Sześć zastępów straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia, z którego wynikało, że w przedpokoju budynku jednorodzinnego przy ul. Małej Straconki w Bielsku-Białej pojawił się ogień. Właściciel budynku wraz z dwoma synami podjęli próbę ugaszenia pożaru.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 14.04. Po dojeździe na miejsce okazało się, że pożarem objęta jest m.in. szafka stojąca pod schodami obok wyczystki komina.

- Akurat przyjechałem do domu. Wraz z dwoma synami w zasadzie udało nam się ugasić pożar - powiedział nam właściciel budynku. Mężczyzna doznał poparzeń palców, ale nie chciał jechać do szpitala. Zespół ratownictwa medycznego przebadał lokatorów budynku, w tym małą dziewczynkę. Nikogo nie hospitalizowano.

Działania strażaków polegały dogaszeniu tlącej się odzieży. Później oczyszczono przewód kominowy i wyczystkę. Budynek został sprawdzony pod kątem stężenia tlenku węgla, lecz zagrożenia nie stwierdzono.
Na miejscu pracowały zastępy straży pożarnej z JRG1, OSP Straconka, zespół ratownictwa medycznego i dwa patrole policji. Zastępy strażaków z OSP Lipnik zawrócono do strażnicy.

Tekst i foto: Mirosław Jamro