Nie tylko tzw. ekstraklasa dzieli się w tym sezonie na grupy. Także III liga śląsko-opolska. Zdecydowanie mniej medialna reforma niż ta w najwyższej lidze, wprowadza jednak daleko więcej chaosu.

Końcówka sezonu zasadniczego w naszym regionie zbliża się wielkimi krokami, można więc prześledzić jak kuriozalnie pzpnowska reforma będzie wyglądać w praktyce.

Oczywiście, z perspektywy Warszawy czy może Rzymu, wszystko wyglądało znakomicie. Polska potrzebuje trzech centralnych lig jak w Niemczech, a nie tylko dwóch. Nic to, że niemal co sezon ktoś wycofuje się nawet z I ligi, bo nie wytrzymuje finansowych obciążeń (konieczność utrzymywania profesjonalnych piłkarzy i trenerów, podróżowania po całej Polsce, przy nikłym zainteresowaniu sponsorów i marnych kwotach z praw telewizyjnych). Nawet II liga podzielona wschód-zachód zabijała wiele klubów, a przede wszystkim rywalizację - zwróćcie uwagę, że w krótkiej historii III ligi śląsko-opolskiej nikt nie awansował do II ligi niespodziewanie. Miał kasę Radzionków - wszyscy wiedzieli, że awansuje. Podobnie Zdzieszowice, Rybnik, Rozwój czy Opole. BKS, Skałka Żabnica, kiedyś LZS Leśnica byłyby pewnie w stanie w swoich szczytowych momentach wygrać ligę, ale wiedziały, że awans zabije je finansowo. Więc odpuszczały.

Teraz odległości będą jeszcze bardziej zabójcze. Może nie rewolucyjnie, bo czy południe-północ czy wschód-zachód Polska jest podobnie szeroka, ale jednak większe. A liga trudniejsza. W założeniu mają przetrwać tylko najsilniejsi, ma się podnieść poziom i atrakcyjność II ligi, ale tak naprawdę zaczyna to mieć coraz mniej wspólnego ze sportem. A mówimy przecież o poziomie półamatorskim, czyli takim, gdzie sport jeszcze powinien mieć jakieś znaczenie.

Nagła reforma wywołała rok temu koszmarny chaos w naszym regionie. ŚlZPN, nie chcąc zmieniać reguł spadków i awansów w trakcie gry, musiał podjąć decyzję o podziale ligi w tym sezonie na dwie grupy. Ale - jako że z II ligi spada w tym sezonie połowa uczestników - III liga śląsko-opolska będzie w najbliższych tygodniach przypominać herodowską rzeź.

Początkiem maja po cztery najlepsze zespoły grupy południowej i północnej, awansują do grupy mistrzowskiej. Bez dzielenia punktów. Tylko mistrz będzie miał szanse na cokolwiek. Ale nawet ZWYCIĘSTWO W 22-ZESPOŁOWEJ LIDZE nie daje awansu, a tylko prawo do gry w DWUSTOPNIOWYCH barażach z mistrzami innych III lig. Nie dość, że trzeba wygrać wyjątkowo rozbudowaną ligę, to jeszcze pokonać dwóch rywali, by dostać prawo gry w ogólnopolskiej II lidze.

Kto jednak nie chce awansować, dopiero ma przekichane. Wciąż jest możliwe, że z II ligą pożegnają się Rozwój Katowice, Polonia Bytom, Zagłębie Sosnowiec, Raków Częstochowa, MKS Kluczbork, Odra Opole i Ruch Zdzieszowice. Dodatkowo, jeśli najlepszy zespół III ligi nie wywalczy awansu do wyższej klasy, spadnie jeszcze jeden zespół. To oznacza, że aby być na 100 procent pewnym utrzymania miejsca w III lidze śląsko-opolskiej na przyszły sezon, trzeba w niej zająć... PIERWSZE LUB DRUGIE MIEJSCE.

To sytuacja hipotetyczna, ale może się zdarzyć. Górnik Wesoła do końca sezonu toczy heroiczny bój z Nadwiślanem Góra i Skrą Częstochowa o awans do II ligi. Minimalnie przegrywa i sezon kończy na trzecim miejscu. Zamiast dostać medal za świetny wynik w morderczej lidze, może zaliczyć spadek! Panowie z PZPN-u zadbali o to, co lubią najbardziej - atrakcyjność kosztem sprawiedliwości. W żadnej innej lidze świata tak bardzo nie uwidacznia się powiedzenie: jesteś pierwszy - jesteś zwycięzcą. Jesteś drugi - jesteś nikim.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego)