Cztery zastępy straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia z systemu monitoringu przeciwpożarowego firmy przetwarzającej mięso przy ul. Malowany Dworek w Bielsku-Białej.

Pierwsze zgłoszenie z systemu wpłynęło o godz. 20.19. - Na portierni odezwał się alarm. Mój współpracownik oraz pracownik firmy natychmiast poszli sprawdzić, co się stało. Mamy zaledwie cztery minuty na ustalenie przyczyny zdarzenia. Chwilę później rozdzwonił się telefon. Pracownik firmy opuścił teren zakładu, mój współpracownik nie mógł wejść do kotłowni. Wdusiłam ręczny ostrzegacz pożarowy ROP (alarm pożarowy drugiego stopnia - przyp.red.) i zadzwoniłam do straży pożarnej - relacjonowała nam pracownica firmy ochraniającej zakład.

- Dostaliśmy informację, że na terenie zakładu wystąpiła jakaś nietypowa sytuacja, najprawdopodobniej związana z pożarem. Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że system ppoż. zadziałał poprawnie, ale czynnikiem, który wzbudził system, okazał się nadmiar pary wodnej w kotłowni - powiedział nam st. kpt. Łukasz Łaciok, dowódca zmiany JRG2 w Bielsku-Białej.

Tym razem wszystko dobrze się skończyło, gdyż alarm okazał się fałszywy. Na miejscu były dwa zastępy straży pożarnej z JRG2, jeden z JRG1 i OSP Stare Bielsko. Działania zakończono około godz. 21.00.

Tekst i foto: Mirosław Jamro