Dlaczego utrzymanie w ekstraklasie w tym roku jest jak mistrzostwo Polski? Utrzymanie jest jak utrzymanie. Ale rozumiem, że to metafora wielkiego sukcesu - zwraca się Michał Trela w swoim felietonie do prezesa Podbeskidzia.

Pisałem dla SportSlaski.pl, jak kolega słusznie zauważył, przynajmniej po raz trzeci o tym, że dla Podbeskidzia wreszcie nadszedł moment, by zdefiniować, po co gra w ekstraklasie. Czy by grać, czy by w perspektywie czasu o coś walczyć, czy by żyć z transferów, a jeśli tak, to czy talenty wychowywać czy kupować. To jest czas na odpowiedzi, a nie na samozadowolenie i klepanie się po plecach.

Odpowiedź padła zaskakująco szybko, bo dzisiaj w ?Sporcie?, od prezesa Boreckiego: ?Utrzymanie się z najniższym budżetem jest jak mistrzostwo Polski? i ?Jestem dumny z zawodników, bo nie upominali się o premie za poszczególne zwycięstwa?.

Ręce opadają.

Z moich tekstów tylko o prezesie Boreckim mógłbym już wydać książkę. I zdaję sobie sprawę z groteski tej sytuacji. Ja o nim piszę, on się obraża (szczęśliwie nie jestem jedyny), próbuje się odgryzać jakimiś powiązaniami politycznymi, a tak naprawdę dobrze wiem i wszyscy, którzy są blisko wiedzą, że ? jak to ładnie ujął kiedyś niezawodny Jerzy Wolas ? furman jest w klubie, a lejce w ratuszu. W obecnym modelu istnienia Podbeskidzia prezes jest jak prezydent Polski. Niby coś może, ale głównie jest od reprezentowania klubu, bo najważniejsze decyzje zapadają gdzie indziej.

Nawet wszystko to wiedząc, widząc takie wypowiedzi jak dzisiejsza, nie mogę się powstrzymać. Panie Prezesie Wojciechu Borecki, pytam: dlaczego?

Dlaczego utrzymanie w ekstraklasie w tym roku jest jak mistrzostwo Polski? Wychodzę z założenia, że tylko mistrzostwo Polski jest mistrzostwem Polski. Utrzymanie jest jak utrzymanie. Ale rozumiem, że to metafora wielkiego sukcesu. Wielkim sukcesem było utrzymanie ekstraklasy w 2012 roku, gdy tak naprawdę nikt w Bielsku-Białej nie wiedział, na czym ta ekstraklasa polega. Po ciężkim lecie, gdy do końca walczono o licencję, przyszła ciężka jesień, gdy piłkarze w większości uczyli się ekstraklasy, podobnie jak ich trener i jeden z drugim prezesem. Budżet ? a jakże ? był najniższy w lidze. Tak, utrzymanie w 2012 roku, należy uznać za wielki sukces.

Albo utrzymanie w 2013 roku. Tak, ten sukces bez pana, pewnie nie byłby możliwy. Mierziło mnie wprawdzie mówienie, że to utrzymanie jest większym sukcesem niż awans do ekstraklasy, bo jednak awans do ekstraklasy oznacza wygranie czegoś, a nie zajęcie trzeciego miejsca od końca, ale jednak okoliczności były takie, że utrzymanie 2013 trzeba uznać za sukces.

Utrzymanie 2014 też jest wielkim sukcesem, ale zawodników i trenera. Nie jestem z nich dumny dlatego, że nie upominali się o premie, ale jest mi ich żal, że jako jedyni w ekstraklasie grali bez premii meczowych. Mówienie teraz, że tegoroczne utrzymanie jest jak mistrzostwo Polski, akurat w pana ustach brzmi fatalnie ? to klub odpowiada za to, jakie warunki mają zawodnicy i trenerzy. Dla nich chwała, dla pana pytanie kolejne:

Dlaczego Podbeskidzie Bielsko-Biała rokrocznie ma najniższy budżet w lidze?

Jak już ustaliliśmy, to nie jest pytanie tylko do prezesa. Ale nic mi nie wiadomo o tym, by prezes zaproponował wejście do spółki znalezionego przez siebie sponsora, który miałby znacząco odciążyć miasto, a prezydent się na to nie zgodził. Odwrotnie, mam wrażenie, że to bardzo wygodny model: mamy dziewięć milionów (miasto, Canal+ i grosze z innych źródeł), tniemy wszędzie wydatki i ogłaszamy wielki sukces. Ja pytam, dlaczego w momencie awansu do ekstraklasy Podbeskidzie miało budżet 12-13 milionów, dlaczego PLAN ogłoszony w 2011 roku na konferencji prasowej na Szyndzielni (nie marzenie, PLAN) zakładał, że za cztery lata będzie to 20 milionów, a jest dziewięć. Dlaczego przy tym samym prezydencie, tych samych nakładach finansowych miasta, ale bez ekstraklasy, bez pieniędzy z Canal+ i bez budującego się stadionu, dało się mieć większy budżet niż teraz?

Wreszcie dlaczego mamy uznać tę sytuację za normalną?

Tak się składa, że sporo podróżuję po Polsce, głównie w celach piłkarskich. Widziałem dość zapyziałe Kielce i piękny, choć też zapyziały, Białystok. Widzę też Gliwice, które mają wprawdzie większe wsparcie miasta i gotowy stadion, ale mają też obok siebie dwóch potężnych rywali, których Podbeskidzie nie ma. Proszę mi wskazać różnicę: w czym Bielsko-Biała jest gorsze od Kielc, Gliwic czy Białegostoku. Dlaczego tam nikt nie mówi o utrzymaniu jako o mistrzostwie Polski? Dlaczego w Gliwicach po braku awansu do grupy mistrzowskiej zwalnia się trenera? Dlaczego tam mogą mieć ambicje, a tu ambicji mieć nie możemy? Kielce w 2005 roku wchodziły do ekstraklasy jako absolutny beniaminek. Owszem, z potężnym sponsorem, ale wkrótce go straciły. Dlaczego jednak zdołały się podnieść i mogą mieć jakieś ambicje, a Podbeskidzie ich mieć nie może? OK, w regionie nie ma żadnej poważnej piłki nożnej, ale jest jedna z najlepszych drużyn piłki ręcznej na świecie. Też jest z kim rywalizować o sponsorów.

Albo Białystok, który wchodząc do ligi w połowie poprzedniej dekady miał na koncie ledwie dwa sezony w ekstraklasie, był więc właściwie nowicjuszem i nie pochodzi z jednego z najbogatszych, ale jednego z najbiedniejszych regionów w kraju?

Może tam też mogli uznać, że utrzymanie jest jak mistrzostwo Polski? Nie uznali, więc jedni w pucharach grali, a drudzy do ostatniej kolejki walczyli o to prawdziwe mistrzostwo Polski.

Proszę wybaczyć, panie prezesie, ale pamiętam czasy II-ligowe, kiedy Podbeskidzie grało w jednej lidze z: Ruchem Chorzów, Górnikiem Zabrze, Lechią Gdańsk, Pogonią Szczecin, Zawiszą Bydgoszcz, Śląskiem Wrocław, Jagiellonią Białystok, Piastem Gliwice, Koroną Kielce, Cracovią i Zagłębiem Lubin, czyli z 14 na 16 obecnych ekstraklasowców widziałem jeszcze z Podbeskidziem poziom niżej.

Dlaczego oni mogli dojść do stanu, w którym utrzymanie traktują jako coś normalnego, a nie jak mistrzostwo Polski?

Podsumowując, panie prezesie, mistrzem Polski jest Legia. Podbeskidzie natomiast jest klubem, który stoi w miejscu.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego)
Więcej tekstów dziennikarza znajdziesz na jego blogu.