Ogrom żółci, jaka wylał się na Leszka Ojrzyńskiego po ostatnim meczu ligowym z Koroną Kielce, skłania do głębokiej refleksji nad bezmyślnością niektórych sympatyków Podbeskidzia.

Faktem jest, że bielski zespół wiosną nie prezentuje kapitalnej formy, ale już uzbieranie pięciu punktów w czterech kolejkach trudno uznać za katakllizm. Zgodzę się, że zespół nie gra pięknej dla oka piłki, ale zimą z urazem zmagał się Maciej Iwański, Damian Chmiel rozegrał dopiero drugie spotkanie od momentu powrotu po kontuzji, wciąż do formy wraca Maciej Korzym, że wreszcie na boisku nie udało się zastąpić wykonującego tytaniczną robotę w środku pola Antona Slobody. Mimo to, Podbeskidzie plasuje się w górnej połowie tabeli, a w Pucharze Polski wykonało krok w kierunku półfinału.

Drogi kibicu, oznacza to mniej więcej tyle, że Ojrzyński nadal robi w Bielsku-Białej wyniki ponad stan. "Górale" to wciąż jeden z najbiedniejszych klubów w ekstraklasie, klub jedynie od święta trenujący na naturalnej nawierzchni, klub, w którym po raz pierwszy od wielu lat wyłożono większą kwotę (największą) na transfer zawodnika. Co ciekawe, sam Robert Mazan szybko stał się kolejnym pretekstem do wytykania błędów trenerowi. Kibic w kapciach zobaczył wartego pół miliona złotych obrońcę w Polsacie Sport, a ten z automatu powinien wskoczyć do składu drużyny w lidze. To nic, że tydzień wcześniej Słowak nie radził sobie w sparingu ze skrzydłowymi II-ligowego Nadwiślana Góra i nie potrafił umiejętnie przyjąć prostej piłki. Głęboko wierzę, że Ojrzyński jak nikt inny wie co robi, nie wpisując go do protokołu w kolejnym meczu ligowym. Równocześnie pod żadnym pozorem nie zamierzam ostatecznie skreślać tego obrońcy i podważać celowość jego zakupu. Mazanowi po prostu potrzeba dać więcej czasu.

Wyniki osiągane przez zespół od półtora roku, a więc od odbjęcia posady przez Leszka Ojrzyńskiego, dobitnie pokazują, że trener wie co robi. Kibice niech lepiej martwią się, kiedy dojdzie do rozmów trenera z działaczami Podbeskidzia na temat przedłużenia wygasającej w czerwcu umowy. Dotychczas nic w tej materii się nie wydarzyło. Wszyscy czekają na 30. kolejkę ekstraklasy.

Bartłomiej Kawalec