Budujemy stadion, który w założeniu miał organizować mecze międzynarodowe. Gdy trafia się opcja ściągnięcia do Bielska-Białej naprawdę dużej imprezy, to rzucamy biały ręcznik.

Dwa dni temu Zbigniew Boniek oficjalnie mógł ogłosić sukces - druga największa impreza piłkarska w Europie rozegrana zostanie nad Wisłą. Mecz otwarcia i finał Młodzieżowych Mistrzostw Europy w 2017 roku odbędzie się Warszawie. Pozostałych pięć miast-gospodarzy poznamy wkrótce. Wśród kandydatur brane pod uwagę są: Gdynia, Bełchatów, Tychy, Kielce czy Lublin. Nie ma Bielska-Białej.

Kiedy pytaliśmy rzecznika Urzędu Miejskiego, czy miasto potrzebuje stadionu na 15 tys. widzów, ten odpowiadał. - Jeśli chodzi o pojemność obiektu, to był on projektowany zgodnie z wytycznymi PZPN. W tamtym czasie na stadionach mniejszych niż 15 tysięcy nie można było np. rozgrywać zawodów rangi międzynarodowej - tłumaczył w grudniu 2013 roku Tomasz Ficoń.

Ale gdy pojawia się perspektywa organizacji naprawdę dużej imprezy piłkarskiej w mieście, to urzędnicy rzucają biały ręcznik. PZPN sam szukał miast chętnych do organizacji mistrzostw. Wymagania: stadion o pojemności 5-15 tys., baza hotelowa (o standardzie co najmniej czterch gwiazdek) oraz treningowa. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że z dobrym udokumentowaniem wniosku nie powinno być problemu. Żaden urzędnik nie wmówi mi, że okolicy brakuje zaplecza hotelowego czy sportowego. Międzynarodowe porty lotniczne znajdują się w Katowicach, Krakowie czy Ostrawie. Miasto posiada świetne połączenie drogowe z Czechami i Słowacją. Nikt nie postanowił wykorzystać niewątpliwych atutów.

Co najśmieszniejsze, zapytanie trafiło do Bielska-Białej, ale nikt nie przygotował aplikacji. Trwa pokrętne tłumaczenie, że "zaważyły kwestie finansowe" (PZPN twierdzi, że za wszystko zapłaci!). Z okazji momentalnie skorzystały inne miasta. Tychy błyskawicznie przygotowały aplikację i już cieszą się, że odniosły pierwszy sukces. Starań nie odpuściły Kielce dysponujące bliźniaczo podobnym obiektem piłkarskim. Ściągniecie tak wielkiej imprezy z pewnością zamknęłoby usta krytykom. Od kilku lat słychać pytania o potrzebę budowy tak dużego - i niezwykle kosztownego, jak na zamysł architektoniczny - obiektu piłkarskiego.

Polityka bielskiego Ratusza dla wielu pozostaje wciąż niezrozumiała.

Za dwa lata o sile kadry Polski U21 stanowić będzie napastnik Arkadiusz Milik - ten sam, który kilka miesięcy temu strzelił gola Niemcom na Stadionie Narodowym w Warszawie, a teraz strzela w barwach Ajaksu Amsterdam. W turnieju rywalizować będzie dwanaście najlepszych drużyn z Europy. Na szczęście, Tychy jako lokalizację jednej z baz treningowych wskazały obiekty w Bielsku-Białej. Jest więc wciąż szasna, że kibice na Podbeskidziu dostaną choć namiastkę wielkiego, piłkarskiego święta.

Bartłomiej Kawalec