Około godz. 13.50 w rejonie skrzyżowania starego mostu na rzece Białej z ul. Sempołowskiej doszło do potrącenia rowerzysty. Sprawczyni zdarzenia nie zauważyła rowerzysty, który poruszał się chodnikiem i wyjechał zza budynku.

Z relacji kierującej osobowym fordem wynikało, że rowerzysta poruszał się "pod prąd" ul. Sempołowskiej w kierunku ul. Dmowskiego. W toku policyjnych czynności ustalono, że mężczyzna jechał chodnikiem na ul. Sempołowskiej i faktycznie zmierzał w kierunku ul. Dmowskiego.

Kierująca osobówką, skręcając w prawo, ze starego mostu na rzece Białej w kierunku ronda, nie ustąpiła pierwszeństwa rowerzyście, w wyniku czego doszło do zderzenia obu pojazdów. Rowerzysta zwyzywał kobietę, a ta wezwała policję i pogotowie ratunkowe. Mężczyzna został przebadany, lecz nie doznał obrażeń ciała zagrażających życiu lub zdrowiu.

- Boże, ja taki przykładny kierowca, jeszcze nigdy nie przejechałam człowieka. Nawet jeża nie potrąciłam - stwierdziła uczestniczka zdarzenia, kobieta z długim stażem za kółkiem i prawem jazdy o kilku różnych kategoriach. - Na pewno nic panu nie jest? - dopytywała. - Rower nadal jest żółty, koloru nie stracił - odparł pół żartem, pół serio poszkodowany. - Już mi się poprawił humor, ale koło w rowerze skrzywione - dodał. - Bardzo pana przepraszam. - Ja również przepraszam, bo kto by się spodziewał rowerzysty na chodniku, który wyjedzie zza budynku - podsumował.

Kierująca fordem ukarano mandatem i sześcioma punktami. Utrudnień w ruchu nie było.

Tekst i foto: Mirosław Jamro