Karierę trenerską rozpoczynał w bialskiej Stali. Następnie z lokalnymi sukcesami prowadził czechowicki MRKS czy Górala Żywiec. Kolejno przyszła pora na Flotę Świnoujście. Teraz jest asystantem trenera w Podbeskidziu.

Ryszard Kłusek pracę asystanta pierwszego trenera w Bielsku-Białej rozpoczął po półtorarocznym pobycie w pierwszoligowej Flocie. W trakcie pracy w Świnoujściu Kłusek otrzymał możliwość samodzielnego prowadzenia drużyny. - Wygraliśmy cztery spotkania z rzędu. Wykorzystałem to, co zostało mi dane. Trafiłem do tych chłopaków, czyli zrobiłem to, co udało się w Dankowicach, Czechowicach czy w Żywcu - opisuje w rozmowie z portalem sportslaski.pl 42-letni szkoleniowiec. Wcześniej przed wyjazdem nad morze, wychowanek BKS Stal z powodzeniem pracował w klubach na szczeblu okręgowym, wywalczając awans z MRKS-em Czechowice-Dziedzice czy Góralem Żywiec. - Chłopcy musieli tak ustawiać sobie życie osobiste by trenować cztery-pięć razy w tygodniu.

Jaka była jego recepta na sukces? - Wszędzie jest inny materiał jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, motoryczne, ale wszędzie są też te same głowy. W okręgówce wszyscy marzą o tym, żeby grać wyżej. W I lidze, by występować w ekstraklasie. Są duże rezerwy w kwestiach mentalnych. I na tym "jechałem" - mówi. Z pracy we Flocie zrezygnował, ponieważ otrzymał propozycję prowadzenia drugoligowego Zagłębia Sosnowiec. Ostatecznie do finalizacji rozmów nie doszło, a Kłusek został asystantem trenera Dariusza Kubickiego w Podbeskidziu. Wkrótce zamierza jednak ponownie pracować na "własny rachunek".

Cały wywiad dostępny jest tutaj.

red