Pięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu pożaru budynku gospodarczego przy ul. Hetmańskiej w Bielsku-Białej. Słup dymu był widoczny w różnych dzielnicach miasta i powiatu bielskiego.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 16.04. Po dojeździe na miejsce akcji pierwszych zastępów straży pożarnej okazało się, że pożar budynku o konstrukcji drewnianej jest już mocno rozwinięty. Działania strażaków polegały na ugaszeniu ognia, a następnie przelaniu pogorzeliska.

- Miałem tu m.in. trzy łodzie: kabinowy trimaran oraz dwie kanadyjki, a także wiele różnych narzędzi. W te łodzie włożyliśmy mnóstwo pracy. Choć miały już swoje lata, sprawowały się bardzo dobrze. Pływaliśmy na nich zarówno w Polsce, jak i za granicą - powiedział nam właściciel budynku. - Trudno uwierzyć w to, co się stało - dodał.

- Blisko 50 lat temu ta łódka była typową żaglówką, Zbudowaliśmy kabinę, później dodaliśmy dwa pływaki. Była bardzo stabilna na wodzie. W budynku była większość moich narzędzi: własnoręcznie zbudowana szlifierka, własnoręcznie zbudowany piec gazowy dający temperaturę ok. 1300 st. C, który służył do skuwania metalu. Dla mnie nie było problemu coś zrobić, ponieważ jestem ślusarzem i spawaczem - mówił starszy pan. - Tu przychodziłem po pracy, to było całe moje życie. Tu odpoczywałem w cieniu pięknych drzew. Zostało tylko kowadło i pogorzelisko. Nie wiem, czy coś uda się odzyskać.

Właściciele budynku, łodzi i narzędzi wstępnie oszacowali straty na kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Nie mamy pojęcia, dlaczego pojawił się ogień, bo spokojna okolica jest i złoci sąsiedzi. Ostatnie, co by mi przyszło do głowy to podpalenie - dodali nasi rozmówcy.

W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, WSP, OSP Lipnik oraz patrole policji i Straż Miejska. Działania straży pożarnej zakończono około godz. 17.00. Przyczynę pożaru ustala policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro