Dziewięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu pożaru budynku letniskowego przy ul. Jama w Buczkowicach. Właściciel próbował ugasić pożar we własnym zakresie, lecz ogień szybko objął drewnianą konstrukcję budynku.

W momencie pojawienia się ognia w budynku byli mężczyzna i kobieta, ale na szczęście oboje zdążyli wyjść w bezpieczne miejsce przed przyjazdem straży pożarnej. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 21.12.

- Zostaliśmy wezwani do pożaru budynku. Po dojeździe na miejsce okazało się, że jest to dom letniskowy. Był w całości objęty ogniem. Nasze działania polegały na podaniu czterech prądów gaśniczych i ugaszeniu pożaru - powiedział nam st. asp. Piotr Kłaptocz z JRG1 w Bielsku-Białej. - Teraz trwają prace rozbiórkowe, przelewamy cały budynek - dodał nasz rozmówca.

Wskutek pożaru doszczętnie spłonął budynek letniskowy o wymiarach około 10 x 7 metrów i wysokości około 4 metrów wraz z wyposażeniem. - Spłonął dorobek mojego życia. Lodówkę czy telewizor pan kupi, ale rzeźb, obrazów, zdjęć i różnych pamiątek - niestety, nie. Ogień pojawił się na górze - powiedział nam właściciel domku. Mężczyzna był w piżamie, okryty kocem. - Zdążyłem tylko plecak wziąć - dodał.

W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, OSP Buczkowice, OSP Rybarzowice, OSP Wilkowice, OSP Meszna oraz policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro