Wczoraj wieczorem oficer dyżurny bielskiej policji otrzymał zgłoszenie o dwóch osobach idących środkiem jezdni przez miasto. Gdy patrol policji dojechał na miejsce, oboje byli na poboczu. Mężczyzna oświadczył, że przy cmentarzu w Białej jego znajomej ktoś wyrwał torebkę.

W toku policyjnych czynności ustalono, że poszkodowana słabo widzi. Nie była w stanie określić, jaka kwota była w torebce. Ani z nią, ani z jej znajomym, nie było logicznego kontaktu, gdyż oboje nie potrafili się wysłowić. Po przebadaniu na zawartość alkoholu okazało się, że kobieta ma ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu, a mężczyzna powyżej półtora promila. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który odwiózł kobietę do szpitala w Wilkowicach.

Pomimo prób nie udało się ustalić ani spójnego przebiegu wydarzeń, ani okoliczności, w jakich utraciła torebkę z dokumentami i pieniędzmi. Nietrzeźwy mężczyzna zmieniał wersje przebiegu wydarzeń. Z jego relacji wynikało, że jego znajoma nie widzi, a chwilę później twierdził, że słabo widzi… bo nie ma okularów.

- Nie zabierzecie mnie na „dołek”? - dopytywał policjantów. - Wyrok mam - stwierdził, chociaż nie figurował w systemie jako poszukiwany. - Kiedyś ubliżałem policjantom… Skopałem radiowóz - dodał. Mężczyzna mieszka w pobliżu, dlatego został zwolniony do domu. Patrol sporządził notatkę. Dalsze czynności podejmą policjanci z komisariatu I, o ile wpłynie stosowne zawiadomienie o rozboju i utracie torebki.

Tekst i foto: Mirosław Jamro