończyło się na zniszczonym garnku - relacjonował nam Mateusz, członek Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. - Za dwa lata też będę jeździł do akcji - dodał, nie kryjąc dumy z członkostwa w MDP.

W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, OSP Komorowice Krakowskie, OSP Komorowice Śląskie oraz patrol policji. Działania zakończono około godz. 21.10.

Tekst i foto: Mirosław Jamro