Grzegorz Więzik ostatnio powtarza co chwilę, że Podbeskidzie nie jest Zagłębiem Lubin i nie jest też Legią Warszawa i nie stać go na ściąganie zawodników, a potem wymienianie ich na innych, jeśli się nie sprawdzą. Podbeskidzia nie stać na pomyłki - podkreśla na każdym kroku.

To jakaś nowość w polityce transferowej. W ostatnim czasie Podbeskidzie charakteryzowały na rynku transferowym głównie pomyłki. O ile uważam, że prezes Borecki ma niezłe wyczucie w zatrudnianiu trenerów, o tyle nieszczególnie radzi sobie na rynku transferowym. Zresztą tak jak jego poprzednik.

Od awansu Podbeskidzia do ekstraklasy minęło pięć okienek transferowych. Jedno Janusza Okrzesika, dwa Marka Glogazy i dwa Wojciecha Boreckiego.  W tym czasie do klubu trafiło 38 zawodników! Można by więc z nich dokonać dwukrotnej wymiany kadr, tak, że po zespole z awansu nie zostałby ślad. Oto pełna lista. Pogrubiłem nazwiska zawodników, którzy moim zdaniem wzmocnili zespół. Nie zapchali dziury, nie ujdą w tłoku, tylko wzmocnili.

Maciej Wierzbicki
Krzysztof Król
Ondrzej Szourek
Liran Cohen
Mariusz Sacha
Serginho
Adrian Sikora
Wojciech Jurek
Łukasz Mierzejewski
Liad Elmaleach
Wojciech Reiman
Ivan Ćurić
Mateusz Bąk
Mateusz Niechciał
Michal Piter-Buczko
Kamil Adamek
Ireneusz Jeleń
Fabian Pawela
Damian Szczęsny
Piotr Adamek
Krzysztof Baran
Luka Gusić
Błażej Telichowski
Dariusz Pietrasiak

Marko Cetković
Adam Deja
Anton Sloboda
Marcin Wodecki

Frank Adu Kwame

Wojciech Szymanek
Maciej Iwański
Aleksander Jagiełło
Kamil Kurowski
Rudolf Urban
Łukasz Żegleń
Sebastian Bartlewski
Krzysztof Chrapek

i Ladislav Rybansky

Pięciu zawodników na 38, z czego dwóch już w klubie nie ma. Oczywiście, Marcina Wodeckiego czy Fabiana Pawelę w pewnym momencie raczej uznałoby się za wzmocnienie, ale w perspektywie długofalowej, biorąc pod uwagę to, na co można liczyć na wiosnę, Podbeskidzie w ostatnich pięciu okienkach wzmocniło trzech graczy: Sloboda, Telichowski, Pietrasiak. Biorę też poprawkę na to, że któryś ze sprowadzonych juniorów typu Żegleń, Bartlewski może się jeszcze okazać wzmocnieniem. Na dziś nie.

Jeśli spojrzeć dziś, na kogo w Podbeskidziu można liczyć, kto daje jakąś tam jakość, wymieniłbym: Richarda Zajaca, Marka Sokołowskiego, Bartłomieja Koniecznego, Tomasza Górkiewicza, Dariusza Łatkę, Damiana Chmiela, od biedy Piotrka Malinowskiego, no i wspomnianą trójkę - Sloboda, Telichowski, Pietrasiak. Zauważcie jednak, że trzon drużyny, gdzieś około siedmiu podstawowych zawodników, to piłkarze, którzy zrobili w 2011 roku awans do ekstraklasy. Już wtedy w większości niemłodzi, teraz jeszcze o dwa lata starsi. A i tak lepsi od wszystkich, których się im sprowadza.

To oczywiście nie do sprawdzenia, ale jestem przekonany, że ekipa 2010/2011 nie miałaby większych problemów z obecną ekipą. Dodajcie Macieja Rogalskiego, Adama Cieślińskiego, nie mówiąc już o Demjanie i Patejuku.

Rzadka sztuka udała się w Podbeskidziu - w I lidze, bez pieniędzy z Canal+ zmontować ekipę mocniejszą niż w ekstraklasowym klubie, do którego teraz można też przyciągać perspektywą najwyższej ligi i - wkrótce - nowego stadionu.

Dlatego cieszę się, że Więzik zapowiada na rynku transferowym skuteczność wyższą niż dotychczasowe 8 procent. Najwyższy czas. Porównywać Podbeskidzie do Zagłębia czy Legii jest wygodnie, bo wszyscy wiedzą, że to bez sensu. Gorzej gdy Podbeskidzie wypada słabiej nawet od I-ligowego Podbeskidzia.

PS. Żeby dopełnić formalności, dodam, że oczywiście na żadnym zawodników, którzy w ciągu tych pięciu okienek odeszli, klub nie zarobił ani grosza.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem SportSlaski.pl)