Mistrzostwo Polski i gra w europejskich pucharach mniej jest warta niż dziesiąte miejsce w lidze - to wnioski płynące z tegorocznego rozdania nagród bielskiego Urzędu Miejskiego.

Rekord w ostatnich latach zdominował rywalizację w kategorii drużyny roku w Bielsku-Białej. Za 2012 rok wyróżnienie w postaci Harnasia przyznawano "tylko" brązowym medalistom mistrzostw Polski, dwa lata temu bielszczanie wywalczyli "jedynie" Puchar i Superpuchar Polski. W ub. roku obchodzący 20-lecie istnienia klub z Cygańskiego Lasu sięgnął po tytuł najlepszej drużyny w kraju i awansował do europejskich pucharów. Przez trzy dni zapełniał pustawą zazywczaj halę pod Dębowcem i po heroicznym boju awansował do turnieju głównego UEFA Futsal Cup na Łotwie (zobacz: Horror pod Dębowcem!). Tam wstydu nie przyniósł, a przy odrobinie szczęścia mógł znaleźć się wśród szesnastu najlepszych zespołów w Europie.

 - To żaden sukces - zgodnie stwierdziła kapituła konkursu przyznająca wyróżnienia. Drużyną roku wybrano więc miejskie Podbeskidzie, które sezon 2013/2014 zakończyło na... dziesiątym miejscu w lidze. W trakcie podniosłej uroczystości tłumaczono, że w 2014 roku "Górale" byli czwartą drużyną w kraju. Tyle tylko, że to nieoficjalne zestawienie, wrażenie estetyczne. Przykro mi, być może szanowna kapituła jeszcze o tym nie wie, ale za to laurek wciąż nie przyznają. Symbolicznie należało wyróżnić Leszka Ojrzyńskiego i tylko jego. To człowiek, który swoją żmudną pracą i bolesną tułaczką po boiskach w regionie stawia sobie pomnik przy Rychlińskiego. W przypadku nagrody dla Ojrzyńskiego o kontrowersji nie może być mowy.

Nie mam wątpliwości, że pominięcie Rekordu, to efekt politycznych rozrachunków. Pstryczek dla Janusza Szymury za wybory samorządowe i poparcie największego krytyka władzy Jacka Krywulta. To dlatego Harnasie stają się żartobliwymi nagrodami.

Bartłomiej Kawalec