Dwa zastępy straży pożarnej z JRG2 w Bielsku-Białej wysłano dziś rano po otrzymaniu zgłoszenia prawdopodobnego zaginięcia mężczyzny.  Lokatorzy bloku przy ul. Czwartaków nie widzieli go od kilku dni. W mieszkaniu znaleziono zwłoki mężczyzny w wieku około 54-55 lat leżące na hałdzie śmieci.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 7.12. - Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że mieszkania nikt nie otwiera. W toku policyjnych czynności ustalono, że lokator nie przebywa w szpitalu. Mężczyzna od kilku dni nie odbierał telefonu i nie pojawiał się u znajomego. Okna były zasłonięte ciemnymi roletami. Patrząc od korytarza przez wizjer drzwiowy, widać było coś wiszącego, co przypominało postać lub kurtkę. Podjęto decyzję o wyważeniu drzwi. Po wejściu do mieszkania znaleźliśmy zwłoki mężczyzny - powiedział nam kpt. Damian Markiel, dowódca zmiany JRG2 w Bielsku-Białej.

- Paręnaście dni temu karetka zabrała go do szpitala, ale chyba już wyszedł. Miał zawsze włączony telefon, a teraz nie odbiera. Na klatce bloku strasznie śmierdzi. Teraz już tego zapachu nie czuć, bo okno na korytarzu zostało otwarte - relacjonował mieszkaniec bloku. - On nadużywał alkoholu. Nie jest to pierwsza interwencja służb w tym mieszkaniu - dodał mężczyzna. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci. Prokurator zarządził sekcję zwłok.

Tekst, foto i film: Mirosław Jamro