Tydzień temu furorę w internecie robił bielski kibic, który w czasie meczu z Legią wrzasnął ?grajcie na Wawrzyniaka, on jest słaby!?. Wawrzyniak się zemścił, wyszedł mu świetny strzał, warszawianie wywieźli z Bielska-Białej komplet punktów.

Teraz redakcyjny kolega napisał mi w czasie starcia ze Śląskiem ?grajcie na Gikiewicza, on jest słaby?. Temu to już w ostatniej minucie wyszedł strzał życia. Trzeba mieć strasznego pecha, żeby trafić akurat na to jedno z tysiąca kopnięć, które nie zrobi krzywdy ani Gikiewiczowi, ani chłopcom do podawania piłek, ani pani z sektora G, nie wpadnie spokojnie w koszyczek bramkarza, tylko akurat poleci w samo okienko.

Rozumiem wściekłość piłkarzy Podbeskidzia i współczuję im. Jesienią nie współczułem. Jak dobrze życzę naszym drużynom, tak w pierwszej rundzie od pewnego momentu bielszczanie zaczęli mnie irytować. Oczywiście, łudziłem się, że może teraz się uda, że może teraz jest ten dzień, ale ta drużyna była tak beznadziejnie słaba, tak żałośnie tragiczna, że budziła może politowanie, ale na nic nie zasługiwała. Jeśli na koniec zabraknie jej dwóch czy trzech punktów, nie będę narzekał na to, że można było zdobyć jesienią więcej. Nie, nie można było. To, że tamten zespół zdobył sześć punktów, świadczy o słabości naszej ekstraklasy.

Teraz trzeba trochę odszczekać. Dariusz Kubicki jest bardzo nieciekawym rozmówcą, z tego, co słychać, raczej nie chciałbym przesiadywać z nim na piwie, bo to na pewno człowiek z nie mojej bajki, nie podobało mi się jego zatrudnienie, mimo ciągnącej się za nim sprawy korupcji w COS (czym się to różni od sprawy Jarosława M., z którym się rozstano?). Transfery delikatnie mówiąc, pośladków nie urywały, a wynikami sparingów jakoś się nie grzałem. Ale jednak po tych kilku meczach trzeba to przyznać:

Jakkolwiek by się ta walka o utrzymanie nie skończyła, Kubicki w dwa miesiące całkowicie odmienił drużynę.

Mimo beznadziejnej jesieni, zimą wymieniłbym siedmiu zawodników, którzy z całą pewnością mają pojęcie o grze w piłkę: Demjan, Cohen, Ziajka, Król, Sokołowski. Nawet jeśli to pojęcie było mgliste, nawet jeśli forma nie najwyższa, widziałem ich w drużynie. Trzech z nich odeszło. Przecież to powinien być gwóźdź do trumny. Bo też kto tu trafił? Rezerwowy Górnika i wcześniej Zagłębia? Jakiś słowacki nołnejm? Obrońca nie wybijający się ponad Polonię Bytom? Nastolatek z II ligi? Rezerwami Jagiellonii? Gościem, który rok nie grał w piłkę?

Zrobił z nich Kubicki drużynę, która w normalnych warunkach byłaby gdzieś w okolicach Piasta Gliwice i Lechii Gdańsk. Szóste-siódme miejsce. Czasem wygra, czasem przegra, czasem zremisuje. Mniej więcej po równo. Nie trzeba było znowu tak wiele. Wystarczy, że mają siłę biegać, chce im się walczyć, całkiem nieźle bronią, dobrze wykonują rzuty rożne i rzuty wolne oraz w dalszym ciągu mają Roberta Demjana.

To nie tylko największa gwiazda Podbeskidzia. Dziś Słowak z miejsca zyskałby miejsce w składzie Wisły Kraków, Śląska Wrocław, GKS-u Bełchatów, Górnika Zabrze, Jagiellonii, Korony, Lechii, Pogoni, Polonii, Widzewa, a raczej też Ruchu. Innymi słowy, tylko Legia, Lech i Piast Gliwice nie muszą się łakomie oglądać na Demjana. Jak nie strzela, to asystuje. Jak nie asystuje, to się rewelacyjnie zastawia. Działacze powinni już robić wszystko, żeby podpisać z nim kontrakt. Natychmiast. Nie po to, żeby grał w I lidze, bo na to polskiej ekstraklasy nie stać. Po to, żeby wreszcie coś za kogoś zarobić. Bo póki co albo zawodnikom się kończą kontrakty i odchodzą za darmo (Patejuk) albo są z nimi rozwiązywane umowy ?ze względu na zasługi, jakie wniósł dla naszego klubu? (Ziajka).

Mimo wszystko, mecz ze Śląskiem pokazał jedno: to może być za mało. Takie mecze decydują o mistrzostwie, takie przesądzają o spadku. Nie chcę być złym prorokiem, bielszczanie tak grając, mają szansę odrobić straty. Obawiam się jednak, że na koniec czegoś zabraknie. Oby nie tych dwóch punktów z Wrocławia.

I to byłoby najgorsze. Gdyby Podbeskidzie zwaliło się z ligi z hukiem, mając sześć punktów na koncie, nikomu by nie było żal. Jeśli spadnie po bardzo dobrej wiośnie, kosztem np. Pogoni Szczecin, która wygra dwa mecze, będzie można się pociąć.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem SportSlaski.pl)